Rozdział 12
Obudziłam się rano obok Lewego,który jeszcze spał.Pomyślałam,że pójdę pobiegac.Stwierdziłam,że Roberta nie będę budzic i pójdę sama.Poszłam wziąśc prysznic i ubrac sie w coś sportowego.Wybrałam spodenki,koszulke i moje ulubione buty do biegania.Oczywiście wzięłam jeszcze mojego iPoda i słuchawki (musiały byc takie,w końcu jestem dziewczyną Lewandowskiego,aaa :D) i wyszłam.Biegnąc myślałam dużo o tym,ze to chyba sen,że ja jestem taka szczęśliwa. Rozmyślona wpadłam na jakąś pare i upadłam.
-Oj,przepraszam..-wydukałam.I zobaczyłam,że to Wojtek i Kaja.
-Nic nie szkodzi kochanie,-powiedziała Kaja
-Cześc kochani,co wy tu robicie o tej porze?
-A wracamy z wakacji-odpowiedział Wojtek.
-A co u Ciebie?
-No wiesz,kiedyś jeszcze o tym pogadamy.A jak u Was?
-U nas świetnie,a powiedz mi kochana gdzie zgubiłaś mojego przyjaciela?
-A śpi Wojtusiu.
-Ah śpi....No tak taki śpioch.Słuchaj zapraszamy Was na kolacje dzisiaj u nas,będziecie?Będzie jeszcze Kuba z Agatą i Łukasz z Ewą.
-Jak dla mnie super,zapytam Lewego potem,ale na pewno przyjdziemy.Dobra to ja lece,pa trzymajcie się i do później.-Dałam każdemu buziaka w policzek.
-No pa do potem Ewela.
-Trzymaj się kochana i musimy jeszcze umuwic się i pogadac bo stęskniłam się juz za tymi naszymi plotami.
-No!Koniecznie.Pa,buziaki.
Biegłam z powrotem do domu.Kieyd do niego weszłam Robert chyba jeszcze spał,więc poszłam wziąśc prysznic.Zajęło mi to ok.20 minut i zorientowałam się,że nie wzięłam ze sobą ubrań,więc w samej bieliźnie wyszłam do sypialni po moje ubrania,lecz w tym momencie wstał Robert.
-O,hej piękna ubranka zgubiłaś?
-Hej przystojniaku.Właśnie idę po ubrania i zrobię Ci śniadanko bo chyba masz trening nie długo,prawda?
-No w sumie to zostało mi półtorej godziny.Pójdziesz ze mną na trening?
-No pójdę,pójdę.A i rano poszłam biegac i....
-Jak to?A ja?
-Oj tam,no i spotkałam Wojtka i Kaje,wracali z lotniska i zaprosili nas na kolacje na 18.okej?
-Świetnie.
-Dobra idę się ubrac i zrobię Ci sniadanko głodomorze.-Po chwili wyszłam z łazienki i Lewy od razu zaczął mnie całowac.
-Ej,już koniec tych czułości,hahah.
-Kocham Cię skarbie.
-No ja Ciebie też,przecież wiesz.A teraz zmykaj się ubrac,juz Cie nie ma.
-Dobrze mamusiu,hahaha.
Robiłam Lewemu śniadanie i zastanawiałam się czy nie powinnam pogodzic się z moją siostrą.Przecież kiedyś się razem bawiłyśmy,lubiłyśmy razem tańczyc.Czy to,że ona sie zmieniła jak dla mnie na gorsze moze tak po prostu zkreślic to wszystko?Może ja powinnam pierwsza wyciągnąc rękę?Ale z drugiej strony.....To było tak.Do mojego 14 roku(a jej 16) zawsze robiłyśmy wszystko razem.Po prostu jak siostry bliźniaczki.Kochałam ją,była moją siostro,przyjaciółką i nawet czasem mamą.Później coś się stało i ona była dla mnie złośliwa.Bardzo złośliwa.Wyrywała mi kartki z zeszytu,czytała mój pamiętnik i wszystkim opowiadała co tam orzeczytała,zabierała mi chłopaków aż kiedys wiedząc,ze podoba mi się Maciek specjalnie nagadała mu głupot o mnie.Nie wiem co się stało.Ale to jak kiedyś przyszła z imprezy z nożem do mojej mamy to było już przegięcie.Gdymy nie mój tata ona by ją zamordowała.I najdziwniejsze,ze ona nie była chora psychicznie.Od tej pory jej nie nawidzę!Jak ona mogła?!Chciała zabic naszą matkę?Rodzice jej wybaczyli,namawiali również mnie,bo ona przepraszała.Ale nie!Ja jej nie wybacze.To,że najprawdopodobniej nawpieprzała się jakiś prochów,nie oznacza,że może się tak zachowywac..Z tych rozmyśleń wyrwał mnie Lewy.
-O czym tak myślisz??
-A o niczym ważnym.(dobra ważnym,dla mnie,ale nie chciałam zaprzątac tym głowy Robertowi.)
-Jak to?Ja tu stoje od 3 minut a ty patrzysz się w masło.
-Myśle o mojej siostrze.Robert ona chciała zabic moja matkę.Gdyby nie mój ojciec to jej....nie było by z nami.Moja siora nawpieprzała się jakis prochów i po imprezie przyszła do domu z nożem i chciała ją zabic.Robiła na złośc mnie.Wszystko przeciwko nam.Później przepraszała.Rodzice jej wybaczyli,ale ja nie.Chociaż ona przepraszała.Ale o cholere mi jej przeprosiny?
-Wow,teraz rozumiem.Ewcia ja nie wiem co bym zrobił na Twoim miejscu.Chodź no tu-podeszłam do niego,a on mnie przytulił.Na to liczyłam.Że w przyszłości bedę miała chłopaka,który mnie wesprze w każdej chwili,który uszanuje każdą moja decyzje.
-Dzięki Robert,a teraz jedz i jedziemy.Bo potem kolacja.Dosyc rozmyślania.
-Okej,ale na pewno wszystko już w porządku?
-Tak,jest okej.
Robert jadł śniadanie,aż mu się uszy trzęsły,a ja....No cóż,okłamałam go.Nic nie jest okej.Nie wiem czy mam jej wybaczyc czy nie.?Może na stadionie będzie Ewa,albo Agata.Bo z Kają na razie nie pogadam,bo pewnie kolacje szykują.Dopiero wieczorem.Byłam nadal smutna,przygnębiona.
-Ej Ewelina.Halo!-Chyba nie źle się zamysliłam.
-Tak,tak..słucham?
-Jedziemy?
-Tak chodź.
Wyszliśmy zamykając przy tym drzwi.Wsiedlismy do auta i udaliśmy się w stronę stadionu.
-Kochanie,wiem,że mnie oszukałaś i nic nie jest okej,prawda?
-Oj no prawda......Nie wiem czy zasługuje na drugą szanse.
-Musisz sobie odpowiedziec na podstawowe pytanie.Kochasz ją?Czy nie?Chce sie z nią pogodzic?Czy nie?
-Nie wiem,kocham ją,ale nie jestem chyba na razie gotowa na to aby się z nią pogodzic.
-No widzisz i masz odpowiedź.I już proszę mi się tu nie smucic,bo.....Ukaram Cie wieczorem!
-Ohh.Już się boję.
-Jestesmy na miejscu wysiadamy.
Lewy jak nigdy otworzył mi drzwi od samochodu i wysiadłam.Chciałam juz iśc,ale on wtedy złapał mnie w pasie, przycisnął do samochodu i zaczął namiętnie całowac.Ja potrzebowałam tego więc wplotłam rękę w jego włosy i odwzajemniałam jego pocałunki.I właśnie w tej chwili zaczęli się zjeżdżac chłopcy.
-Uuuu jak gorąco-krzyknął Kuba
-A co,zazdrościsz Kubusiu??-zapytałam
-Ja??Skądże...Chodźmy bo sie spóźnimy.
-Tak,ja zaraz dojdę do Was-krzyknął mój ukochany.
-To co już nie będziesz sie smucic?
-No postaram sie...
-No to chodźmy.
Ja poszłam na trybuny,a Lewy do szatni.Niestety nie było ani Agaty ani Ewki.Więc postanowiłam posłuchac muzyki.Matko,jak oni się wygłupiali.Jak jakieś przedszkole.Biedny Klopp....Po około 1 godzinie zakończył się trening.
-Slońce,ja lecę się przebrac a ty łap klucze i czekaj w aucie.
-Okej,czekam.
W szatni:
-Ej,Lewy!Ty żeś sobie znalazł w końcu odpowiednią dziewczynę!-Powiedział Piszczu
-No wiem....
-Idziecie dzisiaj na kolacje do Wojtka,no nie?Ewa z Eweliną pogadają z moją Agą bo ona ostatnio jakaś drażliwa jest,nie wiem o co może jej chodzic.Pogadacie z dziewczynami żeby jaj się podpytały o co chodzi?
-Co żeś odwalił?My z Lewym z nimi pogadamy,ale ty sie zastanów czy czegos nie odwaliłeś/
-No właśnie nie,nic.....
-No to może hormony-podpowiedziałem
-Robercik,juz coś o tym wiesz??-Zapytał rozbawiony Łukasz
-Nieee,jeszcze nie.Dobra chłopaki,ja lece bo Ewka czeka.Nara,do wieczora.
-No nara.
-Myślałam,ze się juz Ciebie nie doczekam.
-Sorry,ale jeszcze gadałem z chlopakami.
-Spoko.Muszę sobie chyba kupic samochód.Przecież nie będziesz mnie wiecznie wozic.
-No moze.Słuchaj kochanie,Kuba prosił żebyś z Ewą pogadała z Agatą,bo coś ostatnio jest nie w sosie.
-Pewnie,że pogadam.Nie wiem w co się ubrac.Jak myslisz ta czarna sukienka,czy czerwona?
-|Dla mnie jesteś piękna we wszystkim.Ale najładniej Ci w tej miniówce czarnej.Ahh
-Oj Robert,Robert...Tobie to tlko o jednym.Pomożesz mi wybrac coś z szafy?
-Pomogę,pomogę.
Po kilkunastu minutach bylismy już pod domem.
-Dobra kochanie,to ja juz wiem w co się ubiore.Idę się wyszykowac,a Ty odpocznij sobie.
-Dzięki słońce.
Poszłam do łazienki wziąłam prysznic i wyprostowałam włosy.Zrobiłam makijaż i ubrałam się.Zeszłam na dół i Robert był już gotowy.
-Wow,ślicznie wyglądasz!I tak seksownie.
-Dziękuje,przystojniaku.Jedziemy?
-Jasne,zapraszam.-Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta Lewego.
-Wiesz Ewcia (od jakiegoś czasu wszyscy mówią mi Ewa,Ewcia) nigdy nie byłem taki szczęśliwy.Nie wyobrażam sobie juz życia bez Ciebie.
-Ja bez Ciebie też,misiek.Ale patrz na drogę bo nas zabijesz.
-Już jesteśmy.
-Oooo szybko.No to chodźmy.-Podeszliśmy do drzwi i zapukaliśmy.
-Witam,naszą cudną pare.!
-Taak,cześc Wojtusiu.Hej kochana.
-Cześc stary,Hej Kaja.
-Hejka ,wejdzcie,tylko Was brakowało.
-Hej wszystkim-powiedziałam
-Siemka świetnie wyglądacie.
Na kolacji było bardzo miło.No i nadszedł ten czas żeby pogadac z Agą.\
-Dobra,chodźcie laski my pogadamy o babskich sprawach,a oni niech sobie w fife pograją czy co tam chcą.-zaproponowałam.
-Świetnie,chodźmy-powiedziała Ewa,która zorientowała sie o co mi chodzi.
Weszłyśmy na górę do pokoju Kai i zaczęłyśmy gadac.Oczywiście pytania padły do Agaty.
-Ej Agusia co się u Was dzieje??-zapytałam od razu nie owijajac w bawełne
-Kurde nie wiem,coś sie jak by psuje, jest Oliwia i jak by jest gorzej.Ja nie wiem czy Kba mnie jeszcze kocha.Ja kocham Oliwie nad życię i jago,ale nie wiem czy mu nie przeszkadza to,ze mamy dziecko.Mówi że nie,ale czy to prawda?Nie spedzamy ze sobą tyle czasu.Kuba na treningu ja w domu z Olwicią.Wczoraj jak wyszliśmy było super.Ale jak już do domu no to nie możemy sobie pozwolic na to co kiedys,bo mała jest.No i zastanawiam sie czy Kuba się tym nie męczy.
-Co Ty gadasz?!My z Łukaszem mamy Sarę i jak chcemy sobie pobyc sami to dzwonimy do przyjaciół i oni ją biorą.On Cię kocha i martwi się o co Ci chodzi.Musicie pogadac na spokojnie,a jak chcecie pobyc sami to dzwońcie,a my małą weźmiemy do siebie albo Robert i Ewelina czy Wojtek z Kają.
-Myślisz?
-No jasne każdy tak myśli-powiedziała Kaja.
Gadałyśmy o tym i o innych rzeczach i tak się zagadałysmy,ze była już 11 wiec zeszłyśmy do swoich ukochanych.O dziwo oni nie byli upici,tylko jak normalni ludzie siedzieli i gadali.Ni,że podsłuchiwałyśmy,ale gdy usłyszałam co mówi Robet to kazałam dziewczyną żeby przez chwilię były cicho i żeby stanęły.
-Wiecie co chłopaki.Kocham Ewelinę i wiem juz,że to ta jedyna i.....
-I co?-Zapytał zniecierpliwiony Kuba
-I chciałbym się z nią zaręczyc.Chcę żeby była nie tylko moja dziewczyną,ale narzeczoną,a później żoną.Co myślicie?Bo ona ma niedługo urodziny,to byłby taki prezent jak by?
-Super!Miałeś kilka dziewczyn,ale o żadnej tak nie mówiłeś...Wow Lewy,dorastasz!-Powiedział Piszczu,a Wojtek to wgl zaniemówił.
-O matko,Ewelina gratuluję!
-Cicho!Udawajmy,ze nic nie wiemy!-Byłam zdziwiona on mnie aż tak kocha?Jezu ja naprawdę czuje to co on!Kocham go!Najlepszy dzień w moim życiu.......Jestem najszczęśliwszą osobą na Ziemi!!
Zeszłyśmy na dół i chłopaki od razu zaniemówili...
-Robert idziemy już?
-Mhm tak chodźmy....
-Papa,dzięki za kolacje.Było super.
-To my dziękujemy,za towarzystwo.
Wyszliśmy i udalismy sie do czarnego auta Roberta.Cieszyłam się jak nigdy,ale starałam się tego nie pokazywac. Niestety jak mam się nie cieszyc to znowu smutnieje i jakoś tak wychodzi,jechalismy już kilka minut w ciszy.
