Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 27 sierpnia 2013

Jestem :)

Hej kochani.Wróciłam !! Nie długo będzie kolejny rozdział.Sorry,ze się nie odzywałam,ale nie mogłam,brak czasu,a jak miałam czas to z internetem słabo.Czy tylko ja uważam,że chłopaki to dupki?ehhh
Paa, <3

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 10

                                                               Rozdział 10
Rano obudziliśmy się chyba w tym samym momencie.
-Hej misiek.
-Czesc kochanie.To co już wypoczęłaś?-zaczął mnie całowac po szyi.
-Haha wypoczęłam,ale.....-nie dokończyłam,bo Lewy przeszkodził mi soczystym pocałunkiem w usta.
-To mi wystarczy......
-Ale kotek,może w domu,co?Na twoim wygodnym łóżku....haha
-A skąd ty wiesz jakie jet moje łóżko?Przecież nie spałaś ze mną?
-Kiedy poszedłeś wziąśc prysznic,to ja...no położyłam się na chwilę.
-Hahaha EWELINA!No proszę,proszę,Jeszcze mi powiesz,ze chciałaś poczuc zapach moich perfum?
-No tak jakby......
-Kocham Cię!Wiesz,że ja zakochałem się w Tobie chyba od razu jak mnie nadepnęłaś?To było takie super uczucie...
-Hahah,super uczucie jak Cie nadepnęłam?Też Cię kocham.W nagrodę pocieszenia chodź umyjesz mi plecy..
-Hmm no nie wiem,nie wiem-pociągnęłam go za rękę.
-Chodź głuptasie bo się rozmyśle.
W wannie trochę rozmawialiśmy.
-Swoją drogą,to ja nie wiedziałem,że Ty jesteś o mnie tak zazdrosna.Wczoraj,to było świetne!
-No co?Kocham cie a ta pusta blondyna,tylko na twoją kase by poleciała.
-Czym ty sie interesujesz?
-Zdrowym  trybem życia,zdrowym odzywianiem,o i Borussią Dortmund,heh...
-Nie gadaj,że jesteś moją "fanką".....
-No...yyyy.....no jestem
-I tak Cię kocham.....
-Wiem,ja Ciebie też.
Po kilku minutach byliśmy już ubrani i gotowi do rozpoczęcia dnia,ja oczywiście zakładam obcasy obojętne jakie ważne żeby nie na płasko.
-Pięknie wyglądasz.
-Dzięki,Ty też.
-To co dzisiaj robimy?
-Zakupy?
-Znowu....?
-Mówiłeś,że lubisz chodzic ze mną na zakupy!-zaśmiałam się
-Noo bo z Tobą tak,z Tobą wszędzie pójdę.Ok to chodźmy na te zakupy.Nie uważasz,ze po przyjeździe powinniśmy jeszcze udac się do Polski,do naszych mam?Zanim ja zacznę treningi,a Ty studia?
-Też tak uważam,zastanawiam się czemu Kaja i Wojtek nie dzwonią.Może wejdźmy na skype?Zanim pójdziemy na zakupy?
-Okej.O jest Wojtek,bo w sumie to ja Kai nie mam.
-Dzwoń do niego!
-Już,kotek,już.Hej Wojtek,co się nie odzywacie?Martwimy się tu z Eweliną o Was.
-No hej,czekaj zawołam Kaje-"Kaja,Robert i Ewela dzwonią.-Już idę"
-Cześc Kaja!Hej Wojtek,co się nie odzywacie-nie myśląc zapytałam o to samo o co przed chwilą Robert.
-Tak wyszło,u Nas świetnie,jesteśmy z Wojtkiem razem....A co u Was?Przyjaciele czy może para?
-A u nas też dobrze,tak my z Robertem też jesteśmy razem.
-AAAaaa jeju super.Musimy to obgadac wszystko,tyle się nie widziałyśmy.....Tęsknię za tobą.
-No ja za |tobą też,bardzo!Kiedy wracacie?
-za 3-4 dni,a Wy?
-My dzisiaj,właśnie Robert zbieamy się na te zakupy?
-Tak,idziemy.Pa Zakochańce!
-Paaaa kochani.
I się rozłączyli,
-Idziemy misiek?
-Jasne skarbie,chodźmy.
Chodziliśmy po sklepach z 3 godziny.Ja sobie kupiłam masę ciuchów i Robertowi coś wybralismy.
Zegarek wskazywał godzinę 17,więc postanowiliśmy iśc już do hotelu i spakowac sie,po kilku minutach zjawiliśmy się w swoim pokoju.
-No to się pakujemy,kochanie,ale jak ja się teraz zapakuje?A mam jeszcze jedną walizkę.O której musimy wyjechac?
-No żeby było spokojnie i wgl to koło 19,więc mamy godzinkę.A co,skarbie chyba się wyrobisz?
-Tak jasne!
Po godzinie opuściliśmy hotel.Na lotnisko dojechaliśmy w ciszy.
-Prowadź kotek.
-Ciebie,zawsze.
Po długim chodzeniu i czekaniu zajęliśmy miejsca w samolocie.Nie wiedziałam nawet kiedy dolecieliśmy,bo od razu usnęłam na ramieniu Lewego.
-Ej,skarbie,pobudka!Jesteśmy na miejscu.
-Ooooo,już?Tak szybko?
-Tak,chodź.
