Obudziłam się pod kocem na kanapie u Marco,ale miałam okropny sen,dobrze że tylko SEN,spałam chyba z 30 min bo była dobiero 16.Usłyszłam kroki za sobą,odwróciłam się i zobaczyłam Reusa,zakradającego się do mnie.Chyba chciał mnie przestraszyc.Glupek.
-Co się tak skradasz lamo?-Zapytałam śmiejąc sie z Reusa
-Ej,ej...Tylko nie lamo,okej?
-Hahaha czemu?Tak to do Ciebie pasuje,nie widzisz podobieństwa?Te włoski?
-Ha ha ha,naprawdę bardzo śmieszne.
-Dobra teraz siadaj i mów jak tam sie dogadujecie z Sarą?
-Wiesz,jest dobrze.Tylko na razie trzymamy się od siebie jakby z daleka.Nie ma nic prócz kolcji,imprezy.Nie chce naciskac.Bo ja nie chce jej tylko przeleciec...Ja sie w niej chyba zakochałem.Spotykamy się już od 2 miesięcy,jesteśmy przyjaciółmi,ale dla mnie to za mało.Ja chcę z nią spędzic reszte życia.Kiedy czuje jej zapach perfum to mi sie nogi uginają...A ona też chyba mnie polubiła "bardziej"...
-No to śiwtenie,czuje,ze będziecie niedługo parą,kochany~!
-Cieszę sie,ze mam taka siostrę!
-A ja brata...-Pocuzłam jak w kieszeni wibruje mi telefon.-przepraszam na chwile
-Spoko,spoko.-odebrałam więc i usłyszałam kochany i jak zwykle tryskający optymizmem głos mojej mamy.
-Mama?
-Tak,czesc Slońce.Co u Ciebie?
-Świetnie
-Bo widziałam na facebooku pierścionek zareczynowy.Gratuluje.-Tak,tak moja mama ma facebooka,nowoczesna mamusia.
-Dzięki mamuś,a co u Was?Jak tata?I mój kochany chrześniak?Ile on ma juz 3 latka?Tak?
-U taty super,znowu pojechał na ryby,a Krzyś świetnie,ciągle pyta gdzie Ty jesteś,a jak sie dowiedział,ze jego nowym wujkiem jest Robert Lewandowski to juz wgl chce do Ciebie i juz.-pomyślałam chwilie i mam pomysł!
-MAmus,słuchaj ja mam pomysł.Zadzwonie za chwile okej?
-Tak,ale...Jaki...
-To pa,do zaraz-nie dałam mamie dokończyc i sie rozłączyłam.
-Marco?Wy mecz z Arsenalem macie za tydzień prawda?
-Tak,a co?
-Nie,nic.A dzieci wyprowadzających piłkarzy na boisko jeszcze wszystkich nie ma prawda?
-No nie.Z tego cow wiem to został Leitner i Lewy.
-Super,czekaj jescze do Roberta zadzwonie.-Halo?Robert?
-A kogo się spodziewałaś dzwoniąc do mnie?
-Haha Ciebie.
-|No wiec,o co chodzi kochanie?
-Robert,bo podobno na mecz z Arsenalem nie masz dziecka,które by Cię wporwadziło na stadion?
-No nie mam.
-A to moze byc ktoś z rodziny?Czy to są jakieś wybory?
-Z tego co pamietam to jeżeli mam chęc żeby był to ktoś z rodziny,czy dziecko znajomych to muszę tylko zadzwonic do trenera a on do zarządu i okej,a co?
-Bo mam chcrześniaka,Krzysia i on bardzo Cię lubi i chciałabym żeby to właśnie on z Tobą wyszedł.Co Ty na to?Zgodziłbyś sie?
-Jasne!Super!Zaraz zadzwonie do trenera i wszystko mu wyjaśnie!
-Dzieki,wiesz jak ja Cię kocham?
-Wiem,wiem...Mnie nie da sie nie kochac.
-Dobra to ja końze,panie skromny..Kiedy będziesz w domu?
-Za 1-2 godziny
-Okej,to dozobaczenia.
-Papa kocham Cię skarbie.
-Ja Ciebie tez,paa!
-Aaa to o to Ci chodziło?
-No o to,o to.Przepraszam,jeszcze jedan,no góra dwa telefony.
-No jestem mama.Więc za dwa dni przylatuje po Krzysia.
-Słucham?Po co?
-Pojedzie do nas na kilka dni,i wyprowadzi Lewego na meczu z Arsenalem.
-Naprawde??
-Tak,ja zadzwonie do Izy i Dawida i pogadam z nimi.
-Dobra córcia,ja kończe,bo mi się mięso przypala,pogadamy nastepnym razem.Paapaa pozdrów Roberta.
-Noo paa mamus,a Ty tate.
-Dobra jeszcze tylko Iza-powiedziałam po cichu,ale tam żeby Marco usłyszał
-Iza,hej to ja Ewelina.
-No hej kochana!Steskniliśmy się za Toba,KRzysiu to wgl.Ciągle o Ciebie pyta.A i gratuluje.Nieźle sie użądziłaś,z Lewandowskim?Super.
-Dzięki kochana.Mam pomysł.
-Jaki?
-Mogłabym zabrac Krzysia na tydzień-dwa do Dortmundu?(wytłumaczyłam jej wszystko co wymyśliłam i wgl)
-Oooo super!Krzysiek się ucieszy.!
-Tak?To kiedy mogłabym przyjechac po niego?
-A kiedy chcesz?
-No za 4-5 dni.Napiszę Ci sms-a kiedy mam samolot.
-Ale my z Dawidem nie możemy sie zwolnic i nie damy rady przyjechac,ja mam ważny projekt,a Dawid ma teraz jakiś stażystów i nie może się wyrwac z pracy.