-Ewcia,coś się stało?Jakaś dziwna jesteś.
-Nie tylko myślę o Agacie,ona tak sie zachowuje bo myśli,że Kuba Jej już nie kocha tak bardzo jak kiedyś.
-Co ona gada?! Przecież Kuba ją kocha nad życie..
-No my to wiemy,ale ona cłymi dniami siedziała z Oliwką przez jakiś czas i tak pomyślała,ale wytłumaczyłysmy Jej,że ją kocha.
-To super....-Robert jakos spojrzał na mnie a potem wzrokiem szedł na dół aż do nóg.Jaka Ty jesteś piękna....
-Oh dziękuję.O jesteśmy.
-Wysiadamy kotek,bo ja czekam na tą niespodzianke..hehe
-Zobaczymy....
Wysiedliśmy,a przed furtką stała......
========================================================================
Cześc kochani.Przepraszam Was naprawdę,ze tak długo,ale jestem w pierwszej klasie gim i mamy teraz z każdego przedmiotu jakieś testy,ja mam prace domowe,ze siedzę do nocy,jeszcze rehabilitacja.Nie mam na nic czasu.Postaram się pisac częściej,ale to nie ode mnie zależne...Jak mam mniej zadane to piszę ile mogę.A jak podoba sie rozdział?Wiem,wiem powinno się w końcu coś dziac,ale ja nie mam serca przerywac ich miłości,po prostu nie potrafie,ale cóż może się przełame i napiszę coś pożądnego bo w końcu prawdziwe życie to nie tylko sielanka.I wgl macie pojęcie,ze teraz jak mam kontuzje kolana to nie moge grac w noge,siatke...nic..A ja to kocham!! <3 Papa lecę i zaczynam pisac kolejny rozdział.A Wy zostawcie komentarze bo niby wy czytacie (chyba) ale nie wiem czy wam się podoba?? Papa <3 :*
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 13 września 2013
wtorek, 10 września 2013
Info
Hej.Przepraszam,że mnie nie ma,ale mam zapieprz w sql.I jeszcze problemy z kolanem,rehabilitacja,basen i te sprawy(ale się Złozyło,Lewy też ma kontuzje kolana),okazało się,ze to kontuzja na dłuższą mete,ale cóż.Nie będę Wam tu pisac kiedy dodam nowy rozdział,piszę go.Może dodam dzisiaj,moze jutro...Staram sie go napisac jak najszybciej,pisze się...Niby końcówka,ale nie chcę żeby był jakiś taki zwykły,monotonny....Przepraszam Was jeszcze raz......:) Pozdrawiam. :D
niedziela, 1 września 2013
Rozdział 11
Rozdział 11
Nie wierzyłam! Stała tam moja starsza o 2 lata siostra.Nie odzywamy się do siebie od 3 lat.Stara historia,ale wciąż boli.Robert zauważył,że posmutniałam.
-Coś się stało?
-Nieee...nic
-Czemu tak patrzysz na tą dziewczynę?Znasz ją?
-Tak jak by....No okej,to jest moja siostra.
-To czemu się nie przywitasz?
-Bo jej nie nawidzę!-Uciekłam,płacząc przy tym.Nie patrzyłam gdzie biegnę.Wiem tylko,że Robert wołał mnie,ale ja nie przestawałam biec.W końcu dobiegłam do miejsca gdzie nie było nikogo.Oparłam się o ścianę i osunęłam na ziemię..Po chwili zobaczyłam Lewego.
-Kotek,co się stało?-podszedł do mnie i przytulił mocno,a ja płakałam,dalej płakałam.
-Ja jej nie chcę po prostu znac!Rozumiesz?Nie chce!!
-A powiesz mi co się stało?
-A mozemy później o tym pogadac?Bo nie mam na razie na to siły.Kiedy wracamy do Dortmundu?
-Jasne powiesz mi jak będziesz gotowa,pojedziemy po śniadaniu.
-Wiesz co?Kocham Cię,pobiegłeś za mną chociaż nie musiałeś,nie naciskasz na mnie,tylko czekasz aż będę gotowa i sama Ci o tym powiem.Jesteś mężczyzną moich marzeń.Nie zmieniaj się nigdy.Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.Chcę miec z Tobą dzieci,chę byc przy Tobie aż do końca mojego życia,chcę dzielic się z Tobą moim szczęsciem,chcę Ciebie wsperac w trudnych dla Ciebie chwilach i cieszyc się z Twoich sukcesów.
-Kurde kochanie,nawet nie wiesz jak sie cieszę,że mi to powiedziałaś.Dało mi to takiego powera.Ja też chcę tego wszystkiego co Ty chcesz.Kocham Cię i będę kochał zawsze.Dziękuję Ci,ze jesteś.-Po skończeniu tych słów zaczął mnie całowac.
-Kotek później,wracajmy już do domu,bo Twoja mama się pewnie o nas niepokoji.
-Jasne,wracajmy.Trzymam Cie za słowo,ze później dokończymy,haha.
-Dobrze juz,dobrze.Chodźmy.
Wracalismy powoli,już nie biegliśmy.Po kilku minutach na drodze stanęła Majka.
-O cześc siostra,widzę,że nie źle się ustawiłaś!Hah,na ile masz tego kolesia?Dopóki nie spełni twoich zachcianek,tak?
-O co Ci chodzi,co?Widzisz,że znalazłam mężczyznę,którego kocham i co?Chcesz to zniszczyc?Daj spokój,bo i tak Ci się to nie uda!Kocham Roberta,a on mnie i tak zostanie do końca życia.
-Taaa,jasne.Jakoś on tak o tym nie mówi.
-Wiesz co?Nie znam Cie,wiem tylko,że musiałaś zrobic coś okropnego Ewelinie,ale przestań się pogrążac.My się KOCHAMY,rozumiesz??Czy mam przeliterowac?Zejdź nam z drogi!Nara...
I odeszliśmy.Robert zachował się jak prawdziwy mężczyzna.Z każdym kolejnym dniem przekonywałam się jaki on naprawdę jest.Nie tak jak mówią w TV.On jest inny.I za to go kocham.Potrafi zachowac się w każdej sytuacji.
-Dziękuję Ci,nie poradziłabym sobie z nią sama.
-Oj,no co ty?Myślisz,ze pozwoliłbym aby jakaś dziewczyna,która nazywa się twoją siostrą,będzie Ciebie,a właściwie nas tak poniżac?Po moim trupie!
-Jesteś wspaniały!
-No wiem...W końcu nie tak bezpodstawnie mówią na mnie BOSKI LEWANDOWSKI.!
-Ahh ty mój Boski,Ty i ta Twoja skromnośc...-Juz mieliśmy się pocałowac,gdy zadzwonił telefon Lewego.
Chciałam odejśc,żeby mu nie przeszkadzac,ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął,a w jego oczach widziałam:"Nie odchodź,nie mam przed Tobą tajemnic".Jeszcze żaden chłopak nie traktował mnie w taki sposób.Poczułam się naprawdę wyjątkowa.Po chwili Robert skończył rozmowę.
-Dzwonił mój menadżer i prosił abym (tzn.jak ja to i Ty)przyjechał wcześniej na zgrupowanie do Warszawy,bo będę miął spotkanie z fanami.
-Oooo,to świetny pomysł.Jak byłam Twoją fanką (największą),to marzyłam żeby znaleźc się na takim spotkaniu z Tobą.
-Nic straconego.
-Ha,ha,ha...Teraz to ja mam ciągle spotkanie z fanami misiek.Dobra wracamy.
-Skarbie,czy ty masz iPhone?
-No mam,tego co Ty..Tylko ładniejszego, bo białego :P
-Oj tam.Mam dla Ciebie prezent.Na razie takie,ale jak będziesz chciała to załątwie Ci też ze zdjęciem.
-Ha ha ha ha ha.Kochany jesteś.Dziękuję.Kocham Cię.-No i w końcu się pocałowaliśmy.Żadna siostra i żaden telefon nam w tym nie przeszkodzili.Po chwili jednak się opamiętaliśmy i wróciliśmy do domu.
-Cześc mamo,jestesmy.
-Cześc kochani,chodźcie śniadanie na stole.
-Dzień dobry,Iwonko.
-No siadajcie i zajadajcie.Jak udał się wczorajszy wieczór.Bo ubrań nie posprzątaliście...hihi
-Mamoo....Proszę Cię..
-Oj Robercik nie przesadzaj,Twoja mama zartuje.
-Okej..Mamuś my zaraz jedziemy.Tylko się przebieżemy.Jeszcze się spotkamy bo za 2 tygodnie przyjeżdząm na zgrupowanie.
-No dobrze,dobrze.Ale ja nie dam rady byc na meczu,bo jestem umuwiona...
-Ooo,a z kim?Jeśli można wiedziec?
-Z mojim kolegą z podstawówki.
-To fajnie.
-To ja idę sie przebrac.,.
-Ewelina,kochanie czekaj ja też idę.
-No to chodź kotek.Założyłam strój odpowiedni do dzisiejszej pogody.Bo właśnie się zachmurzyło i pada.Zrobiłam lekki makijaż oczu i pomalowałam paznokcie.
-Pięknie wyglądasz-Lewy miał na sobie czarne rurki,granatową bluze i czarne converse.
-Dziękuje,jedziemy?
-Tak,chodźmy się pożegnac.Mamo jedziemy.
-Przygotowałam dla Was konfitury.
-Dziękujemy.
-Pa Robert,masz.Pa Ewelinko,mam nadzieje,że zobaczymy się niedługo.
-Też mam taką nadzieję,do widzenia Iwono.-I wyszliśmy,po czym wsiedliśmy do auta.
-Wiesz co Robert?Masz świetną mamę.
-Dziękuje kochanie.Może pośpiewamy?
-Świetnie.
-\Co powiesz na Ewe Farną-Znak?
-Super,uwielbiam tę piosenkę.
-No,świetna jest.
Śpiewaliśmy i tą i inne piosenki i znów przerwał nam dzwonek telefonu Lewego.
-Skarbie,sprawdzisz kto dzwoni?
-Yyy,Kuba.Masz.
-Tak,Kuba.
-Cześc stary,mam pytanie.
-No to pytaj.
-Co robicie dzisiaj wieczorem?
-Czekaj zapytam..(-Ewelina,co robimy wieczorem?-Chyba nic..)Nic nie robimy,a co?
-Moglibyście się zaopiekowac Oliwką?
-Jasne,tym skarbem zawsze.O której?
-Jak będziecie o 17:30,będzie super.My wrócimy około 22-23.Wiesz romantyczna kolacja i te sprawy.
-Okej to dozoba.\
-Dzięki,nara.
-I co chciał Kuba?
-Żebyśmy się wieczorem Oliwką zaopiekowali.Dobrze,że się zgodziłem?
-Jasne,super.-JA po chwili niestety zasnełam.Robert obudził mnie po domem.Wysiedliśmy z auta i usaliśmy się do domu.Była godzina 16.
-Robert,to teraz Ty idź weź prysznic,a ja pójdę do kuchni i zrobie nam coś do jedzenia.
-Okej idę do łazienki,będę za 15 minut.-I rzeczywiście po 15 minutach Robert był juz na dole,w jeansach,bez bluzki.\
-Kochanie,gdzie masz bluzkę?
-A założe przed wyjściem.Co jemy?Bo jestem głodny jak wilk.
-Zapiekankę.
-Wow,myślałem,że będziesz brała tylko zdrową żywnośc.
-Oj nie martw się,jest tu dużo warzyw,a jescze będę Cię katowac zdrowym jedzeniem....haha
-Mmm pyszne,nie wiedziałem,że tak świetnie gotujesz.-Po kilku minutach nic juz nie było na stole.Zegarek wskazywał 16:10,więc poszłam się przebrac.
-Jestem gotowa.Jedziemy?
-Chwila,skarbie teraz ja idę jescze.
-Okej.
-Idę się przebrac i zaraz będę.
-Dobra,czekam w aucie.
-Ok.
-Jestem,jedźemy.Sorki,ze czekałaś piękna.
-Spoko przystojniaku.-Po ok.20 minutach byliśmy już po domem państwa Błaszczykowskich.
-Hej Wam,dzieki,ze zgodziliscie się przyjechac.
-Hej Kubuś-podeszłam do niego i przytuliłam na powitanie -Gdzie Agata?
-A zaraz zejdzie.
-Ej,koniec tego przytulania,bo będe zazdrosny.
-Oj misiu,bardzo smieszne.-Nagle do przedpokoju wparowała Oliwia.
-Ceśc wujku Lobercie i....
-Ciosiu Ewelino-podpowiedziałam małej,która mnie jeszcze nie znała i podeszłam do niej się przywitac.Olcia była przecudowna od razu się do mnie przytuliła i chyba polubiła.I powiedziała od nowa.
-Ceśc wujku Lobercie i ciociu Ewelino...
-Czesc księżniczko-Robert również podszedł do małej i przywitał się.I z góry zeszła również Agata.
-Cześc kochani.Co u Was?
-Hej Aga,a u nas po staremu.Byliśmy dzisiaj u Roberta mamy,ale moze innym razem pogadamy,a teraz leccie.
-No masz racje,jak by Oliwka zglodniała...
-Damy radę,paaa.
-Olcia,powiedz pa pa rodzicą-wziąłam na ręce Oliwię.
-Pa Pa mamusiu i tatusiu.
-Paa skarbie-i drzwi się zamknęły.
-To co robimy dziewczyny?
-Bajeckę!Bajeckę.
-No,Robert idź szukaj bajeczki.
-A jaką bajeczke życzy sobie moja księżniczka?
-Kubusia Puchatka.
-No to ja idę po bajkę,a wy moze po soczek?Czekam na Was w salonie.
-Świetny pomysł,chodź Oliwcia.
-Ciociu,jesem głodna-powiedziała mała w kuchni.
-Głodna?A na co masz ochotę?
-Naleśniki!
-Dobra,to chodź. Obejrzysz bajke z wujkiem,a ja zrobie dla Was naleśniki.Okej?
-Tak.
-Robert,obejrzyjcie bajkę,a ja idę zrobic naleśniki,bo Oliwka zgłodniała.
-Pomóc Ci w czymś?
-Nie,dzięki.Oglądajcie sobie bajkę.-Poszłam do kuchni,po kilku minutach już wiedziałam co,gdzie jest.Zrobiłam pyszne naleśniki i zawołałam Roberta i małą.
-Gotowe,Smacznego.
-Mmm pycha kochanie.