-Wiesz co Robert?Może pojedziemy jutro rano do rodziców?
-Okej,jest 23,więc do domu i spac,żeby jutro rano wyjechac.
Po kilku minutach dojechaliśmy do domu.
-To co,ja robię kolację,a Ty bierzesz prysznic?
-Oooo,jak ja Cię kocham,super dzięki.Później się odwdzięczę,
-Już nie mogę się doczekac.
-Aaaa,Robert,do moich rodziców nie pojedziemy,bo są na wakacjach.Będą za 2-3 tygodnie.Wtedy pojedziemy do nich,a jutro tylko do Twojej mamy.Okej?
-Okej,spoko.
-To ja lecę.
Ten prysznic był niesamowicie orzeźwiający,nie wzięłam ze sobą pidżamy,więc postanowiłam wziąśc koszule Lewego i udałam się na dół.
-Oooo kochanie jak pięknie wyglądasz,tak....
-Wiem,wiem-Podeszłam do niego,złapałam twarz w dłonie i pocałowałam.
-Oooo,a to za co?
-A za to,że Cię kocham....No,to co jemy?
-A,spaghetti.
-Mmmm,pycha.
Po zjedzeniu,poszliśmy spac,tzn tak myślałam.
-Ej,kotek...Chyba nie masz zamiaru spac?Obiecałaś....
-Misiek,a moze jutro,bo jest przed 1,a jutro rano musimy wstac.Hmmm?Wiesz jak Cię kocham?
-No dobrze kochanie dla Ciebie wszystko.Ja też Cie kocham.
Rano wstaliśmy 8 i od razu zaczęliśmy  szykowac śniadanie.
-Robert?Naleśniki mogą byc?
-Jasne!-podszedł i czule mnie pocałował.
-No to Ty idź się ubrac,a ja zrobię naleśniki.
-Okej,szefowo,sie robi!
Zjedliśmy śniadanie i po kilku minutach byliśmy już w samochodzie Lewego.Ja oczywiście usnęłam po swoich tabletkach.Obudziłam się na miejscu.
-Ej śpioszku!Wstawaj.
-Co?Jak?Gdzie jesteśmy?
-Na miejscu.
-Już?!
-No już,już,al przespałaś prawie całą drogę,dobra skarbie,chodź już..
-Robert?
-No,słucham Cię
-A co jeśli...Twoja mama mnie nie polubi?
-Ale czemu miałaby Cię nie polubic?Jesteś miła,ładna,"moja" i najważniejsze:Kocham Cię nad życie,nigdy jeszcze nie miałem w życiu takiej ważnej osoby dla mnie.
-Ja Ciebie też kocham najmocniej jak potrafię.Dobra kochanie,chodźmy.
-Oooo cześc Robert!Co Ty tu robisz w dodatku z taką piękną dziewczyną?
-Cześc mamuś,odwiedzic Cię przyjechałem,a co nie cieszysz się?
-Cieszę,cieszę.
-Mamo,poznaj to jest Ewelina moja dziewczyna.
-Witaj Ewelinko.
-Dzień dobry pani.
-Oj jaka tam pani!?Mów mi Iwona.
-Dziękuję,będzie mi bardzo miło.
-Ale co tak w progu sojimy,wchodźcie do środka.Napijecie się kawy,herbaty czy czegos tam?
-Ja poproszę sok,jeśli można.
-Pewnie,że można,a ty synku?
-A ja wody.
Po chwili zostaliśmy w dużym salonie.
-Widzisz,a tak sie martwiłaś!
-Nie potrzebnie....-usiadłam mu na kolanach przodem o niego.-Kochasz mnie?Czy jestem tylko wakacyjną przygodą?
-No jasne,że Cię kocham!Co Ci przyszło do głowy?WAKACYJNA PRZYGODA?No co Ty?!
-A nic,bo po prostu zdałam sobie sprawę jak ważny jesteś dla mnie!
-Ty dla mnie też.-Robert namiętnie zaczął mnie całowac i rozpiął 2 guziki w koszuli,tak że widac było mi już stanik,ja zawiele nie myśląc(że jesteśmy w salonie u mamy Roberta),zaczęłam robic to samo,po prostu rozpinałam mu koszule i znów zobaczyłam jego nagi tors i te perfumy.
-Kotek,co my robimy?Przecież jestemy w salonie Twojej mamy i ona w każdym momencie moze wejśc.
-Bez obaw,mama wyszła i za szybko nie wróci.
-Zaplanowałeś to?
-Oj tam,od razu zaplanowałeś,po prostu przewidziałem kotek,przewidziałem.
I wtedy bez obaw zciągnęłam mu koszulę,a on mi.
-Kochanie,chcesz tego?Jesteś juz gotowa?
-Tak jestem,bo wiem,że mnie kochasz i wiem też,że jesteś dla mnie całym życiem.
Wtedy juz Lewy bez wahania zciągnął ze mnie reszte ubrań,a ja z niego i zaniósł mnie do sypialni.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też,Robert,ja Ciebie też!
Nie zastanawialiśmy się nawet czy jego mama zobaczy te porozrzucane ciuchy. .Po prostu się kochaliśmy,Robert był taki delikatny i czuły.Wiedziałąm,ze to była dobra decyzja i ,że jsteśmy dla siebie stworzeni.Zostaliśmy na noc u mamy Lewego.
Rano,gdy się obudziliśmy się postanowiliśmy iśc biegac.Nie wierzyłam własnym oczom kogo zobaczyłam.....