-Supel ciocia.
-Ciesze się,że Wam smakowało.A ja teraz pójdę Oliwkę umyc i położy sie spac.
-Dobze ciociu.
-No to my idziemy na górę do łazienki a ty kotku pozmywaj.
-Sie robi szefowo.
Wsadziłam Oliwię do wanny z ciepłą wodą i zaczęłam ją myc.Trochę się jeszcze po pluskała w wodzie i wyciągnęłam ją z wanny,wytarłam jej ręczniczkiem i ubrałam w pizamkę. Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do jej pokoiku po czym położyłam w łożeczku. Przeczytałam jej może 3 strony książeczki i usnęła.Patrzyłam na nią jeszcze przez chwilę,bo tak słodko spała i wyszłam z pokoju,zamykając przy tym po cichu drzwi żeby jej nie obudzic.Po czym zeszłam do Roberta na dół.Idąc korytarzem spojrzałam na zegar,który wskazywał 21.
-Jestem,zasnęła.
-Świetnie,to co mamy czas dla siebie?
-Tak,obejrzymy jakąś komedię?
-Świetny pomysł.
-No to włączaj.
-Yyyy,moze byc ta?
-Jasne,chodź tu obok mnie.-Oglądaliśmy film i było przy tym dużo śmiechu,ale mała się nie obudziła.Była już 23,wiec nie długo powinni byc.Przytuliłam się do Roberta i w ciszy zaczeliśmy rozmawiac.
-Wiesz co?Nie wiedziałam,że masz taki dobry kontakt z dziecmi.
-No to już wiesz.Nie mogę się doczekac naszych szkrabów.Małych Lewandowskich.
-No ja też,ale zaraz moze to będzie dziewczynka!?
-Już dobrze-Robert zaczął mnie całowac,a ja odwzajemniałam jego pocałunki.Nawet nie zauważyliśmy jak Kuba i Agata weszli.
-Khmmm,nie chcemy przeszkadzac,ale już jesteśmy-powiedział Kuba
-Nie nic nie szkodzi.No to co do jutra na treningu?Pa
-Tak do jutra i dziękujemy Wam.
-Nie ma za co.Wiesz Aga zawsze do usług.Robert świetnie zajmuje się dziecmi,a mnie Oliwka chyba polubiła.Pa
-To super.Pa
-Pa Dobranoc,chociaż nie wiem czy dobranoc czy...-Zaśmiał się Kuba.
-Jak Ci w łeb przywale.
-Jak dzieci,dobra Robert chodź idziemy.I wyszliśmy.
-Hahaha,głupio wyszło ale cóż.Po kilku minutach byliśmy już pod naszym domem.Robert wniósł mnie na ręcach i całowaliśmy sie cały czas.W korytarzu leżały nasze ubrania,a my znaleźliśmy się w sypialni.Ciągle się całując.
-Kocham cię Ewelinka.
-Ja Ciebie też.
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Mamy 11 rozdział.I jak Wam sie podoba?Teraz będę rzadziej dodawała rozdziały.Będę się starała jak najczęściej,ale wiecie...Szkoła i te sprawy.A teraz idę do 1 kl. gim. więc wiecie.Mase spraw,nowa klasa i wgl.Mam nadzieje,że ten rozdział się podoba?Ja nie chcę do szkoły!!A wy??Skończy się już wstawanie "Rano" o 13 chodzenie spac o 3,czasem i wgl WOLNOŚC.No,ale szukajmy plusów.Mecz Polska-Czarnogóra.Boże Narodzenie "niedługo".Jakoś damy rade te 10 miecięcy.Paa
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
Nie wierzyłam! Stała tam moja starsza o 2 lata siostra.Nie odzywamy się do siebie od 3 lat.Stara historia,ale wciąż boli.Robert zauważył,że posmutniałam.
-Coś się stało?
-Nieee...nic
-Czemu tak patrzysz na tą dziewczynę?Znasz ją?
-Tak jak by....No okej,to jest moja siostra.
-To czemu się nie przywitasz?
-Bo jej nie nawidzę!-Uciekłam,płacząc przy tym.Nie patrzyłam gdzie biegnę.Wiem tylko,że Robert wołał mnie,ale ja nie przestawałam biec.W końcu dobiegłam do miejsca gdzie nie było nikogo.Oparłam się o ścianę i osunęłam na ziemię..Po chwili zobaczyłam Lewego.
-Kotek,co się stało?-podszedł do mnie i przytulił mocno,a ja płakałam,dalej płakałam.
-Ja jej nie chcę po prostu znac!Rozumiesz?Nie chce!!
-A powiesz mi co się stało?
-A mozemy później o tym pogadac?Bo nie mam na razie na to siły.Kiedy wracamy do Dortmundu?
-Jasne powiesz mi jak będziesz gotowa,pojedziemy po śniadaniu.
-Wiesz co?Kocham Cię,pobiegłeś za mną chociaż nie musiałeś,nie naciskasz na mnie,tylko czekasz aż będę gotowa i sama Ci o tym powiem.Jesteś mężczyzną moich marzeń.Nie zmieniaj się nigdy.Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.Chcę miec z Tobą dzieci,chę byc przy Tobie aż do końca mojego życia,chcę dzielic się z Tobą moim szczęsciem,chcę Ciebie wsperac w trudnych dla Ciebie chwilach i cieszyc się z Twoich sukcesów.
-Kurde kochanie,nawet nie wiesz jak sie cieszę,że mi to powiedziałaś.Dało mi to takiego powera.Ja też chcę tego wszystkiego co Ty chcesz.Kocham Cię i będę kochał zawsze.Dziękuję Ci,ze jesteś.-Po skończeniu tych słów zaczął mnie całowac.
-Kotek później,wracajmy już do domu,bo Twoja mama się pewnie o nas niepokoji.
-Jasne,wracajmy.Trzymam Cie za słowo,ze później dokończymy,haha.
-Dobrze juz,dobrze.Chodźmy.
Wracalismy powoli,już nie biegliśmy.Po kilku minutach na drodze stanęła Majka.
-O cześc siostra,widzę,że nie źle się ustawiłaś!Hah,na ile masz tego kolesia?Dopóki nie spełni twoich zachcianek,tak?
-O co Ci chodzi,co?Widzisz,że znalazłam mężczyznę,którego kocham i co?Chcesz to zniszczyc?Daj spokój,bo i tak Ci się to nie uda!Kocham Roberta,a on mnie i tak zostanie do końca życia.
-Taaa,jasne.Jakoś on tak o tym nie mówi.
-Wiesz co?Nie znam Cie,wiem tylko,że musiałaś zrobic coś okropnego Ewelinie,ale przestań się pogrążac.My się KOCHAMY,rozumiesz??Czy mam przeliterowac?Zejdź nam z drogi!Nara...
I odeszliśmy.Robert zachował się jak prawdziwy mężczyzna.Z każdym kolejnym dniem przekonywałam się jaki on naprawdę jest.Nie tak jak mówią w TV.On jest inny.I za to go kocham.Potrafi zachowac się w każdej sytuacji.
-Dziękuję Ci,nie poradziłabym sobie z nią sama.
-Oj,no co ty?Myślisz,ze pozwoliłbym aby jakaś dziewczyna,która nazywa się twoją siostrą,będzie Ciebie,a właściwie nas tak poniżac?Po moim trupie!
-Jesteś wspaniały!
-No wiem...W końcu nie tak bezpodstawnie mówią na mnie BOSKI LEWANDOWSKI.!
-Ahh ty mój Boski,Ty i ta Twoja skromnośc...-Juz mieliśmy się pocałowac,gdy zadzwonił telefon Lewego.
Chciałam odejśc,żeby mu nie przeszkadzac,ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął,a w jego oczach widziałam:"Nie odchodź,nie mam przed Tobą tajemnic".Jeszcze żaden chłopak nie traktował mnie w taki sposób.Poczułam się naprawdę wyjątkowa.Po chwili Robert skończył rozmowę.
-Dzwonił mój menadżer i prosił abym (tzn.jak ja to i Ty)przyjechał wcześniej na zgrupowanie do Warszawy,bo będę miął spotkanie z fanami.
-Oooo,to świetny pomysł.Jak byłam Twoją fanką (największą),to marzyłam żeby znaleźc się na takim spotkaniu z Tobą.
-Nic straconego.
-Ha,ha,ha...Teraz to ja mam ciągle spotkanie z fanami misiek.Dobra wracamy.
-Skarbie,czy ty masz iPhone?
-No mam,tego co Ty..Tylko ładniejszego, bo białego :P
-Oj tam.Mam dla Ciebie prezent.Na razie takie,ale jak będziesz chciała to załątwie Ci też ze zdjęciem.
-Ha ha ha ha ha.Kochany jesteś.Dziękuję.Kocham Cię.-No i w końcu się pocałowaliśmy.Żadna siostra i żaden telefon nam w tym nie przeszkodzili.Po chwili jednak się opamiętaliśmy i wróciliśmy do domu.
-Cześc mamo,jestesmy.
-Cześc kochani,chodźcie śniadanie na stole.
-Dzień dobry,Iwonko.
-No siadajcie i zajadajcie.Jak udał się wczorajszy wieczór.Bo ubrań nie posprzątaliście...hihi
-Mamoo....Proszę Cię..
-Oj Robercik nie przesadzaj,Twoja mama zartuje.
-Okej..Mamuś my zaraz jedziemy.Tylko się przebieżemy.Jeszcze się spotkamy bo za 2 tygodnie przyjeżdząm na zgrupowanie.
-No dobrze,dobrze.Ale ja nie dam rady byc na meczu,bo jestem umuwiona...
-Ooo,a z kim?Jeśli można wiedziec?
-Z mojim kolegą z podstawówki.
-To fajnie.
-To ja idę sie przebrac.,.
-Ewelina,kochanie czekaj ja też idę.
-No to chodź kotek.Założyłam strój odpowiedni do dzisiejszej pogody.Bo właśnie się zachmurzyło i pada.Zrobiłam lekki makijaż oczu i pomalowałam paznokcie.
-Pięknie wyglądasz-Lewy miał na sobie czarne rurki,granatową bluze i czarne converse.
-Dziękuje,jedziemy?
-Tak,chodźmy się pożegnac.Mamo jedziemy.
-Przygotowałam dla Was konfitury.
-Dziękujemy.
-Pa Robert,masz.Pa Ewelinko,mam nadzieje,że zobaczymy się niedługo.
-Też mam taką nadzieję,do widzenia Iwono.-I wyszliśmy,po czym wsiedliśmy do auta.
-Wiesz co Robert?Masz świetną mamę.
-Dziękuje kochanie.Może pośpiewamy?
-Świetnie.
-\Co powiesz na Ewe Farną-Znak?
-Super,uwielbiam tę piosenkę.
-No,świetna jest.
Śpiewaliśmy i tą i inne piosenki i znów przerwał nam dzwonek telefonu Lewego.
-Skarbie,sprawdzisz kto dzwoni?
-Yyy,Kuba.Masz.
-Tak,Kuba.
-Cześc stary,mam pytanie.
-No to pytaj.
-Co robicie dzisiaj wieczorem?
-Czekaj zapytam..(-Ewelina,co robimy wieczorem?-Chyba nic..)Nic nie robimy,a co?
-Moglibyście się zaopiekowac Oliwką?
-Jasne,tym skarbem zawsze.O której?
-Jak będziecie o 17:30,będzie super.My wrócimy około 22-23.Wiesz romantyczna kolacja i te sprawy.
-Okej to dozoba.\
-Dzięki,nara.
-I co chciał Kuba?
-Żebyśmy się wieczorem Oliwką zaopiekowali.Dobrze,że się zgodziłem?
-Jasne,super.-JA po chwili niestety zasnełam.Robert obudził mnie po domem.Wysiedliśmy z auta i usaliśmy się do domu.Była godzina 16.
-Robert,to teraz Ty idź weź prysznic,a ja pójdę do kuchni i zrobie nam coś do jedzenia.
-Okej idę do łazienki,będę za 15 minut.-I rzeczywiście po 15 minutach Robert był juz na dole,w jeansach,bez bluzki.\
-Kochanie,gdzie masz bluzkę?
-A założe przed wyjściem.Co jemy?Bo jestem głodny jak wilk.
-Zapiekankę.
-Wow,myślałem,że będziesz brała tylko zdrową żywnośc.
-Oj nie martw się,jest tu dużo warzyw,a jescze będę Cię katowac zdrowym jedzeniem....haha
-Mmm pyszne,nie wiedziałem,że tak świetnie gotujesz.-Po kilku minutach nic juz nie było na stole.Zegarek wskazywał 16:10,więc poszłam się przebrac.
-Jestem gotowa.Jedziemy?
-Chwila,skarbie teraz ja idę jescze.
-Okej.
-Idę się przebrac i zaraz będę.
-Dobra,czekam w aucie.
-Ok.
-Jestem,jedźemy.Sorki,ze czekałaś piękna.
-Spoko przystojniaku.-Po ok.20 minutach byliśmy już po domem państwa Błaszczykowskich.
-Hej Wam,dzieki,ze zgodziliscie się przyjechac.
-Hej Kubuś-podeszłam do niego i przytuliłam na powitanie -Gdzie Agata?
-A zaraz zejdzie.
-Ej,koniec tego przytulania,bo będe zazdrosny.
-Oj misiu,bardzo smieszne.-Nagle do przedpokoju wparowała Oliwia.
-Ceśc wujku Lobercie i....
-Ciosiu Ewelino-podpowiedziałam małej,która mnie jeszcze nie znała i podeszłam do niej się przywitac.Olcia była przecudowna od razu się do mnie przytuliła i chyba polubiła.I powiedziała od nowa.
-Ceśc wujku Lobercie i ciociu Ewelino...
-Czesc księżniczko-Robert również podszedł do małej i przywitał się.I z góry zeszła również Agata.
-Cześc kochani.Co u Was?
-Hej Aga,a u nas po staremu.Byliśmy dzisiaj u Roberta mamy,ale moze innym razem pogadamy,a teraz leccie.
-No masz racje,jak by Oliwka zglodniała...
-Damy radę,paaa.
-Olcia,powiedz pa pa rodzicą-wziąłam na ręce Oliwię.
-Pa Pa mamusiu i tatusiu.
-Paa skarbie-i drzwi się zamknęły.
-To co robimy dziewczyny?
-Bajeckę!Bajeckę.
-No,Robert idź szukaj bajeczki.
-A jaką bajeczke życzy sobie moja księżniczka?
-Kubusia Puchatka.
-No to ja idę po bajkę,a wy moze po soczek?Czekam na Was w salonie.
-Świetny pomysł,chodź Oliwcia.
-Ciociu,jesem głodna-powiedziała mała w kuchni.
-Głodna?A na co masz ochotę?
-Naleśniki!
-Dobra,to chodź. Obejrzysz bajke z wujkiem,a ja zrobie dla Was naleśniki.Okej?
-Tak.
-Robert,obejrzyjcie bajkę,a ja idę zrobic naleśniki,bo Oliwka zgłodniała.
-Pomóc Ci w czymś?
-Nie,dzięki.Oglądajcie sobie bajkę.-Poszłam do kuchni,po kilku minutach już wiedziałam co,gdzie jest.Zrobiłam pyszne naleśniki i zawołałam Roberta i małą.
-Gotowe,Smacznego.
-Mmm pycha kochanie.
-Supel ciocia.
-Ciesze się,że Wam smakowało.A ja teraz pójdę Oliwkę umyc i położy sie spac.
-Dobze ciociu.
-No to my idziemy na górę do łazienki a ty kotku pozmywaj.
-Sie robi szefowo.
Wsadziłam Oliwię do wanny z ciepłą wodą i zaczęłam ją myc.Trochę się jeszcze po pluskała w wodzie i wyciągnęłam ją z wanny,wytarłam jej ręczniczkiem i ubrałam w pizamkę. Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do jej pokoiku po czym położyłam w łożeczku. Przeczytałam jej może 3 strony książeczki i usnęła.Patrzyłam na nią jeszcze przez chwilę,bo tak słodko spała i wyszłam z pokoju,zamykając przy tym po cichu drzwi żeby jej nie obudzic.Po czym zeszłam do Roberta na dół.Idąc korytarzem spojrzałam na zegar,który wskazywał 21.
-Jestem,zasnęła.
-Świetnie,to co mamy czas dla siebie?
-Tak,obejrzymy jakąś komedię?
-Świetny pomysł.
-No to włączaj.
-Yyyy,moze byc ta?
-Jasne,chodź tu obok mnie.-Oglądaliśmy film i było przy tym dużo śmiechu,ale mała się nie obudziła.Była już 23,wiec nie długo powinni byc.Przytuliłam się do Roberta i w ciszy zaczeliśmy rozmawiac.
-Wiesz co?Nie wiedziałam,że masz taki dobry kontakt z dziecmi.
-No to już wiesz.Nie mogę się doczekac naszych szkrabów.Małych Lewandowskich.
-No ja też,ale zaraz moze to będzie dziewczynka!?
-Już dobrze-Robert zaczął mnie całowac,a ja odwzajemniałam jego pocałunki.Nawet nie zauważyliśmy jak Kuba i Agata weszli.
-Khmmm,nie chcemy przeszkadzac,ale już jesteśmy-powiedział Kuba
-Nie nic nie szkodzi.No to co do jutra na treningu?Pa
-Tak do jutra i dziękujemy Wam.
-Nie ma za co.Wiesz Aga zawsze do usług.Robert świetnie zajmuje się dziecmi,a mnie Oliwka chyba polubiła.Pa
-To super.Pa
-Pa Dobranoc,chociaż nie wiem czy dobranoc czy...-Zaśmiał się Kuba.
-Jak Ci w łeb przywale.
-Jak dzieci,dobra Robert chodź idziemy.I wyszliśmy.
-Hahaha,głupio wyszło ale cóż.Po kilku minutach byliśmy już pod naszym domem.Robert wniósł mnie na ręcach i całowaliśmy sie cały czas.W korytarzu leżały nasze ubrania,a my znaleźliśmy się w sypialni.Ciągle się całując.
-Kocham cię Ewelinka.
-Ja Ciebie też.
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Mamy 11 rozdział.I jak Wam sie podoba?Teraz będę rzadziej dodawała rozdziały.Będę się starała jak najczęściej,ale wiecie...Szkoła i te sprawy.A teraz idę do 1 kl. gim. więc wiecie.Mase spraw,nowa klasa i wgl.Mam nadzieje,że ten rozdział się podoba?Ja nie chcę do szkoły!!A wy??Skończy się już wstawanie "Rano" o 13 chodzenie spac o 3,czasem i wgl WOLNOŚC.No,ale szukajmy plusów.Mecz Polska-Czarnogóra.Boże Narodzenie "niedługo".Jakoś damy rade te 10 miecięcy.Paa
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
wtorek, 27 sierpnia 2013
Jestem :)
Hej kochani.Wróciłam !! Nie długo będzie kolejny rozdział.Sorry,ze się nie odzywałam,ale nie mogłam,brak czasu,a jak miałam czas to z internetem słabo.Czy tylko ja uważam,że chłopaki to dupki?ehhh
Paa, <3
Paa, <3
środa, 14 sierpnia 2013
Rozdział 10
Rozdział 10
Rano obudziliśmy się chyba w tym samym momencie.
-Hej misiek.
-Czesc kochanie.To co już wypoczęłaś?-zaczął mnie całowac po szyi.
-Haha wypoczęłam,ale.....-nie dokończyłam,bo Lewy przeszkodził mi soczystym pocałunkiem w usta.
-To mi wystarczy......
-Ale kotek,może w domu,co?Na twoim wygodnym łóżku....haha
-A skąd ty wiesz jakie jet moje łóżko?Przecież nie spałaś ze mną?
-Kiedy poszedłeś wziąśc prysznic,to ja...no położyłam się na chwilę.
-Hahaha EWELINA!No proszę,proszę,Jeszcze mi powiesz,ze chciałaś poczuc zapach moich perfum?
-No tak jakby......
-Kocham Cię!Wiesz,że ja zakochałem się w Tobie chyba od razu jak mnie nadepnęłaś?To było takie super uczucie...
-Hahah,super uczucie jak Cie nadepnęłam?Też Cię kocham.W nagrodę pocieszenia chodź umyjesz mi plecy..
-Hmm no nie wiem,nie wiem-pociągnęłam go za rękę.
-Chodź głuptasie bo się rozmyśle.
W wannie trochę rozmawialiśmy.
-Swoją drogą,to ja nie wiedziałem,że Ty jesteś o mnie tak zazdrosna.Wczoraj,to było świetne!
-No co?Kocham cie a ta pusta blondyna,tylko na twoją kase by poleciała.
-Czym ty sie interesujesz?
-Zdrowym trybem życia,zdrowym odzywianiem,o i Borussią Dortmund,heh...
-Nie gadaj,że jesteś moją "fanką".....
-No...yyyy.....no jestem
-I tak Cię kocham.....
-Wiem,ja Ciebie też.
Po kilku minutach byliśmy już ubrani i gotowi do rozpoczęcia dnia,ja oczywiście zakładam obcasy obojętne jakie ważne żeby nie na płasko.
-Pięknie wyglądasz.
-Dzięki,Ty też.
-To co dzisiaj robimy?
-Zakupy?
-Znowu....?
-Mówiłeś,że lubisz chodzic ze mną na zakupy!-zaśmiałam się
-Noo bo z Tobą tak,z Tobą wszędzie pójdę.Ok to chodźmy na te zakupy.Nie uważasz,ze po przyjeździe powinniśmy jeszcze udac się do Polski,do naszych mam?Zanim ja zacznę treningi,a Ty studia?
-Też tak uważam,zastanawiam się czemu Kaja i Wojtek nie dzwonią.Może wejdźmy na skype?Zanim pójdziemy na zakupy?
-Okej.O jest Wojtek,bo w sumie to ja Kai nie mam.
-Dzwoń do niego!
-Już,kotek,już.Hej Wojtek,co się nie odzywacie?Martwimy się tu z Eweliną o Was.
-No hej,czekaj zawołam Kaje-"Kaja,Robert i Ewela dzwonią.-Już idę"
-Cześc Kaja!Hej Wojtek,co się nie odzywacie-nie myśląc zapytałam o to samo o co przed chwilą Robert.
-Tak wyszło,u Nas świetnie,jesteśmy z Wojtkiem razem....A co u Was?Przyjaciele czy może para?
-A u nas też dobrze,tak my z Robertem też jesteśmy razem.
-AAAaaa jeju super.Musimy to obgadac wszystko,tyle się nie widziałyśmy.....Tęsknię za tobą.
-No ja za |tobą też,bardzo!Kiedy wracacie?
-za 3-4 dni,a Wy?
-My dzisiaj,właśnie Robert zbieamy się na te zakupy?
-Tak,idziemy.Pa Zakochańce!
-Paaaa kochani.
I się rozłączyli,
-Idziemy misiek?
-Jasne skarbie,chodźmy.
Chodziliśmy po sklepach z 3 godziny.Ja sobie kupiłam masę ciuchów i Robertowi coś wybralismy.
Zegarek wskazywał godzinę 17,więc postanowiliśmy iśc już do hotelu i spakowac sie,po kilku minutach zjawiliśmy się w swoim pokoju.
-No to się pakujemy,kochanie,ale jak ja się teraz zapakuje?A mam jeszcze jedną walizkę.O której musimy wyjechac?
-No żeby było spokojnie i wgl to koło 19,więc mamy godzinkę.A co,skarbie chyba się wyrobisz?
-Tak jasne!
Po godzinie opuściliśmy hotel.Na lotnisko dojechaliśmy w ciszy.
-Prowadź kotek.
-Ciebie,zawsze.
Po długim chodzeniu i czekaniu zajęliśmy miejsca w samolocie.Nie wiedziałam nawet kiedy dolecieliśmy,bo od razu usnęłam na ramieniu Lewego.
-Ej,skarbie,pobudka!Jesteśmy na miejscu.
-Ooooo,już?Tak szybko?
-Tak,chodź.
-Wiesz co Robert?Może pojedziemy jutro rano do rodziców?
-Okej,jest 23,więc do domu i spac,żeby jutro rano wyjechac.
Po kilku minutach dojechaliśmy do domu.
-To co,ja robię kolację,a Ty bierzesz prysznic?
-Oooo,jak ja Cię kocham,super dzięki.Później się odwdzięczę,
-Już nie mogę się doczekac.
-Aaaa,Robert,do moich rodziców nie pojedziemy,bo są na wakacjach.Będą za 2-3 tygodnie.Wtedy pojedziemy do nich,a jutro tylko do Twojej mamy.Okej?
-Okej,spoko.
-To ja lecę.
Ten prysznic był niesamowicie orzeźwiający,nie wzięłam ze sobą pidżamy,więc postanowiłam wziąśc koszule Lewego i udałam się na dół.
-Oooo kochanie jak pięknie wyglądasz,tak....
-Wiem,wiem-Podeszłam do niego,złapałam twarz w dłonie i pocałowałam.
-Oooo,a to za co?
-A za to,że Cię kocham....No,to co jemy?
-A,spaghetti.
-Mmmm,pycha.
Po zjedzeniu,poszliśmy spac,tzn tak myślałam.
-Ej,kotek...Chyba nie masz zamiaru spac?Obiecałaś....
-Misiek,a moze jutro,bo jest przed 1,a jutro rano musimy wstac.Hmmm?Wiesz jak Cię kocham?
-No dobrze kochanie dla Ciebie wszystko.Ja też Cie kocham.
Rano wstaliśmy 8 i od razu zaczęliśmy szykowac śniadanie.
-Robert?Naleśniki mogą byc?
-Jasne!-podszedł i czule mnie pocałował.
-No to Ty idź się ubrac,a ja zrobię naleśniki.
-Okej,szefowo,sie robi!
Zjedliśmy śniadanie i po kilku minutach byliśmy już w samochodzie Lewego.Ja oczywiście usnęłam po swoich tabletkach.Obudziłam się na miejscu.
-Ej śpioszku!Wstawaj.
-Co?Jak?Gdzie jesteśmy?
-Na miejscu.
-Już?!
-No już,już,al przespałaś prawie całą drogę,dobra skarbie,chodź już..
-Robert?
-No,słucham Cię
-A co jeśli...Twoja mama mnie nie polubi?
-Ale czemu miałaby Cię nie polubic?Jesteś miła,ładna,"moja" i najważniejsze:Kocham Cię nad życie,nigdy jeszcze nie miałem w życiu takiej ważnej osoby dla mnie.
-Ja Ciebie też kocham najmocniej jak potrafię.Dobra kochanie,chodźmy.
-Oooo cześc Robert!Co Ty tu robisz w dodatku z taką piękną dziewczyną?
-Cześc mamuś,odwiedzic Cię przyjechałem,a co nie cieszysz się?
-Cieszę,cieszę.
-Mamo,poznaj to jest Ewelina moja dziewczyna.
-Witaj Ewelinko.
-Dzień dobry pani.
-Oj jaka tam pani!?Mów mi Iwona.
-Dziękuję,będzie mi bardzo miło.
-Ale co tak w progu sojimy,wchodźcie do środka.Napijecie się kawy,herbaty czy czegos tam?
-Ja poproszę sok,jeśli można.
-Pewnie,że można,a ty synku?
-A ja wody.
Po chwili zostaliśmy w dużym salonie.
-Widzisz,a tak sie martwiłaś!
-Nie potrzebnie....-usiadłam mu na kolanach przodem o niego.-Kochasz mnie?Czy jestem tylko wakacyjną przygodą?
-No jasne,że Cię kocham!Co Ci przyszło do głowy?WAKACYJNA PRZYGODA?No co Ty?!
-A nic,bo po prostu zdałam sobie sprawę jak ważny jesteś dla mnie!
-Ty dla mnie też.-Robert namiętnie zaczął mnie całowac i rozpiął 2 guziki w koszuli,tak że widac było mi już stanik,ja zawiele nie myśląc(że jesteśmy w salonie u mamy Roberta),zaczęłam robic to samo,po prostu rozpinałam mu koszule i znów zobaczyłam jego nagi tors i te perfumy.
-Kotek,co my robimy?Przecież jestemy w salonie Twojej mamy i ona w każdym momencie moze wejśc.
-Bez obaw,mama wyszła i za szybko nie wróci.
-Zaplanowałeś to?
-Oj tam,od razu zaplanowałeś,po prostu przewidziałem kotek,przewidziałem.
I wtedy bez obaw zciągnęłam mu koszulę,a on mi.
-Kochanie,chcesz tego?Jesteś juz gotowa?
-Tak jestem,bo wiem,że mnie kochasz i wiem też,że jesteś dla mnie całym życiem.
Wtedy juz Lewy bez wahania zciągnął ze mnie reszte ubrań,a ja z niego i zaniósł mnie do sypialni.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też,Robert,ja Ciebie też!
Nie zastanawialiśmy się nawet czy jego mama zobaczy te porozrzucane ciuchy. .Po prostu się kochaliśmy,Robert był taki delikatny i czuły.Wiedziałąm,ze to była dobra decyzja i ,że jsteśmy dla siebie stworzeni.Zostaliśmy na noc u mamy Lewego.
Rano,gdy się obudziliśmy się postanowiliśmy iśc biegac.Nie wierzyłam własnym oczom kogo zobaczyłam.....
Strój 1:

Strój 2

Strój 3:

Hej.Macie 10 rozdział.Podoba się?Pozdrawiam Was goraco i nie wiem czy przez 2 tygodnie coś dodam,bo wyjeżdzam.Ze wszystkich sił będę próbowała złapac internet.Paaa trzymajcie się!Kocham Was.Jeżeli będę miec net to dodam rozdział,jeżeli nie no to przepraszam Was!!Do zoba.Aaaa i oglądamy mecz Polska-Dania w czwartek (15 sierpnia)Ja trzymam kciuki żeby w bramce stał Wojtek.No i Lewy,Piszczu i Kuba <3 Macie gola strzelic...haha A Wy co sądzicie?Kto strzeli?Paaa <3 :D
Rano obudziliśmy się chyba w tym samym momencie.
-Hej misiek.
-Czesc kochanie.To co już wypoczęłaś?-zaczął mnie całowac po szyi.
-Haha wypoczęłam,ale.....-nie dokończyłam,bo Lewy przeszkodził mi soczystym pocałunkiem w usta.
-To mi wystarczy......
-Ale kotek,może w domu,co?Na twoim wygodnym łóżku....haha
-A skąd ty wiesz jakie jet moje łóżko?Przecież nie spałaś ze mną?
-Kiedy poszedłeś wziąśc prysznic,to ja...no położyłam się na chwilę.
-Hahaha EWELINA!No proszę,proszę,Jeszcze mi powiesz,ze chciałaś poczuc zapach moich perfum?
-No tak jakby......
-Kocham Cię!Wiesz,że ja zakochałem się w Tobie chyba od razu jak mnie nadepnęłaś?To było takie super uczucie...
-Hahah,super uczucie jak Cie nadepnęłam?Też Cię kocham.W nagrodę pocieszenia chodź umyjesz mi plecy..
-Hmm no nie wiem,nie wiem-pociągnęłam go za rękę.
-Chodź głuptasie bo się rozmyśle.
W wannie trochę rozmawialiśmy.
-Swoją drogą,to ja nie wiedziałem,że Ty jesteś o mnie tak zazdrosna.Wczoraj,to było świetne!
-No co?Kocham cie a ta pusta blondyna,tylko na twoją kase by poleciała.
-Czym ty sie interesujesz?
-Zdrowym trybem życia,zdrowym odzywianiem,o i Borussią Dortmund,heh...
-Nie gadaj,że jesteś moją "fanką".....
-No...yyyy.....no jestem
-I tak Cię kocham.....
-Wiem,ja Ciebie też.
Po kilku minutach byliśmy już ubrani i gotowi do rozpoczęcia dnia,ja oczywiście zakładam obcasy obojętne jakie ważne żeby nie na płasko.
-Pięknie wyglądasz.
-Dzięki,Ty też.
-To co dzisiaj robimy?
-Zakupy?
-Znowu....?
-Mówiłeś,że lubisz chodzic ze mną na zakupy!-zaśmiałam się
-Noo bo z Tobą tak,z Tobą wszędzie pójdę.Ok to chodźmy na te zakupy.Nie uważasz,ze po przyjeździe powinniśmy jeszcze udac się do Polski,do naszych mam?Zanim ja zacznę treningi,a Ty studia?
-Też tak uważam,zastanawiam się czemu Kaja i Wojtek nie dzwonią.Może wejdźmy na skype?Zanim pójdziemy na zakupy?
-Okej.O jest Wojtek,bo w sumie to ja Kai nie mam.
-Dzwoń do niego!
-Już,kotek,już.Hej Wojtek,co się nie odzywacie?Martwimy się tu z Eweliną o Was.
-No hej,czekaj zawołam Kaje-"Kaja,Robert i Ewela dzwonią.-Już idę"
-Cześc Kaja!Hej Wojtek,co się nie odzywacie-nie myśląc zapytałam o to samo o co przed chwilą Robert.
-Tak wyszło,u Nas świetnie,jesteśmy z Wojtkiem razem....A co u Was?Przyjaciele czy może para?
-A u nas też dobrze,tak my z Robertem też jesteśmy razem.
-AAAaaa jeju super.Musimy to obgadac wszystko,tyle się nie widziałyśmy.....Tęsknię za tobą.
-No ja za |tobą też,bardzo!Kiedy wracacie?
-za 3-4 dni,a Wy?
-My dzisiaj,właśnie Robert zbieamy się na te zakupy?
-Tak,idziemy.Pa Zakochańce!
-Paaaa kochani.
I się rozłączyli,
-Idziemy misiek?
-Jasne skarbie,chodźmy.
Chodziliśmy po sklepach z 3 godziny.Ja sobie kupiłam masę ciuchów i Robertowi coś wybralismy.
Zegarek wskazywał godzinę 17,więc postanowiliśmy iśc już do hotelu i spakowac sie,po kilku minutach zjawiliśmy się w swoim pokoju.
-No to się pakujemy,kochanie,ale jak ja się teraz zapakuje?A mam jeszcze jedną walizkę.O której musimy wyjechac?
-No żeby było spokojnie i wgl to koło 19,więc mamy godzinkę.A co,skarbie chyba się wyrobisz?
-Tak jasne!
Po godzinie opuściliśmy hotel.Na lotnisko dojechaliśmy w ciszy.
-Prowadź kotek.
-Ciebie,zawsze.
Po długim chodzeniu i czekaniu zajęliśmy miejsca w samolocie.Nie wiedziałam nawet kiedy dolecieliśmy,bo od razu usnęłam na ramieniu Lewego.
-Ej,skarbie,pobudka!Jesteśmy na miejscu.
-Ooooo,już?Tak szybko?
-Tak,chodź.
-Wiesz co Robert?Może pojedziemy jutro rano do rodziców?
-Okej,jest 23,więc do domu i spac,żeby jutro rano wyjechac.
Po kilku minutach dojechaliśmy do domu.
-To co,ja robię kolację,a Ty bierzesz prysznic?
-Oooo,jak ja Cię kocham,super dzięki.Później się odwdzięczę,
-Już nie mogę się doczekac.
-Aaaa,Robert,do moich rodziców nie pojedziemy,bo są na wakacjach.Będą za 2-3 tygodnie.Wtedy pojedziemy do nich,a jutro tylko do Twojej mamy.Okej?
-Okej,spoko.
-To ja lecę.
Ten prysznic był niesamowicie orzeźwiający,nie wzięłam ze sobą pidżamy,więc postanowiłam wziąśc koszule Lewego i udałam się na dół.
-Oooo kochanie jak pięknie wyglądasz,tak....
-Wiem,wiem-Podeszłam do niego,złapałam twarz w dłonie i pocałowałam.
-Oooo,a to za co?
-A za to,że Cię kocham....No,to co jemy?
-A,spaghetti.
-Mmmm,pycha.
Po zjedzeniu,poszliśmy spac,tzn tak myślałam.
-Ej,kotek...Chyba nie masz zamiaru spac?Obiecałaś....
-Misiek,a moze jutro,bo jest przed 1,a jutro rano musimy wstac.Hmmm?Wiesz jak Cię kocham?
-No dobrze kochanie dla Ciebie wszystko.Ja też Cie kocham.
Rano wstaliśmy 8 i od razu zaczęliśmy szykowac śniadanie.
-Robert?Naleśniki mogą byc?
-Jasne!-podszedł i czule mnie pocałował.
-No to Ty idź się ubrac,a ja zrobię naleśniki.
-Okej,szefowo,sie robi!
Zjedliśmy śniadanie i po kilku minutach byliśmy już w samochodzie Lewego.Ja oczywiście usnęłam po swoich tabletkach.Obudziłam się na miejscu.
-Ej śpioszku!Wstawaj.
-Co?Jak?Gdzie jesteśmy?
-Na miejscu.
-Już?!
-No już,już,al przespałaś prawie całą drogę,dobra skarbie,chodź już..
-Robert?
-No,słucham Cię
-A co jeśli...Twoja mama mnie nie polubi?
-Ale czemu miałaby Cię nie polubic?Jesteś miła,ładna,"moja" i najważniejsze:Kocham Cię nad życie,nigdy jeszcze nie miałem w życiu takiej ważnej osoby dla mnie.
-Ja Ciebie też kocham najmocniej jak potrafię.Dobra kochanie,chodźmy.
-Oooo cześc Robert!Co Ty tu robisz w dodatku z taką piękną dziewczyną?
-Cześc mamuś,odwiedzic Cię przyjechałem,a co nie cieszysz się?
-Cieszę,cieszę.
-Mamo,poznaj to jest Ewelina moja dziewczyna.
-Witaj Ewelinko.
-Dzień dobry pani.
-Oj jaka tam pani!?Mów mi Iwona.
-Dziękuję,będzie mi bardzo miło.
-Ale co tak w progu sojimy,wchodźcie do środka.Napijecie się kawy,herbaty czy czegos tam?
-Ja poproszę sok,jeśli można.
-Pewnie,że można,a ty synku?
-A ja wody.
Po chwili zostaliśmy w dużym salonie.
-Widzisz,a tak sie martwiłaś!
-Nie potrzebnie....-usiadłam mu na kolanach przodem o niego.-Kochasz mnie?Czy jestem tylko wakacyjną przygodą?
-No jasne,że Cię kocham!Co Ci przyszło do głowy?WAKACYJNA PRZYGODA?No co Ty?!
-A nic,bo po prostu zdałam sobie sprawę jak ważny jesteś dla mnie!
-Ty dla mnie też.-Robert namiętnie zaczął mnie całowac i rozpiął 2 guziki w koszuli,tak że widac było mi już stanik,ja zawiele nie myśląc(że jesteśmy w salonie u mamy Roberta),zaczęłam robic to samo,po prostu rozpinałam mu koszule i znów zobaczyłam jego nagi tors i te perfumy.
-Kotek,co my robimy?Przecież jestemy w salonie Twojej mamy i ona w każdym momencie moze wejśc.
-Bez obaw,mama wyszła i za szybko nie wróci.
-Zaplanowałeś to?
-Oj tam,od razu zaplanowałeś,po prostu przewidziałem kotek,przewidziałem.
I wtedy bez obaw zciągnęłam mu koszulę,a on mi.
-Kochanie,chcesz tego?Jesteś juz gotowa?
-Tak jestem,bo wiem,że mnie kochasz i wiem też,że jesteś dla mnie całym życiem.
Wtedy juz Lewy bez wahania zciągnął ze mnie reszte ubrań,a ja z niego i zaniósł mnie do sypialni.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też,Robert,ja Ciebie też!
Nie zastanawialiśmy się nawet czy jego mama zobaczy te porozrzucane ciuchy. .Po prostu się kochaliśmy,Robert był taki delikatny i czuły.Wiedziałąm,ze to była dobra decyzja i ,że jsteśmy dla siebie stworzeni.Zostaliśmy na noc u mamy Lewego.
Rano,gdy się obudziliśmy się postanowiliśmy iśc biegac.Nie wierzyłam własnym oczom kogo zobaczyłam.....
Strój 1:

Strój 2

Strój 3:

Hej.Macie 10 rozdział.Podoba się?Pozdrawiam Was goraco i nie wiem czy przez 2 tygodnie coś dodam,bo wyjeżdzam.Ze wszystkich sił będę próbowała złapac internet.Paaa trzymajcie się!Kocham Was.Jeżeli będę miec net to dodam rozdział,jeżeli nie no to przepraszam Was!!Do zoba.Aaaa i oglądamy mecz Polska-Dania w czwartek (15 sierpnia)Ja trzymam kciuki żeby w bramce stał Wojtek.No i Lewy,Piszczu i Kuba <3 Macie gola strzelic...haha A Wy co sądzicie?Kto strzeli?Paaa <3 :D
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział 9
Rozdział 9
Rano obudziliśmy się o 10.
-Cześc Robert.
-No hej kotek.
-Lewy,idziemy do lekarza,ja zdjąc gips,a ty zbadac się.......Martwię się o Ciebie
-Kochanie,nie ma czym,uśmiechnij się.Już pójdę do tego lekarza,ale dla Ciebie i tylko dla Ciebie,bo cię kocham!!
-Ja Ciebie też,dlatego wolę żebyś się zbadał.
-Dobrze już,dobrze pójdę.Chodź zjemy śniadanie i pójdziemy do tego lekarza.-Podszedł do mnie i zaczął całowac.
-No to chodźmy już.
Ewelina:
Po zjedzeniu śniadania udaliśmy się do lekarza.Postanowiliśmy,że najpierw pójdziemy do mojego lekarza."W końcu pozbędę się tego gipsu,ale z drugiej strony trochę boje sie tam iśc,bo co jeśli Robert jest naprawdę chory?Pewnie jak zwykle przesadzam,ale tak juz mam jak kogos naprawdę bardzo mocno kocham,a Robert to najważniejszy mężczyzna w moim życiu i kocham go nad życie".Wsiedliśmy do auta i Lewy chyba zauważył,że coś jest nie tak,bo od razu zaczął sie wypytywac
-Ej,kochanie co to za minka?
-A nic...
-Jak to nic?Przecież widzę,że coś się dzieje.Przecież wiesz,że mi możesz wszystko powiedeziec?
-Tak,tak wiem.No,bo widzisz...Boję sie po prostu o |Ciebie jak cholera!Nie chcę żeby było tak jak kiedyś.Już raz przeżywałam coś takiego.....
-Nie martw sie o mnie.A co się stało?
-Miałam chłopaka,byliśmy szczęśliwi,aż pewnego dnia strasznie źle sie poczuł,krew leciała mu z nosa i rozbolała go głowa i wszystko go bolało.On się upierał,że nie pojedzie do lekarz,bo to tylko grypa.Ja musiałam wtedy z rodzicami wyjechac do Krakowa do Babci.Bałam się zostawic Kamila(bo tak właśnie miał na imie),ale w końcu pojechałam,bo przekonywał mnie,że to nic takiego.Wróciłam po 4 dniach sama,bo czułam po prostu to czułam,ze coś mu sie stało.I to była prawda.Znalazłam Kamila leżącego na podłodze,zakrwawionego,bo znowu mu leciała krew.Zadzwoniłam po pogotowie,ale było za późno.Miał raka mózgu,nie był w zaawansowanym stadium,ale on się po prostu wykrwawił.Gdyby nie to,to on by żył.Dlatego chcę żebyś się zbadał...Bo się boje.-powiedziałam to ze łzami w oczach,Lewy widząc to zatrzymał się i mnie przytulił.
-Już dobrze kochanie,pójdę, zbadam się.Kocham Cię wiesz?Zrobię dla Ciebie wszystko,ale jestem pewien,że nic mi nie jest,nie zostawię Cię,słyszysz?
-Kochany jesteś,już wiesz dlaczego tak nalegałam żebyś się zbadał,za bardzo Cię Kocham zeby Cię ztracic,wiem,wiem pewnie przesadzam,ale u niego też obiawy były banalne.Dlatego nie chcę zebyś bagatelizował swoje obiawy,wiesz ja wtedy byłam na 2 roku medycyny,bo to było pół roku temu,ale zdecydowałam się przerwac studia i zacząc życie od początku,bo kiedyś chciałam też zostac dziennikarką sportową.Chciałam wszystko zacząc od nowa,nie chciałam już byc lekarzem.I patrzec jak ludzie umierają,ale jednak mam juz jakieś doświadczenie.
-Wiem i nie mam Ci tego za złe,Ewelinka,mozemy już jechac?
-Tak,jedźmy.Poźniej pogadamy o tym.
Na miejscu byliśmy po 20 minutach.Widac było,ze Robert sie o mnie martwi.Weszliśmy i poszliśmy do mojego lekarza,juz miałam wejśc gdy Lewy złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie po czym pocałował.
-Kocham Cię i dziękuję,że się tak o mnie martwisz.
-Ja Ciebie też,ale teraz już wejdę do lekarza.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry,pani na zdjęci gipsu?
-Tak.
-To proszę usiąsc,zaraz zdejmę pani gips,zrobimy kontrolne prześwietlenie nogi i jeżeli wszystko będzie dobrze,to jest pani wolna-mówiąc to usmiechnął się.
Lekarz zdjął mi gips,zrobił prześwietlenie i wszystko było dobrze.
-Wszystko jest dobrze,nawet świetnie.Nawet nie musi pani teraz już nogi smarowac.Więc to wszytko.
-Dziekuję,do widzenia.
-Do widzenia.
-Oooo,Ewelina jak ładnie Ci bez tego gipsu.
-Hah,dziękuję Ci,teraz idziemy do twojego lekarza.
-Dobrze kochanie,chodźmy.
Robert wszedł,a ja zostałam na korytarzu.Czekałam,czekałam,czytałam jakąs gazetę,ale nawet nie mogłam się skupic.
Robert:
-Dzień dobry nazywam się Eryk Kłos.Co panu dolega?
-Dzień dobry.Źle się czuję,wczoraj nawet zemdlałem.
-Dobrze...Proszę się położyc,zbadam pana i pobierzemy krew do badań.
Lekarz zbadał mnie i pobrał krew.
-Panie Robercie,przy badaniu nie zauważyłem niczego niepokojącego,proszę teraz poczekac na korytarzu,bo za ok.20 minut będą wyniki badań.Zawołam pana.
-Dobrze,to ja czekam.
Ewelina:
Po długim czekaniu Robert w końcu wyszedł.
-Robert,i co?
-Na razie czekam na wyniki badań z krwi.
-Okej.
-Ewelina?Myślisz,że może mi coś byc?
-Nie wiem skarbie,ale myślę,ze jesteś silny i co by to nie było to sobie poradzisz.-mówiąc to usiadłam mu na kolanach.
-Dziękuję Ci-i w tym momencie zaczęliśmy się calowac,nagle usłyszeliśmy głos lekarza.
-Khmmm nie chciałbym przeszkadzac,ale są już wyniki badań....
-Tak,przepraszamy-powiedziałam zawstydzona troszkę
-Więc zapraszam do gabinetu,pani też moze wejsc.
-Dziekuje.
-Proszę usiąsc,panie Robercie to jest alergia.Zmienił pan ostatnio mydło,proszek czy szampon?
-Tak,tutaj jest inny proszek do prania w hotelu.
-No i sprawa rozwiązana.Ma pan alergie na składnik proszku do prania.Przepiszę panu leki i wszystko powinno wrócic do normy.
Byłam taka szczęśliwa,chciałam skakac,krzyczec.Po 10 minutach byliśmy już po za szpitalem.
-Robert,nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Ja tez.I tym,że jestem zdrowy i,że nie będziesz się o mnie martwic.|KOCHAM CIĘ-krzyknął na cały głos i wziął mnie na ręce.
-Cicho wariacie!!JA Ciebie też kocham,ale postaw mnie juz na ziemię co?
-Okejj...To co robimy?
-Najpierw do hotelu jedziemy.Muszę wziasc prysznic po tym gipsie w końcu i się przebrac,a potem może kino i kolacja?
-Świetnie.
Wsiedliśmy do auta i po kilku minutach byliśmy w hotelu.
-Robert kiedy wracamy?-zapytałam jadąc windą z moim ukochanym
-Wlaśnie,moze jutro wieczorem?Ok 20?
-O świetnie!
-Dobra to ja idę wziąsc prysznic a ty zarezerwuj bilety.
-Ejjjj,myslalem,że razem weźmiemy prysznic-zatrzymał mnie łapiąc za biodra.
-Nic z tego kotku,moze wieczorem.
-Ehhhh,no dobrze.
Po kilu minutach wyszłam umyta i ubrana.W końcu mogłam założyc jakieś obcasy!Jak ja za nimi tęskniłam.
-No Lewy idziemy?
-Jasne,tylko sie przebiore.
Po chwili zobaczyłam Lewego.Jak on wygladał!Pięknie!
I poszliśmy,do kina i na kolacje.Kiedy wychodziliśmy z restauracji dopadli nas fani i oczywiście fanki Roberta.Jedna dziewczyna przesadziła,podzeszła do Roberta i rzuciła się mu na szyje,na początku mnie to rozbawiło,ale gdy Lewy nie mógł się wydostac z jej ramion a ona jeszcze chciała go pocałowac to mnie wkurzyłą.I wkroczyłam do akcji.
-Ej co ty sobie kurwa wyobrażasz?Spieprzaj już!-Spojrzała sie na mnie i chyba nie wierzyła kim jestem dla Roberta.A ja rzeby jej jeszcze dokuczyc pocałowałam Roberta.
-Kurde Ewelina,świetna jesteś!Dziękuję Ci,kocham Cię!
-Oj tam,nie będzie się jakaś laska do mojego mężczyzny dobierac.
-Uuuu,czyli jesteś o mnie troszkę zazdrosna...mm?
-Oj od razu zazdrosna......
-Hah no przyznaj się!Jesteś o mnie zazdrosna?
-Oj moze troszkę.
Nagle zobaczyłam,że ta dziewczyna sie do nas zbliża,ponownie się zdenerwowałam a Lewy to zobaczył:
-Ej skarbie chyba nie przejmujesz się tą laską?
-Ale czy ty widzisz,że ona znów tu idzie?Beszczelna!
-Nie przejmuj sie.
-Przepraszam państwa mogę przeszkodzic na chwilę?
-Czego chczesz?-krzyknęłam do niej.
-Chciałam przeprosic.Załozyłam się z koleżanką,ze pocałuje Lewandowskiego i....Przepraszam nie powinnam tego robic,tzn próbowac.
-Okej,ale teraz już idź!-Wtedy Robert przyciągnął mnie i mocno pocałował.
-Kocham Cię i dziekuję Ci,że troszczysz o mnie i,że jesteś o mnie tak zazdrosna.
-Ja Ciebie też,ale teraz chodźmy juz do hotelu,bo jestem śpiąca i chcę położyc się już spac.
-Chodźmy,ale nie spac!-zaśmiał się przy tym szyderczo.
-Robert!Spac!
-Zobaczymy....
Po kilkunastu minutach byliśmy już w hotelu,weszliśmy do pokoju i położyliśmy się.Robert też był zmęczony i nie protestował aby isc już spac.
-Wiesz Ewelina,jeszcze nigdy nie ulegałem tak żadnej kobiecie,nawet mamie.
-No widzisz.Mam na Ciebie dobry wpływ.
-I za to Cię kocham!Dobranoc skarbie.....-pocałował mnie namiętnie.
-Dobranoc misiek.
Strój 1:

Strój 2:

Hej Kochani.Sorry że mnie długo nie było,ale miałam kilka problemów.|Jak wam się podoba rozdział?I chcecie abym dodawała stylizacje Roberta też,czy nie?Proszę Was dodawajcie komentarze jezeli to czytacie,czy Wam sie podoba czy nie.To naprawdę motywuje i kiedy zobaczę,że jest nowy komentarz to aż sie chce pisac.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :D
Rano obudziliśmy się o 10.
-Cześc Robert.
-No hej kotek.
-Lewy,idziemy do lekarza,ja zdjąc gips,a ty zbadac się.......Martwię się o Ciebie
-Kochanie,nie ma czym,uśmiechnij się.Już pójdę do tego lekarza,ale dla Ciebie i tylko dla Ciebie,bo cię kocham!!
-Ja Ciebie też,dlatego wolę żebyś się zbadał.
-Dobrze już,dobrze pójdę.Chodź zjemy śniadanie i pójdziemy do tego lekarza.-Podszedł do mnie i zaczął całowac.
-No to chodźmy już.
Ewelina:
Po zjedzeniu śniadania udaliśmy się do lekarza.Postanowiliśmy,że najpierw pójdziemy do mojego lekarza."W końcu pozbędę się tego gipsu,ale z drugiej strony trochę boje sie tam iśc,bo co jeśli Robert jest naprawdę chory?Pewnie jak zwykle przesadzam,ale tak juz mam jak kogos naprawdę bardzo mocno kocham,a Robert to najważniejszy mężczyzna w moim życiu i kocham go nad życie".Wsiedliśmy do auta i Lewy chyba zauważył,że coś jest nie tak,bo od razu zaczął sie wypytywac
-Ej,kochanie co to za minka?
-A nic...
-Jak to nic?Przecież widzę,że coś się dzieje.Przecież wiesz,że mi możesz wszystko powiedeziec?
-Tak,tak wiem.No,bo widzisz...Boję sie po prostu o |Ciebie jak cholera!Nie chcę żeby było tak jak kiedyś.Już raz przeżywałam coś takiego.....
-Nie martw sie o mnie.A co się stało?
-Miałam chłopaka,byliśmy szczęśliwi,aż pewnego dnia strasznie źle sie poczuł,krew leciała mu z nosa i rozbolała go głowa i wszystko go bolało.On się upierał,że nie pojedzie do lekarz,bo to tylko grypa.Ja musiałam wtedy z rodzicami wyjechac do Krakowa do Babci.Bałam się zostawic Kamila(bo tak właśnie miał na imie),ale w końcu pojechałam,bo przekonywał mnie,że to nic takiego.Wróciłam po 4 dniach sama,bo czułam po prostu to czułam,ze coś mu sie stało.I to była prawda.Znalazłam Kamila leżącego na podłodze,zakrwawionego,bo znowu mu leciała krew.Zadzwoniłam po pogotowie,ale było za późno.Miał raka mózgu,nie był w zaawansowanym stadium,ale on się po prostu wykrwawił.Gdyby nie to,to on by żył.Dlatego chcę żebyś się zbadał...Bo się boje.-powiedziałam to ze łzami w oczach,Lewy widząc to zatrzymał się i mnie przytulił.
-Już dobrze kochanie,pójdę, zbadam się.Kocham Cię wiesz?Zrobię dla Ciebie wszystko,ale jestem pewien,że nic mi nie jest,nie zostawię Cię,słyszysz?
-Kochany jesteś,już wiesz dlaczego tak nalegałam żebyś się zbadał,za bardzo Cię Kocham zeby Cię ztracic,wiem,wiem pewnie przesadzam,ale u niego też obiawy były banalne.Dlatego nie chcę zebyś bagatelizował swoje obiawy,wiesz ja wtedy byłam na 2 roku medycyny,bo to było pół roku temu,ale zdecydowałam się przerwac studia i zacząc życie od początku,bo kiedyś chciałam też zostac dziennikarką sportową.Chciałam wszystko zacząc od nowa,nie chciałam już byc lekarzem.I patrzec jak ludzie umierają,ale jednak mam juz jakieś doświadczenie.
-Wiem i nie mam Ci tego za złe,Ewelinka,mozemy już jechac?
-Tak,jedźmy.Poźniej pogadamy o tym.
Na miejscu byliśmy po 20 minutach.Widac było,ze Robert sie o mnie martwi.Weszliśmy i poszliśmy do mojego lekarza,juz miałam wejśc gdy Lewy złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie po czym pocałował.
-Kocham Cię i dziękuję,że się tak o mnie martwisz.
-Ja Ciebie też,ale teraz już wejdę do lekarza.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry,pani na zdjęci gipsu?
-Tak.
-To proszę usiąsc,zaraz zdejmę pani gips,zrobimy kontrolne prześwietlenie nogi i jeżeli wszystko będzie dobrze,to jest pani wolna-mówiąc to usmiechnął się.
Lekarz zdjął mi gips,zrobił prześwietlenie i wszystko było dobrze.
-Wszystko jest dobrze,nawet świetnie.Nawet nie musi pani teraz już nogi smarowac.Więc to wszytko.
-Dziekuję,do widzenia.
-Do widzenia.
-Oooo,Ewelina jak ładnie Ci bez tego gipsu.
-Hah,dziękuję Ci,teraz idziemy do twojego lekarza.
-Dobrze kochanie,chodźmy.
Robert wszedł,a ja zostałam na korytarzu.Czekałam,czekałam,czytałam jakąs gazetę,ale nawet nie mogłam się skupic.
Robert:
-Dzień dobry nazywam się Eryk Kłos.Co panu dolega?
-Dzień dobry.Źle się czuję,wczoraj nawet zemdlałem.
-Dobrze...Proszę się położyc,zbadam pana i pobierzemy krew do badań.
Lekarz zbadał mnie i pobrał krew.
-Panie Robercie,przy badaniu nie zauważyłem niczego niepokojącego,proszę teraz poczekac na korytarzu,bo za ok.20 minut będą wyniki badań.Zawołam pana.
-Dobrze,to ja czekam.
Ewelina:
Po długim czekaniu Robert w końcu wyszedł.
-Robert,i co?
-Na razie czekam na wyniki badań z krwi.
-Okej.
-Ewelina?Myślisz,że może mi coś byc?
-Nie wiem skarbie,ale myślę,ze jesteś silny i co by to nie było to sobie poradzisz.-mówiąc to usiadłam mu na kolanach.
-Dziękuję Ci-i w tym momencie zaczęliśmy się calowac,nagle usłyszeliśmy głos lekarza.
-Khmmm nie chciałbym przeszkadzac,ale są już wyniki badań....
-Tak,przepraszamy-powiedziałam zawstydzona troszkę
-Więc zapraszam do gabinetu,pani też moze wejsc.
-Dziekuje.
-Proszę usiąsc,panie Robercie to jest alergia.Zmienił pan ostatnio mydło,proszek czy szampon?
-Tak,tutaj jest inny proszek do prania w hotelu.
-No i sprawa rozwiązana.Ma pan alergie na składnik proszku do prania.Przepiszę panu leki i wszystko powinno wrócic do normy.
Byłam taka szczęśliwa,chciałam skakac,krzyczec.Po 10 minutach byliśmy już po za szpitalem.
-Robert,nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Ja tez.I tym,że jestem zdrowy i,że nie będziesz się o mnie martwic.|KOCHAM CIĘ-krzyknął na cały głos i wziął mnie na ręce.
-Cicho wariacie!!JA Ciebie też kocham,ale postaw mnie juz na ziemię co?
-Okejj...To co robimy?
-Najpierw do hotelu jedziemy.Muszę wziasc prysznic po tym gipsie w końcu i się przebrac,a potem może kino i kolacja?
-Świetnie.
Wsiedliśmy do auta i po kilku minutach byliśmy w hotelu.
-Robert kiedy wracamy?-zapytałam jadąc windą z moim ukochanym
-Wlaśnie,moze jutro wieczorem?Ok 20?
-O świetnie!
-Dobra to ja idę wziąsc prysznic a ty zarezerwuj bilety.
-Ejjjj,myslalem,że razem weźmiemy prysznic-zatrzymał mnie łapiąc za biodra.
-Nic z tego kotku,moze wieczorem.
-Ehhhh,no dobrze.
Po kilu minutach wyszłam umyta i ubrana.W końcu mogłam założyc jakieś obcasy!Jak ja za nimi tęskniłam.
-No Lewy idziemy?
-Jasne,tylko sie przebiore.
Po chwili zobaczyłam Lewego.Jak on wygladał!Pięknie!
I poszliśmy,do kina i na kolacje.Kiedy wychodziliśmy z restauracji dopadli nas fani i oczywiście fanki Roberta.Jedna dziewczyna przesadziła,podzeszła do Roberta i rzuciła się mu na szyje,na początku mnie to rozbawiło,ale gdy Lewy nie mógł się wydostac z jej ramion a ona jeszcze chciała go pocałowac to mnie wkurzyłą.I wkroczyłam do akcji.
-Ej co ty sobie kurwa wyobrażasz?Spieprzaj już!-Spojrzała sie na mnie i chyba nie wierzyła kim jestem dla Roberta.A ja rzeby jej jeszcze dokuczyc pocałowałam Roberta.
-Kurde Ewelina,świetna jesteś!Dziękuję Ci,kocham Cię!
-Oj tam,nie będzie się jakaś laska do mojego mężczyzny dobierac.
-Uuuu,czyli jesteś o mnie troszkę zazdrosna...mm?
-Oj od razu zazdrosna......
-Hah no przyznaj się!Jesteś o mnie zazdrosna?
-Oj moze troszkę.
Nagle zobaczyłam,że ta dziewczyna sie do nas zbliża,ponownie się zdenerwowałam a Lewy to zobaczył:
-Ej skarbie chyba nie przejmujesz się tą laską?
-Ale czy ty widzisz,że ona znów tu idzie?Beszczelna!
-Nie przejmuj sie.
-Przepraszam państwa mogę przeszkodzic na chwilę?
-Czego chczesz?-krzyknęłam do niej.
-Chciałam przeprosic.Załozyłam się z koleżanką,ze pocałuje Lewandowskiego i....Przepraszam nie powinnam tego robic,tzn próbowac.
-Okej,ale teraz już idź!-Wtedy Robert przyciągnął mnie i mocno pocałował.
-Kocham Cię i dziekuję Ci,że troszczysz o mnie i,że jesteś o mnie tak zazdrosna.
-Ja Ciebie też,ale teraz chodźmy juz do hotelu,bo jestem śpiąca i chcę położyc się już spac.
-Chodźmy,ale nie spac!-zaśmiał się przy tym szyderczo.
-Robert!Spac!
-Zobaczymy....
Po kilkunastu minutach byliśmy już w hotelu,weszliśmy do pokoju i położyliśmy się.Robert też był zmęczony i nie protestował aby isc już spac.
-Wiesz Ewelina,jeszcze nigdy nie ulegałem tak żadnej kobiecie,nawet mamie.
-No widzisz.Mam na Ciebie dobry wpływ.
-I za to Cię kocham!Dobranoc skarbie.....-pocałował mnie namiętnie.
-Dobranoc misiek.
Strój 1:

Strój 2:

Hej Kochani.Sorry że mnie długo nie było,ale miałam kilka problemów.|Jak wam się podoba rozdział?I chcecie abym dodawała stylizacje Roberta też,czy nie?Proszę Was dodawajcie komentarze jezeli to czytacie,czy Wam sie podoba czy nie.To naprawdę motywuje i kiedy zobaczę,że jest nowy komentarz to aż sie chce pisac.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :D
niedziela, 4 sierpnia 2013
Rozdział 8
Rozdział 8
Robert:
Wstałem o 10,Ewelinka (moja kochana),jeszcze spała,a ja patrzyłem się na nią,nie mogłem uwierzyc,ze ona też mnie kocha....Chyba się zorientowała,że ja już nie śpię i się jej przyglądam,bo nagle otworzyła oczy i spojrzała się na mnie.
-O hej piękna.Jak się spało??
-Cześc kotek.Z tobą spało się świetnie.
-Co na śniadanko życzysz sobie?
-Po proszę hmmm.....tosty
-Robi się.
Ewelina:
Robert chyba patrzył się na mnie przez dłuższą chwilę..Kocham go nad życie.Postanowiłam,że wezmę przysznic i ubiorę się zanim wróci mój ukochany.
-O ty już ubrana?
-No tak,a co myślałeś,że tak się pokażę na ulicy??
-A gdzie się wybierasz??
-Jeszcze nie wiem.Ale ty idziesz ze mną?
-No,a jak mógłbym Cię zostawic??-Podszedł i pocałował mnie namiętnie.
-Misiek...A kiedy wyjeżdzamy??
-Chłopaki dzisiaj,a my..Pomyślałem,ze zostały Ci nie całe 10dni do zdjęcia gipsu,a i tak muszą go tu zdjąc,to moze zostaniemy tu jeszcze 2 tygodnie?Co ty na to?W końcu są wakacje.A Wojtek z Kaja podobno i tak wyjechali do Włoch na 2 tygodniee
-O świetny pomysł.Nawet ostatnio nie miałąm czasu żeby z nią pogadac.No nic nadrobimy to jak wrócimy i pojedziemy może do jakiegos spa.A co u nich?Kaja jest z Wojtkiem?
-Z tego co wiem to układa im się i są razem.
-Ooooo to świetnie od razu wiedziałam,że coś pomiędzy nimi zaiskrzyło.
-Ewela to może pojedziemy dzisiaj na plaże,taki upał....Ty się troszkę po opalasz....Ale nie wiem,bo ten twój gips.
-Oj skarbie.Dam radę przecież on jest tylko do piszczeli...
-No to przebież się w kostium czy coś co wy tam nosicie na plaze, a ja poczekam.
-Okej
Po 20 minutach byłam już gotowa.
-Ja jestem gotowa.A ty?
-Ja też,to chodźmy kochanie.
Po drodze do auta nie obyło się bez piszczących fanek no i fanów...Lewy porobił sobie zdjęcia,porozdawał autografy i poszliśmy w końcu do samochodu.
-No,no Lewy jakie piszczące fanki,mam byc zazdrosna.?
-Kotek,ja kocham Ciebie i tylko Ciebie!Jesteś najważniejszą kobietą w moim życiu!
-Ja też Cię kocham,najbardziej na świecie!!Ale proszę Cię patrz na drogę,a nie na mnie!!
-Już patrzę!Ale jesteś taka piękna,ze nie mogę się na patrzec!!!!!!
-Oj tam,nie przesadzaj już bo się zarumienię.Ale ludzie będą mieli ubaw!"Dziewczyna Roberta Lewandowskiego na plaży z gipsem!!"Haha
-Ja i tak Cię kocham.Kotek..
-Tak słucham cię
-To znaczy,że jesteś już oficjalnie moją dziewczyną?Tak....Bo miałem małe wątpliwości czy chcesz byc moją dziewczyną....
-Chce misiek,chce!I jestem nią,a ty mojim chłopakiem..Kocham Cię
-Ufff ulżyło mi,Kocha Cię nad życie!!
Po kilkunastu minutach byliśmy już na przepięknej plaży.
-Robert,posmarujesz mi plecy??
-Jasne
-Dzięki
-Robert co będziemy robic przez te 2 tygodnie?
-A niewiem co chcesz.Mozemy chodzic na zakupy,zwiedzac,lenic się,spacerowac
-Super misiek,to ja się teraz poopalam
-A ja z tobą,poleże sobie obok ciebie.
-Dobrze,dobrze to chodź tu.położę sobię głowę na twoim ramieniu.
-Skarbie, moze jak wrócimy to pojedziemy to twoich rodziców i mojej mamy powiedziec im o nas??
- Wiesz Robert,chyba masz rację.Najwyższy czas im powiedziec.
Mijały minuty,godziny,a my sobie leżelismy po prostu na plaży.Dochodziła godzina 19,a my nic.Leżymy i rozmawiamy jak byśmy byli parą od roku.
-Robert,zbierajmy się już,co?
-Okej,chodźmy.
Zebraliśmy wszystkie ntasze rzeczy i wróciliśmy do hotelu.
-Dobra Robert,ja idę wziąśc przysznic i się przebrac,a ty.....
-Może pójdziemy razem pod prysznic?-Podszedł i pocałował mnie w nos
-No nie wiem,nie wiem.....Chodź już głuptasie
Po 30 minutach wyszliśmy z łazienki i usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Ja otworze-powiedziałam już ubrana kiedy mój ukochany miał na sobie tylko bokserki
-O hej Ewelka-w drzwiach stali Kuba,Mario,Marco i Łukasz
-Hej chłopaki,co tam?
-A przyszliśmy do was pograc w.....MONOPOLY-odpowiedział uśmiechnięty Marco
-O świetnie to wchodźcie my zaraz do was dojdziemy.
Podeszłam do Lewego i po cichu zapytałam go:
-Robert,oni wiedzą o nas?
-Nie.Powiemy im teraz?
-No pewnie
-Chłopaki,chcieliśmy wam się pochwalic.Ja z Eweliną jesteśmy razem...
-No,no Lewy!!W końcu znalazłeś sobie odpowiednią dziewczynę!-Krzyknął Piszczu
-No to gramy?-Zapytał Mario
-Jak już wiecie to możemy.
Graliśmy,graliśmy,aż nagle zobaczyłam,że jest już 12
-Ej,chłopaki,jest już 12 może jutro dokończymy?
-No dobra.Chłopaki zwijamy się!-Powiedział jak do swoich podwładnych Kuba,no ale w końcu jest kapitanem Reprezentacji Polski to trochę może sobie pozwolic.
-No pa pa !
I wyszli.My się do siebie przybliżyliśmy i już byśmy się pocałowali gdy nagle Lewy zasłabł.:
-Robert!Robert,co się dzieje??
-Nic,nic kochanie.Muszę tylko usiąśc.
-Jesteś pewny?Jakiś blady jesteś....Kotek,martwię się o Ciebie.
-Ale nie ma czym to nic takiego.Po prostu to przez ten stres przed meczem i tyle....
-Ale,ja bym wolała to sprawdzic,pójdziemy jutro do lekarza?Zdrowie jest najważniejsze
-Nie,nie trzeba
-Proszę......Kocham cię i wolę żebyś się zbadał.
-No dobrze,zrobię to dla Ciebie,a teraz chodźmy już spac.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie bardziej,chodź tu do mnie.
Podeszłam i położyliśmy się po czym całowaliśmy się namiętnie,jak nigdy.Bardzo się o niego martwiłam."Co jeżeli on jest naprawdę na coś chory?"."Nie chcę go stracic,tak go kocham"!
Strój Lewego:

Strój 1:

Strój 2:

Strój 3:

Hej,mamy 8 rozdział,sorki,ze dopiero dzisiaj.Mam nadzieje,ze się podoba.Kolejny rozdział postaram się dodac dzisiaj,albo jutro.Pozdrawiam! <3 :D
Robert:
Wstałem o 10,Ewelinka (moja kochana),jeszcze spała,a ja patrzyłem się na nią,nie mogłem uwierzyc,ze ona też mnie kocha....Chyba się zorientowała,że ja już nie śpię i się jej przyglądam,bo nagle otworzyła oczy i spojrzała się na mnie.
-O hej piękna.Jak się spało??
-Cześc kotek.Z tobą spało się świetnie.
-Co na śniadanko życzysz sobie?
-Po proszę hmmm.....tosty
-Robi się.
Ewelina:
Robert chyba patrzył się na mnie przez dłuższą chwilę..Kocham go nad życie.Postanowiłam,że wezmę przysznic i ubiorę się zanim wróci mój ukochany.
-O ty już ubrana?
-No tak,a co myślałeś,że tak się pokażę na ulicy??
-A gdzie się wybierasz??
-Jeszcze nie wiem.Ale ty idziesz ze mną?
-No,a jak mógłbym Cię zostawic??-Podszedł i pocałował mnie namiętnie.
-Misiek...A kiedy wyjeżdzamy??
-Chłopaki dzisiaj,a my..Pomyślałem,ze zostały Ci nie całe 10dni do zdjęcia gipsu,a i tak muszą go tu zdjąc,to moze zostaniemy tu jeszcze 2 tygodnie?Co ty na to?W końcu są wakacje.A Wojtek z Kaja podobno i tak wyjechali do Włoch na 2 tygodniee
-O świetny pomysł.Nawet ostatnio nie miałąm czasu żeby z nią pogadac.No nic nadrobimy to jak wrócimy i pojedziemy może do jakiegos spa.A co u nich?Kaja jest z Wojtkiem?
-Z tego co wiem to układa im się i są razem.
-Ooooo to świetnie od razu wiedziałam,że coś pomiędzy nimi zaiskrzyło.
-Ewela to może pojedziemy dzisiaj na plaże,taki upał....Ty się troszkę po opalasz....Ale nie wiem,bo ten twój gips.
-Oj skarbie.Dam radę przecież on jest tylko do piszczeli...
-No to przebież się w kostium czy coś co wy tam nosicie na plaze, a ja poczekam.
-Okej
Po 20 minutach byłam już gotowa.
-Ja jestem gotowa.A ty?
-Ja też,to chodźmy kochanie.
Po drodze do auta nie obyło się bez piszczących fanek no i fanów...Lewy porobił sobie zdjęcia,porozdawał autografy i poszliśmy w końcu do samochodu.
-No,no Lewy jakie piszczące fanki,mam byc zazdrosna.?
-Kotek,ja kocham Ciebie i tylko Ciebie!Jesteś najważniejszą kobietą w moim życiu!
-Ja też Cię kocham,najbardziej na świecie!!Ale proszę Cię patrz na drogę,a nie na mnie!!
-Już patrzę!Ale jesteś taka piękna,ze nie mogę się na patrzec!!!!!!
-Oj tam,nie przesadzaj już bo się zarumienię.Ale ludzie będą mieli ubaw!"Dziewczyna Roberta Lewandowskiego na plaży z gipsem!!"Haha
-Ja i tak Cię kocham.Kotek..
-Tak słucham cię
-To znaczy,że jesteś już oficjalnie moją dziewczyną?Tak....Bo miałem małe wątpliwości czy chcesz byc moją dziewczyną....
-Chce misiek,chce!I jestem nią,a ty mojim chłopakiem..Kocham Cię
-Ufff ulżyło mi,Kocha Cię nad życie!!
Po kilkunastu minutach byliśmy już na przepięknej plaży.
-Robert,posmarujesz mi plecy??
-Jasne
-Dzięki
-Robert co będziemy robic przez te 2 tygodnie?
-A niewiem co chcesz.Mozemy chodzic na zakupy,zwiedzac,lenic się,spacerowac
-Super misiek,to ja się teraz poopalam
-A ja z tobą,poleże sobie obok ciebie.
-Dobrze,dobrze to chodź tu.położę sobię głowę na twoim ramieniu.
-Skarbie, moze jak wrócimy to pojedziemy to twoich rodziców i mojej mamy powiedziec im o nas??
- Wiesz Robert,chyba masz rację.Najwyższy czas im powiedziec.
Mijały minuty,godziny,a my sobie leżelismy po prostu na plaży.Dochodziła godzina 19,a my nic.Leżymy i rozmawiamy jak byśmy byli parą od roku.
-Robert,zbierajmy się już,co?
-Okej,chodźmy.
Zebraliśmy wszystkie ntasze rzeczy i wróciliśmy do hotelu.
-Dobra Robert,ja idę wziąśc przysznic i się przebrac,a ty.....
-Może pójdziemy razem pod prysznic?-Podszedł i pocałował mnie w nos
-No nie wiem,nie wiem.....Chodź już głuptasie
Po 30 minutach wyszliśmy z łazienki i usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Ja otworze-powiedziałam już ubrana kiedy mój ukochany miał na sobie tylko bokserki
-O hej Ewelka-w drzwiach stali Kuba,Mario,Marco i Łukasz
-Hej chłopaki,co tam?
-A przyszliśmy do was pograc w.....MONOPOLY-odpowiedział uśmiechnięty Marco
-O świetnie to wchodźcie my zaraz do was dojdziemy.
Podeszłam do Lewego i po cichu zapytałam go:
-Robert,oni wiedzą o nas?
-Nie.Powiemy im teraz?
-No pewnie
-Chłopaki,chcieliśmy wam się pochwalic.Ja z Eweliną jesteśmy razem...
-No,no Lewy!!W końcu znalazłeś sobie odpowiednią dziewczynę!-Krzyknął Piszczu
-No to gramy?-Zapytał Mario
-Jak już wiecie to możemy.
Graliśmy,graliśmy,aż nagle zobaczyłam,że jest już 12
-Ej,chłopaki,jest już 12 może jutro dokończymy?
-No dobra.Chłopaki zwijamy się!-Powiedział jak do swoich podwładnych Kuba,no ale w końcu jest kapitanem Reprezentacji Polski to trochę może sobie pozwolic.
-No pa pa !
I wyszli.My się do siebie przybliżyliśmy i już byśmy się pocałowali gdy nagle Lewy zasłabł.:
-Robert!Robert,co się dzieje??
-Nic,nic kochanie.Muszę tylko usiąśc.
-Jesteś pewny?Jakiś blady jesteś....Kotek,martwię się o Ciebie.
-Ale nie ma czym to nic takiego.Po prostu to przez ten stres przed meczem i tyle....
-Ale,ja bym wolała to sprawdzic,pójdziemy jutro do lekarza?Zdrowie jest najważniejsze
-Nie,nie trzeba
-Proszę......Kocham cię i wolę żebyś się zbadał.
-No dobrze,zrobię to dla Ciebie,a teraz chodźmy już spac.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie bardziej,chodź tu do mnie.
Podeszłam i położyliśmy się po czym całowaliśmy się namiętnie,jak nigdy.Bardzo się o niego martwiłam."Co jeżeli on jest naprawdę na coś chory?"."Nie chcę go stracic,tak go kocham"!
Strój Lewego:
Strój 1:

Strój 2:

Strój 3:

Hej,mamy 8 rozdział,sorki,ze dopiero dzisiaj.Mam nadzieje,ze się podoba.Kolejny rozdział postaram się dodac dzisiaj,albo jutro.Pozdrawiam! <3 :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)