Strój 1:
Stylizacja :D


Strój 2
Stylizacja <3

Strój 3:
Stylizacja Sportowo

Hej.Macie 10 rozdział.Podoba się?Pozdrawiam Was goraco i nie wiem czy przez 2 tygodnie coś dodam,bo wyjeżdzam.Ze wszystkich sił będę próbowała złapac internet.Paaa trzymajcie się!Kocham Was.Jeżeli będę miec net to dodam rozdział,jeżeli nie no to przepraszam Was!!Do zoba.Aaaa i oglądamy mecz Polska-Dania w czwartek (15 sierpnia)Ja trzymam kciuki żeby w bramce stał Wojtek.No i Lewy,Piszczu i Kuba <3 Macie gola strzelic...haha A Wy co sądzicie?Kto strzeli?Paaa <3 :D


















niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 9

                                                                Rozdział 9

Rano obudziliśmy się o 10.
-Cześc Robert.
-No hej kotek.
-Lewy,idziemy do lekarza,ja zdjąc gips,a ty zbadac się.......Martwię się o Ciebie
-Kochanie,nie ma czym,uśmiechnij się.Już pójdę do tego lekarza,ale dla Ciebie i tylko dla Ciebie,bo cię kocham!!
-Ja Ciebie też,dlatego wolę żebyś się zbadał.
-Dobrze już,dobrze pójdę.Chodź zjemy śniadanie i pójdziemy do tego lekarza.-Podszedł do mnie i zaczął całowac.
-No to chodźmy już.
Ewelina:
Po zjedzeniu śniadania udaliśmy się do lekarza.Postanowiliśmy,że najpierw pójdziemy do mojego lekarza."W końcu pozbędę się tego gipsu,ale z drugiej strony trochę boje sie tam iśc,bo co jeśli Robert jest naprawdę chory?Pewnie jak zwykle przesadzam,ale tak juz mam jak kogos naprawdę bardzo mocno kocham,a Robert to najważniejszy mężczyzna w moim życiu i kocham go nad życie".Wsiedliśmy do auta i Lewy chyba zauważył,że coś jest nie tak,bo od razu zaczął sie wypytywac
-Ej,kochanie co to za minka?
-A nic...
-Jak to nic?Przecież widzę,że coś się dzieje.Przecież wiesz,że mi możesz wszystko powiedeziec?
-Tak,tak wiem.No,bo widzisz...Boję sie po prostu o |Ciebie jak cholera!Nie chcę żeby było tak jak kiedyś.Już raz przeżywałam coś takiego.....
-Nie martw sie o mnie.A co się stało?
-Miałam chłopaka,byliśmy szczęśliwi,aż pewnego dnia strasznie źle sie poczuł,krew leciała mu z nosa i rozbolała go głowa i wszystko go bolało.On się upierał,że nie pojedzie do lekarz,bo to tylko grypa.Ja musiałam wtedy z rodzicami wyjechac do Krakowa do Babci.Bałam się zostawic Kamila(bo tak właśnie miał na imie),ale w końcu pojechałam,bo przekonywał mnie,że to nic takiego.Wróciłam po 4 dniach sama,bo czułam po prostu to czułam,ze coś mu sie stało.I to była prawda.Znalazłam Kamila leżącego na podłodze,zakrwawionego,bo znowu mu leciała krew.Zadzwoniłam po pogotowie,ale było za późno.Miał raka mózgu,nie był w zaawansowanym stadium,ale on się po prostu wykrwawił.Gdyby nie to,to on by żył.Dlatego chcę żebyś się zbadał...Bo się boje.-powiedziałam to ze łzami w oczach,Lewy widząc to zatrzymał się i mnie przytulił.
-Już dobrze kochanie,pójdę, zbadam się.Kocham Cię wiesz?Zrobię dla Ciebie wszystko,ale jestem pewien,że nic mi nie jest,nie zostawię Cię,słyszysz?
-Kochany jesteś,już wiesz dlaczego tak nalegałam żebyś się zbadał,za bardzo Cię Kocham zeby Cię ztracic,wiem,wiem pewnie przesadzam,ale u niego też obiawy były banalne.Dlatego nie chcę zebyś bagatelizował swoje obiawy,wiesz ja wtedy byłam na 2 roku medycyny,bo to było pół roku temu,ale zdecydowałam się przerwac studia i zacząc życie od początku,bo kiedyś chciałam też zostac dziennikarką sportową.Chciałam wszystko zacząc od nowa,nie chciałam już byc lekarzem.I patrzec jak ludzie umierają,ale jednak mam juz jakieś doświadczenie.
-Wiem i nie mam Ci tego za złe,Ewelinka,mozemy już jechac?
-Tak,jedźmy.Poźniej pogadamy o tym.
Na miejscu byliśmy po 20 minutach.Widac było,ze Robert sie o mnie martwi.Weszliśmy i poszliśmy do mojego lekarza,juz miałam wejśc gdy Lewy złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie po czym pocałował.
-Kocham Cię i dziękuję,że się tak o mnie martwisz.
-Ja Ciebie też,ale teraz już wejdę do lekarza.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry,pani na zdjęci gipsu?
-Tak.
-To proszę usiąsc,zaraz zdejmę pani gips,zrobimy kontrolne prześwietlenie nogi i jeżeli wszystko będzie dobrze,to jest pani wolna-mówiąc to usmiechnął się.
Lekarz zdjął mi gips,zrobił prześwietlenie i wszystko było dobrze.
-Wszystko jest dobrze,nawet świetnie.Nawet nie musi pani teraz już nogi smarowac.Więc to wszytko.
-Dziekuję,do widzenia.
-Do widzenia.
-Oooo,Ewelina jak ładnie Ci bez tego gipsu.
-Hah,dziękuję Ci,teraz idziemy do twojego lekarza.
-Dobrze kochanie,chodźmy.
Robert wszedł,a ja zostałam na korytarzu.Czekałam,czekałam,czytałam jakąs gazetę,ale nawet nie mogłam się skupic.
Robert:
-Dzień dobry nazywam się Eryk Kłos.Co panu dolega?
-Dzień dobry.Źle się czuję,wczoraj nawet zemdlałem.
-Dobrze...Proszę się położyc,zbadam pana i pobierzemy krew do badań.
Lekarz zbadał mnie i pobrał krew.
-Panie Robercie,przy badaniu nie zauważyłem niczego niepokojącego,proszę teraz poczekac na korytarzu,bo za ok.20 minut będą wyniki badań.Zawołam pana.
-Dobrze,to ja czekam.
Ewelina:
Po długim czekaniu Robert w końcu wyszedł.
-Robert,i co?
-Na razie czekam na wyniki badań z krwi.
-Okej.
-Ewelina?Myślisz,że może mi coś byc?
-Nie wiem skarbie,ale myślę,ze jesteś silny i co by to nie było to sobie poradzisz.-mówiąc to usiadłam mu na kolanach.
-Dziękuję Ci-i w tym momencie zaczęliśmy się calowac,nagle usłyszeliśmy głos lekarza.
-Khmmm nie chciałbym przeszkadzac,ale są już wyniki badań....
-Tak,przepraszamy-powiedziałam zawstydzona troszkę
-Więc zapraszam do gabinetu,pani też moze wejsc.
-Dziekuje.
-Proszę usiąsc,panie Robercie to jest alergia.Zmienił pan ostatnio mydło,proszek czy szampon?
-Tak,tutaj jest inny proszek do prania w hotelu.
-No i sprawa rozwiązana.Ma pan alergie na składnik proszku do prania.Przepiszę panu leki i wszystko powinno wrócic do normy.
Byłam taka szczęśliwa,chciałam skakac,krzyczec.Po 10 minutach byliśmy już po za szpitalem.
-Robert,nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Ja tez.I tym,że jestem zdrowy i,że nie będziesz się o mnie martwic.|KOCHAM CIĘ-krzyknął na cały głos i wziął mnie na ręce.
-Cicho wariacie!!JA Ciebie też kocham,ale postaw mnie juz na ziemię co?
-Okejj...To co robimy?
-Najpierw do hotelu jedziemy.Muszę wziasc prysznic po tym gipsie w końcu i się przebrac,a potem może kino i kolacja?
-Świetnie.
Wsiedliśmy do auta i po kilku minutach byliśmy w hotelu.
-Robert kiedy wracamy?-zapytałam jadąc windą z moim ukochanym
-Wlaśnie,moze jutro wieczorem?Ok 20?
-O świetnie!
-Dobra to ja idę wziąsc prysznic a ty zarezerwuj bilety.
-Ejjjj,myslalem,że razem weźmiemy prysznic-zatrzymał mnie łapiąc za biodra.
-Nic z tego kotku,moze wieczorem.
-Ehhhh,no dobrze.
Po kilu minutach wyszłam umyta i ubrana.W końcu mogłam założyc jakieś obcasy!Jak ja za nimi tęskniłam.
-No Lewy idziemy?
-Jasne,tylko sie przebiore.
Po chwili zobaczyłam Lewego.Jak on wygladał!Pięknie!
I poszliśmy,do kina i na kolacje.Kiedy wychodziliśmy z restauracji dopadli nas fani i oczywiście fanki Roberta.Jedna dziewczyna przesadziła,podzeszła do Roberta i rzuciła się mu na szyje,na początku mnie to rozbawiło,ale gdy Lewy nie mógł się wydostac z jej ramion a ona jeszcze chciała go pocałowac to mnie wkurzyłą.I wkroczyłam do akcji.
-Ej co ty sobie kurwa wyobrażasz?Spieprzaj już!-Spojrzała sie na mnie i chyba nie wierzyła kim jestem dla Roberta.A ja rzeby jej jeszcze dokuczyc pocałowałam Roberta.
-Kurde Ewelina,świetna jesteś!Dziękuję Ci,kocham Cię!
-Oj tam,nie będzie się jakaś laska do mojego mężczyzny dobierac.
-Uuuu,czyli jesteś o mnie troszkę zazdrosna...mm?
-Oj od razu zazdrosna......
-Hah no przyznaj się!Jesteś o mnie zazdrosna?
-Oj moze troszkę.
Nagle zobaczyłam,że ta dziewczyna sie do nas zbliża,ponownie się zdenerwowałam a Lewy to zobaczył:
-Ej skarbie chyba nie przejmujesz się tą laską?
-Ale czy ty widzisz,że ona znów tu idzie?Beszczelna!
-Nie przejmuj sie.
-Przepraszam państwa mogę przeszkodzic na chwilę?
-Czego chczesz?-krzyknęłam do niej.
-Chciałam przeprosic.Załozyłam się z koleżanką,ze pocałuje Lewandowskiego i....Przepraszam nie powinnam tego robic,tzn próbowac.
-Okej,ale teraz już idź!-Wtedy Robert przyciągnął mnie i mocno pocałował.
-Kocham Cię i dziekuję Ci,że troszczysz o mnie i,że jesteś o mnie tak zazdrosna.
-Ja Ciebie też,ale teraz chodźmy juz do hotelu,bo jestem śpiąca i chcę położyc się już spac.
-Chodźmy,ale nie spac!-zaśmiał się przy tym szyderczo.
-Robert!Spac!
-Zobaczymy....
Po kilkunastu minutach byliśmy już w hotelu,weszliśmy do pokoju i położyliśmy się.Robert też był zmęczony i nie protestował aby isc już spac.
-Wiesz Ewelina,jeszcze nigdy nie ulegałem tak żadnej kobiecie,nawet mamie.
-No widzisz.Mam na Ciebie dobry wpływ.
-I za to Cię kocham!Dobranoc skarbie.....-pocałował mnie namiętnie.
-Dobranoc misiek.

Strój 1:
Stylizacja tak o


Strój 2:
Stylizacja Wyjściowo




Hej Kochani.Sorry że mnie długo nie było,ale miałam kilka problemów.|Jak wam się podoba rozdział?I chcecie abym dodawała stylizacje Roberta też,czy nie?Proszę Was dodawajcie komentarze jezeli to czytacie,czy Wam sie podoba czy nie.To naprawdę motywuje i kiedy zobaczę,że jest nowy komentarz to aż sie chce pisac.

              CZYTASZ=KOMENTUJESZ :D













niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 8

                                                              Rozdział 8
Robert:
Wstałem o 10,Ewelinka (moja kochana),jeszcze spała,a ja patrzyłem się na nią,nie mogłem uwierzyc,ze ona też mnie kocha....Chyba się zorientowała,że ja już nie śpię i się jej przyglądam,bo nagle otworzyła oczy i spojrzała się na mnie.
-O hej piękna.Jak się spało??
-Cześc kotek.Z tobą spało się świetnie.
-Co na śniadanko życzysz sobie?
-Po proszę hmmm.....tosty
-Robi się.
Ewelina:
Robert chyba patrzył się na mnie przez dłuższą chwilę..Kocham go nad życie.Postanowiłam,że wezmę przysznic i ubiorę się zanim wróci mój ukochany.
-O ty już ubrana?
-No tak,a co myślałeś,że tak się pokażę na ulicy??
-A gdzie się wybierasz??
-Jeszcze nie wiem.Ale ty idziesz ze mną?
-No,a jak mógłbym Cię zostawic??-Podszedł i pocałował mnie namiętnie.
-Misiek...A kiedy wyjeżdzamy??
-Chłopaki dzisiaj,a my..Pomyślałem,ze zostały Ci nie całe 10dni do zdjęcia gipsu,a i tak muszą go tu zdjąc,to moze zostaniemy tu jeszcze 2 tygodnie?Co ty na to?W  końcu są wakacje.A Wojtek z Kaja podobno i tak wyjechali do Włoch na 2 tygodniee
-O świetny pomysł.Nawet ostatnio nie miałąm czasu żeby z nią pogadac.No nic nadrobimy to jak wrócimy i pojedziemy może do jakiegos spa.A co u nich?Kaja jest z Wojtkiem?
-Z tego co wiem to układa im się i są razem.
-Ooooo to świetnie od razu wiedziałam,że coś pomiędzy nimi zaiskrzyło.
-Ewela to może pojedziemy dzisiaj na plaże,taki upał....Ty się troszkę po opalasz....Ale nie wiem,bo ten twój gips.
-Oj skarbie.Dam radę przecież on jest tylko do piszczeli...
-No to przebież się w kostium czy coś co wy tam nosicie na plaze, a ja poczekam.
-Okej
Po 20 minutach byłam już gotowa.
-Ja jestem gotowa.A ty?
-Ja też,to chodźmy kochanie.
Po drodze do auta nie obyło się bez piszczących fanek no i fanów...Lewy porobił sobie zdjęcia,porozdawał autografy i poszliśmy w końcu do samochodu.
-No,no Lewy jakie piszczące fanki,mam byc zazdrosna.?
-Kotek,ja kocham Ciebie i tylko Ciebie!Jesteś najważniejszą kobietą w moim życiu!
-Ja też Cię kocham,najbardziej na świecie!!Ale proszę Cię patrz na drogę,a nie na mnie!!
-Już patrzę!Ale jesteś taka piękna,ze nie mogę się na patrzec!!!!!!
-Oj tam,nie przesadzaj już bo się zarumienię.Ale ludzie będą mieli ubaw!"Dziewczyna Roberta Lewandowskiego na plaży z gipsem!!"Haha
-Ja i tak Cię kocham.Kotek..
-Tak słucham cię
-To znaczy,że jesteś już oficjalnie moją dziewczyną?Tak....Bo miałem małe wątpliwości czy chcesz byc moją dziewczyną....
-Chce misiek,chce!I jestem nią,a ty mojim chłopakiem..Kocham Cię
-Ufff ulżyło mi,Kocha Cię nad życie!!
Po kilkunastu minutach byliśmy już na przepięknej plaży.
-Robert,posmarujesz mi plecy??
-Jasne
-Dzięki
-Robert co będziemy robic przez te 2 tygodnie?
-A niewiem co chcesz.Mozemy chodzic na zakupy,zwiedzac,lenic się,spacerowac
-Super misiek,to ja się teraz poopalam
-A ja z tobą,poleże sobie obok ciebie.
-Dobrze,dobrze to chodź tu.położę sobię głowę na twoim ramieniu.
-Skarbie, moze jak wrócimy to pojedziemy to twoich rodziców i mojej mamy powiedziec im o nas??
- Wiesz Robert,chyba masz rację.Najwyższy czas im powiedziec.
Mijały minuty,godziny,a my sobie leżelismy po prostu na plaży.Dochodziła godzina 19,a my nic.Leżymy i rozmawiamy jak byśmy byli parą od roku.
-Robert,zbierajmy się już,co?
-Okej,chodźmy.
Zebraliśmy wszystkie ntasze rzeczy i wróciliśmy do hotelu.
-Dobra Robert,ja idę wziąśc przysznic i się przebrac,a ty.....
-Może pójdziemy razem pod prysznic?-Podszedł i pocałował mnie w nos
-No nie wiem,nie wiem.....Chodź już głuptasie
Po 30 minutach wyszliśmy z łazienki i usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Ja otworze-powiedziałam już ubrana kiedy mój ukochany miał na sobie tylko bokserki
-O hej Ewelka-w drzwiach stali Kuba,Mario,Marco i Łukasz
-Hej chłopaki,co tam?
-A przyszliśmy do was pograc w.....MONOPOLY-odpowiedział uśmiechnięty Marco
-O świetnie to wchodźcie my zaraz do was dojdziemy.
Podeszłam do Lewego i po cichu zapytałam go:
-Robert,oni wiedzą o nas?
-Nie.Powiemy im teraz?
-No pewnie
-Chłopaki,chcieliśmy wam się pochwalic.Ja z Eweliną jesteśmy razem...
-No,no Lewy!!W końcu znalazłeś sobie odpowiednią dziewczynę!-Krzyknął Piszczu
-No to gramy?-Zapytał Mario
-Jak już wiecie to możemy.
Graliśmy,graliśmy,aż nagle zobaczyłam,że jest już 12
-Ej,chłopaki,jest już 12 może jutro dokończymy?
-No dobra.Chłopaki zwijamy się!-Powiedział jak do swoich podwładnych Kuba,no ale w końcu jest kapitanem Reprezentacji Polski to trochę może sobie pozwolic.
-No pa pa !
I wyszli.My się do siebie przybliżyliśmy i już byśmy się pocałowali gdy nagle Lewy zasłabł.:
-Robert!Robert,co się dzieje??
-Nic,nic kochanie.Muszę tylko usiąśc.
-Jesteś pewny?Jakiś blady jesteś....Kotek,martwię się o Ciebie.
-Ale nie ma czym to nic takiego.Po prostu to przez ten stres przed meczem i tyle....
-Ale,ja bym wolała to sprawdzic,pójdziemy jutro do lekarza?Zdrowie jest najważniejsze
-Nie,nie trzeba
-Proszę......Kocham cię i wolę żebyś się zbadał.
-No dobrze,zrobię to dla Ciebie,a teraz chodźmy już spac.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie bardziej,chodź tu do mnie.
Podeszłam i położyliśmy się po czym całowaliśmy się namiętnie,jak nigdy.Bardzo się o niego martwiłam."Co jeżeli on jest naprawdę na coś chory?"."Nie chcę go stracic,tak go kocham"!

Strój Lewego:


Strój 1:

Stylizacja ;)
Strój 2:
Stylizacja Na plaże.....
Strój 3:

Stylizacja Po domu


Hej,mamy 8 rozdział,sorki,ze dopiero dzisiaj.Mam nadzieje,ze się podoba.Kolejny rozdział postaram się dodac dzisiaj,albo jutro.Pozdrawiam! <3 :D











środa, 31 lipca 2013

Rozdział 7

                                                               Rozdział 7
Obudziłam się o 9.Spojrzałam na przyjaciela,ale on jeszcze spał.Postanowiłam więc,ze się ubiorę w jakieś luźne ciuchy i jakoś dojdę po sniadanie żeby zrobic mu niespodziankę.Po drodze spotkałam Kube.
-Hej piękna-podszedł i złożył mi pocałunek w policzek
-Hej Kubuś,balowało się wczoraj??
-Co,Lewy Ci juz wygadał?Za raz balował.Poszlismy z chłopakami na piwko no i 2i jeszcze później 3.
-Dobra,dobra...chodź lepiej pomożesz  mi donieśc śniadanie do pokoju.
Wchodząc do pokoju zobaczyłam,że Robert nadal śpi.Zegarek wskazywał 9:30,wiec postanowiłam już obudzic Lewego. Potrząsnęłam nim
-Lewy obudź się!
-Oj jeszcze 5 minut,,....
-Nie ma żadnego 5 minut!!Śniadanie przyniosłam....
-Cooo??!TY??JAk??A twoja noga??Ewelinka,nie powinnaś się tak forsowac!
-Spokojnie Robert!Kuba mi pomógł.
-Ale i tak nie powinnaś się tak przemęczac!A co na śniadanko??
-Jajecznica.
-Mmmm pycha!
-Lewy,a o której ten mecz??
-O 14,a co?
-No nic ale jest juz 10....Nie masz przed tym jakiegoś treningu?
-Nie,nie mam.Trener kazał nam odpocząc .Mamy byc na 13:30.
-Aha,ale w co ja się ubiore?!Przecież nie wziąłam ze sobą ani jednej bluzki BvB!
-Oj tam.Przecież Ci dam!!Moją z meczu!
-Dziękuje,jesteś kochany,,.
-No to ja idę sie ubrac...no i pomalowac...
-No lepiej idz bo ja na Ciebie czekac nie będę!
Robert:
Mijały kolejne minuty,a Ewelina nie wychodziła,nagle usłyszałem jakiś huk w łazience.Nie pukając szypko wszedłem do łazienki.Na podłodze sobaczyłem Eweline.
-Ej,Kochana co sie stało??
-Mam dosyc tego gipsu...Noga mi się podwinęła i...To wszystko przez ten gips!!-Odpowiedziała zła
Ukląkłem do niej i zacząłem pocieszac....
-Ewelinka spokojnie jeszcze tylko 2 tygodnie.Proszę Cię nie denerwuj się.
Przytuliłem ją i nagle nasze usta się zbliżyły.TAk pocałowałem ja...
-Przepraszam.Nie powinienem.
-Nic się nie stało.Pomożesz mi wstac?Koniec uzalania się nad sobą!!Już jest 12:30!Teraz ty się przebież a ja poczekam.
-Okej,już się przebieram.
Ewelina:
Po kilku minutach Robert wyszedł z łazienki,a ja znowu poczułam ten jego piekny zapach perfum.Mój ulubiony męski zapach.
-Idziemy?-Zapytał/
-Tak.
Po 20 minutach bylismy juz na słynnym Hiszpańskim stadionie Camp Nou.
-Chodź odprowadzę Cię na ławkę rezerwowych,a ja pójdę się przebrac...
-Dobra.To Chodźmy.
Czekałam 30 minut,aż nagle na boisku pojawiłą się Borussia i Barcelona...Juz w 13 min. Robert strzelił gola,wysyłając buziaka w moją stronę...."O matko,ten gol chyba był dla mnie"Po kilku minutach a dokładniej w 31 Barcelona wyrównała,gola strzelił Messi.I z takim wynikiem zakończyła się 1 połowa.W drugiej Piszczu strzelił gola w 54 minucie i znowu Lewy  w 68....Barcelona jednak się nie poddała i w 77 minucie Xavi doprowadził do wyniku 3:2 dla Borussi.Mecz zakończył się wygraną dla Borussi Dortmund.Wygrali z z FcBarceloną 3 do 2.
-No no Lewy,super zagrałeś powiedziałam mu to kiedy wychodziliśmy ze stadionu....A gdzie chłopaki??
-Poszli do klubu.Dziękuję
-A ty nie idziesz??
-Nie.Nie zostawię Cię!A po za tym mieliśmy pogadac.-uśmiechnął się do mnie,a ja znowu odpłynęłam....
-A no tak....No to jedźmy do hotelu.
"Kurdę jak ja mu to powiem?"
Robert:
W końcu dowiem się w kim sie kocha Ewelina...."Ale jak ja jej powiem,że ją kocham?"
Ewelina:
Weszliśmy do pokoju i usiedliśmy na łóżku.Lewy zaczął rozmowę.
-Ewelina bo widzisz.....
-No słucham
-Ja sie w Tobie zakochałem!Zakochałem się w twoich oczach,ustach.....Kocham cie,i nie potrafię byc tylko twoim przyjacielem....Chcę przy tobie zasypiac i się budzic!Chcę miec z tobą dzieci!Chcę z tobą byc.
-Robert......bo ja....
-Ty do mnie nic nie czujesz tak??
-Nie!To nie tak!
-A jak??
-Bo ja czuje dokłądnie to samo.Ja Cie kocham głuptasie,Kocham twoje oczy,twój usmiech,twoje perfumy.Bałam się Ci to powiedziec,bo nie wiedziałam jak na to zareagujesz.....
-Naprawdę!?Jezu jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi....
Zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy się całowac.Najpierw delikatnie,a później coraz bardziej namiętnie.Oboje byliśmy szczęśliwi!I nagle Lewy zaczął zciągac mi bluzkę.
-Nie Robert,nie dzisiaj,nie z tym gipsem.musisz jakos wytrzymac aż mi go ściągną....Przykro mi
-Kocham Cie,i poczekam na to,A teraz chodź pójdziemy juz spac...kocham Cię.-I pocałował mnie w nos
-Ja Ciebie też.-Poczułam jako nagą klatę i znów te perfumy



Strój 1:

Stylizacja Takie tam,po domciu ;)


JEst!7Rozdział..Jak wam się podoba??Dedykuje go Marice Gotze-Dziękuje Ci!Zmotywowałaś mnie trochę....Buziaki dla Was i do następnego <3








Rozdział 6

                                                           Rozdział 6

Ewelina obudziła,a obok niej leżał nie śpiący już Robert.
-Hej Ewelka.Jak noga??
-Czesc,a dobrze trochę boli no,ale dam rade.
-Może przyniosę Ci śniadanie?
-Mógłbyś?
-No pewnie!Co pani sobie życzy??
-Może.....naleśniki??
-Robi się.
I wyszedł.
-Jestem,proszę.Naleśniki z truskawkami
-Mmmm dziękuje.
I po kilku minutach zjedli śniadanie.
-Ja niestety będę musiał Cię zostawic na 2 godzinki,bo mam trening,
-A mogłabym pojechac z tobą?
-No jasne,ale moze nie powinnaś się przemęczac?
-Daj spokój.Przecież wsiądę tylko i wysiądę z auta.
-No to zmykaj się ubrac...
Ewelina:
"Znam go od tygodnia,a czuje się jak bym znała go całe życie"
Robert:
"Ona jest wspaniała czuje się jak najbliższa jej osoba mimo to,że znamy się od kilku dni"
-Jestem!
-Oooo jak pięknie wyglądasz!!Moze zaniosę Cię do auta??
-Dziękuje kochany jesteś,ale poradzę sobie.Troszkę oprę się o Twoje ramię i dam radę.Chodź no tu dam Ci buziaka(w policzek) bo chyba Ci nie podziękowałam,ze się tak mną zająłeś.
-Nie ma sprawy,to chodźmy już,bo spóźnię się na trening,
Doszli do samochodu i po kilku sekundach juz ich nie było na parkingu.Dojechali po ok.20 minutach.Lewy zaprowadził przyjaciółkę na trybuny,a sam poszedł się przebrac.
-Usiądź sobie tutaj,a ja idę się przebrac.
-Dobrze mamusiu!-Zaśmiałam się
-To lecę po treningu przyjdę po Ciebie.
-O hej chłopaki.-Nagle za mną spostrzegłam Kubę i Łukasza
-No cześc piekna.-powiedział Lukasz
-Jak się czujesz?-Zapytał od razu Błaszczykowski
-A już lepiej.Dzięki,że pytacie.
-No tak,pewnie Robercik Eweli pomógł w tym,hahaha-Zaśmiał się Lukasz
-Ha Ha Ha,naprawdę smieszne!Spadajcie już na trening.!
-Sie robi szefowo!-Odpowiedzieli razem
Ewelina:
Co oni na tym treningu wyprawiają,przecież wykończą tego biednego trenera.Czekałam tak jescze przez 30 min i trening się skończył.
-Chodź Ewelina.Możemy iśc.-Od razu podbiegł Lewy
-Ok
-To gdzie chcesz jechac?
-Może do hotelu i obejrzymy jakiś film,albo pogadamy przy lampce wina na tarasie?
-Świetnie!Proponuje najpierw film,a jak sie ściemni to lampka wina na tarasie?hm?
-O  właśnie,świetnie!
-No to chodźmy.
-A masz filmy??
-Tak wziąłem z domu kilka.
W aucie zaczęłam rozmowe o meczu,który miał byc juz jutro.
-Robert?
-Tak?
-I jak?Stresujesz sie jeszcze tym meczem??
-Troszkę,ale z Tobą mniej-Spojżał na mnie tymi swoimi cudownymi oczami i z tym pięknym białym uśmiechem.
-To mi miło.Nie stresuj się tak!
-Postaram sie.A pójdziesz ze mną na mecz?
-Chciałabym bardzo,ale ja z tą nogą?I Ci wszyscy kibice?Ztaranuja mnie.
-Oj kochana nic nie rozumiesz.Gadałem z trenerem i będziesz siedziała na ławce rezerwowych,a kto wie może obok Ciebie Messi?Albo słynny BOSKI LEWANDOWSKI?-Zaśmiał się
-Super,dziekuję Ci.W takim razie idę.
W końcu dojechaliśmy na miejsce.Weszliśmy do pokoju i zaczęliśmy  wybierac film.
-Ten Robert...
-Nie ten,tylko horror.
-A moze komedię?
-No ok,niech ci będzie
Oglądaliśmy i umieraliśmy ze śmiechu.Spojrzałam na godzinę i dochodziła 22.
-No to co teraz taras i winko?
-Tak Lewy.
Wyszliśmy i okazało się,że jest chłodno.Ubraliśmy bluzy i zaczęliśmy rozmawiac.
-Ewelina może byśmy zagrali w szczerośc?
-Spoko,zaczynam.
-No okej zaczynaj..
-Masz na oku jakąś dziewczynę?
-No mam,a ty chłopaka??
-Ja też mam.....Co kochasz w dziewczynach?
-Naturalnośc i poczucie humoru,powiesz mi co to za chłopak??
-Hmm,może jutro??Ale ty powiesz mi co to za dziewczyna?
-Powiem,powiem.To co jutro,tak?
-No  może,może.....
Rozmawialiśmy tak przez jeszcze długi okres.Spojrzałam na telefon i okazało się,ze się zagadaliśmy i jest już 1 w nocy,
-Robert ja nie chcę nic mówic,ale jest juz 1,a ty jutro grasz mecz.
-No no tak,idź pierwsza się umyc a ja po tobie.
-Oke...-Przerwało mi pukanie do drzwi.Kto to może byc o tej porze.Robert otworył.
-Cześc Robert masz moze tabletką na głowę,albo wodę.Albo to i to?-W drzwiach stali pijani Łukasz i Kuba.
-Znowu zabalowaliście?
-Oj tam zabalowaliśmy,na piwko poszliśmy....
-Proszę,tak się składa,ze mam i wodę i tabletki.Idźcie spac!Dobranoc...
-Kto to??
-Błaszczu i Piszczu....Jak to oni jak się stresują to idą na piwko potem 2,3.....ehhh raz na 2 miesiące jest taka akcja,na szczęscie nie są pijakami!!haha
-Ahaaa,dobra idę sie umyc i przebrac w pizamke....
-No idź,idź...
-Jestem,teraz twoja kolej a ja idę spac
Poożyłam sie mysląc o tym,że będę jutro musiała wyznac Robertowi całą prawdę.Że go kocham,że mi się podoba.Naglę z tych mysli wyrwal mnie Lewy.
-No Ewelina do spania,już!
Położyłam sie i od razu zasnęłam.

Strój 1

Stylizacja Nacodzień.......
Strój 2

Stylizacja Piżamka

Mamy 6 rozdział.Nie wiem czy pisac dalej,ktoś to czyta??No nic będę pisac może w końcu ktoś doda jakiś komentarz...:(














Rozdział 5


                                                           Rozdział 5

Kiedy się obudziłam spojrzałam i zobaczyłam,że obok mnie nie ma Lewego.Nagle wparował do pokoju.
-Oooo cześc piękna.Już nie śpisz??
-Hej,nie  śpię.A ty gdzie byłeś?
-No po śniadanko dla nas.
-A to tak właściwie to która jest godzina??-Zapytałam jeszcze zaspana
-Dochodzi 10.
-Późno!!A ty o której wstałeś?
-około 9
-Mogłeś mnie obudzic
-Ale tak słodko spałaś.
-Dobra jedzmy już to śniadanie.
Jedliśmy mając przy tym sporo zabawy..
-To co Ewelina gdzie dzisiaj idziemy|?Bo dzwoniłem do chłopaków i oni będą tu gdzieś koło 20.
-No to może na spacer?Pochodzic po sklepach?
-Świetny pomysł,to lec się ubrac..
-Tak Jest Szefie!!
Po chwili już ubrana wyszłam z Lewym z pokoju i udalismy sie na spacer po Barcelonie.Jest tu cudownie!Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo,Ewelina?
-Ooo cześc Kajka...Co sły..chac
-To ja sie pytam,od wczoraj nie dajesz znaku życia!Co się z Tobą dzieje?Wojtek też nie może dodzwonic się do Roberta.Jesteście razem?
-Kajuś tylko się nie denerwuj,jestem w Barcelonie z Robertem,bo on gra tu za 2 dni mecz z FcBarceloną i poprosił mnie żebym pojechała z nim.....
-Ahaaa z Robertem?W Barcelonie?No spoko tylko mogłaś powiedziec,że wyjeżdżacie.Martwiliśmy się o Was.Dobra kochana skoro jesteś cała i zdrowa z Lewym to kończe i nie przeszkadzam.Pa,odezwij się jak wrócisz.
-No pa pa .Odezwę się.Trzymajcie się.
-Kto dzwonił?
-Kaja.....
-Osz kurdę z tego wszystkiego nawet nie powiedzieliśmy im,ze wyjeżdzamy....Bardzo byli źli??
-Nie,nie tak bardzo.Chodźmy do tego sklepu.
-Jak sobie życzysz.
Chodziliśmy jeszcze tak przez 3 godziny.
-Dobra Ewelina,mi juz nogi odpadają chodźmy coś zjesc,a później do pokoju i może wybierzemy się na basen?
-Świetnie,to chodźmy.
Zjedliśmy i tak jak powiedzieliśmy wróciliśmy do pokoju.
-To ja pierwsza pójdę się przebrac...
-Ok....
Przebrali sie oboje i poszli.W  drodze na basen w holu była umyta podłoga,a Ewelina tego  nie zauważyłą i sie przewróciła.
-Kurde Ewelina wszystko okej??-Zapytał zatroskany Robert
-Tak chyba tak.Pomożesz mi?
-No jasne chodź tu....-Wystraszony Lewy pomógł wstac dziewczynie.
-Ałcc.Moja noga....
-Może pojedziemy do lekarza??
-Nie na razie nie.Pójdźmy najpierw na basen jak mi nie przejdzie to pojedziemy!Okej?
-No okej,niech Ci będzie.Ja naprawdę się wystraszyłem....
-Miło mi,ze tak się o mnie martwisz.
I poszli na basen.......
-Wow,jak ślicznie wyglądasz w tym kostiumie.
-Dziękuję..
-I jak noga??
-Yyyy
-Powiedz szczerze...
-Oj,no boli mnie.
-Chodź usiądź na leżaku i pokaż tę nogę.-Lewy powiedział to z takim strachem w oczach.
-Okej ale pomóż mi troszkę.-Lewy w tym momencie wziął dziewczynę na ręce i położył na leżaku.
-Cholera,ale spuchnięta.Dobra Ewcia chodź na ręce i zaniosę Ci do pokoju,tam sie przebierzesz w jakieś luźne ciuchy w razie potrzeby założenia gipsu i jedziemy na pogotowie!
-No dobrze,kochany jesteś.-Powiedziała i pocałowała chłopaka w policzek.
Doszliśmy,tzn on a ja na jego ręcach. Przebrałam się i LEwy znów wziął mnie na ręce i zaniósł do auta.
-No to jedziemy
-Robert...Dziękuje Ci.
-No coś ty!Nie ma za co.
Robert wniósł Ewelinę do szpitala a pielęgniarka od razu dała im wózek.Weszli do lekarza.
-Dzień dobry,nazywam się Marcin Wójcik,co się stało?
-Poślizgnęłam się,upadłam i bardzo boli mnie noga.
-Rozumiem,proszę pokazac...Hmm rzeczywiście jest bardzo spuchnięta.Dobrze więc pojedzie pani teraz na prześwietlenie.
Po prześwietleniu wrócili z powrotem do gabinetu.
-No tak jak myślałem,kosc jest peknięta.
-O nie!!
-Ale proszę się nie martwic,gips na 3 tygodnie i będzie dobrze.
Po założeniu gipsu weszliśmy do hotelu gdzie byli już chłopcy.
-O Cześc Robert-Powiedział Błaszczykowski,
-No cześc Wam.Poznajcie To jest Ewelina.
Ewelina: Po wejściu do hotelu ponałam całą drużynę,ale najbardziej dogadywałam sie z Marco,Mario,Kubą i Łukaszem.
-Dobra.my juz pojdziemy....
-Zaraz,zaraz....Lewy co ty zrobiłeś Ewelinie??-zapytał Lukasz
-Przewróciłam się na mokrj podłodze i mam pękniętą kośc.
Poszliśmy do pokoju.
-Przepraszam Cie Ewelinka.To moja wina powinienem cię złapa....
-Ciii..To nie twoja wina!!
-No dobra chcesz coś jeśc czy idziesz już spac?
-.Wezmę prysznic,przebiorę się i pójdę spac.
-Ok,ja też nie jestem głodny.
Wzięłam prysznic po mnie Lewy i poszliśmy spac..

Strój 1

Stylizacja Na codzień






Strój 2
Stylizacja Wakacyjnie
Strój 3

Stylizacja Na sportowo

Strój 4:
Stylizacja Piżamowo
Mamy 5 rozdział!Podoba się??