-Ale nie ma o czym mówic,damy radę.KRzyś to grzeczny chłopczyk.
-Ooo o wilku mowa.KRzys chce bardzo z Tobą porozmawiac,mogę Ci go podac?
-Jeste!Dawaj....
-Hajo?Ciocia?
-Tak,cześc skarbie.
-Ceśc.Kiedy do mnje pźyjedzieś?
-A za cztery dzni,zabieram Cię na tydzień do mnie.Cieszysz się?Spotkasz piłkarzy Borussi Dortmund.Tych co lubisz,co biegają na meczu w żółtych strojach.I wyjdziesz na meczu na stadion z wujkiem Roberem.
-TJAK!!!A Ujek Jobejt to tien no...Lewandowśki?
-Tak słońce,Lewnadowski.
-Ale śupel!Moji kojedźy nie uwieźą.
-No będą musieli.
-Ja idję śie śpakowac,czejśc ciocia!
-Paa szkrabie.
-Ewlina?
-Nooo?
-MAły się poszedł pakowacm,teraz cztery dni snów będzie chodził podekscytowany.Haha
-Sorrki,Dobra ja kończe i widzimy sie za jakieś 4 dni.Paa
-No pa,tryzmaj sie i pozdrów Roberta.
-Okej,a Ty Dawida.
-MArco,przepraszam....-Patrzylam w telefon i czekałam na iodpowiedz,ale nic....-Marco jesteś...tam-MArco usnął.
-tak,tak jestem...
-Ja będę sie zbiwrac bo miałam kolacje zrobic.
-Podwiozę Cię,bo pada.
-Naprawdę mógłbyś?Muszę się zaopatrzyc we własny samochód.
-Tak,jade do Sary.
-To chodźmy.-Wyszliśmy z jego domu i udaliśmy sie do garażu.Wsiedliśmy białego,sportowego auta i z piskiem opon pouściliśmy posesje Marco.
-Ej!Lamo!Nie tak szybko!Ja chcę życ!Hahaha
-Aaa sorry,zapomniałem,ze jadę z dziewczyną.Haha
-Nieee...Nie ma sprawy!To taka drobnostka...
-Haahaha nie gniewaj się,złośc piękności szkodzi.
-No fakt,zostawie tą złosc na inne okazje.
-Dobra,trzymam Cię za słowo.Jesteśmy-Już?Haha mieszkamy blisko Reusa więc po niecałych 10 minutach byliśmy już pod domem.
-Dzięki Marco, i powodzenia na randce.Opowiesz mi jutro jak było.
-To ja dziękuje,dałaś mi takiego kopa.A będziesz na treningu?
-Tak,będę bo muszę z trenerem waszym pogadac.
-Aaa to w takim razie do zobaczenia na treningu.
-No paa-dałam mu buciaka w policzek i wyszłam z auta.Niby jestem pod domem,ale i tak biegłam ten kawałeczek bo znowu zaczęło lac.Weszłam do domu to ubrania miałam brudne i moker bo??Tak tak,mądra Ewelina wskoczyła w kałuze i ma plamy na ciuchach.Poszlam od razu wziąsc przysznic i przebrac sie w coś.Założyłam na uszy słuchawki i zeszłam na dół do kuchni robic kolacje.Zajeło mi to ok.godziny.Roberta nie było.Miał byc 30 minut temu.Ale myślałam,że są moze jakies korki czy coś.Usiadłam więc na kanapie i oglądałam jakieś beznadziejne telenowele,bo nic innego nie było.Mijała godzina 21,a Eobwer miał byc ok.19.Nagle usłyszłąm gźwięk klucza w drzwiach.Byłam na niego zła.Mial byc 2 godz. temu,a nie dośc,że się spóźnił to jescze nie zadzwonił,a ja się denerwowałam!Wstałam z kanapy i udałam się w strone drzwi wejściowych.
-Robert!
-Tak kochanie,jestem juz!-Robert może nie był jakiś pijany bardzo,ale widac że ze dwa piwa to wypił.
-Gdzie byłes,do jasnej cholery?!Martwiłam się,umuwilismy sie na kolacje o 19,a jest 21!Nie mogłeś zadzwonic albo sms-a chociaż wysłac?!
-Przepraszam!Ale spotkałem Sahina i poszlismy na piwko.
-Świetnie!Pa!-poszłam na góre do sypialnie zamknęłam sie w niej i położyłam na łóżku,.Lewy się dobijał przez kilka minut,ale potem chyba zszedł na dół,a ja nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Następnego dnia:
Obudziłam się o 9.Zeszłam na dół w krótkiej koszulce.A Robert w kuchni robił śniadanie.Weszłam do kuchni i nalałam sobie wody do szklanki.Poczułam ręce Roberta na moich biodrach.
-Zostaw...-powiedziałam oschle,ale on nie dawał za wygraną i zaczął mnie całowac po szyji.
-Przepraszam...
-Powiedziałam,puśc mnie...-Stałam nadal w tym samym miejscu,i piłam wodę.Niby chciałam żeby mnie puscił,ale nie odchodziłam.Coś mnie tu trzymało.W tej chwili Robert obrócił mnie tak,ze nasze twarze dzieliły centymetry.
-Powiedziałem,przepraszam-pocałował mnie namietnie..
-Robert...Wiesz jak ja się martwiłam?!
-Wiem i na prawdę przepraszam!
-Obiecujesz,ze nastepnym razem zadzwonisz?
-Obicuję!
-No niech Ci będzie.-Teraz ja go pocałowałam,Robert już chciał zdjąc ze mnie bluzkę.
-Niee kochanie,masz zaraz trening.Dokończ to śniadanie,a ja lecę wziąsc prysznic i się ubrac.
-No nich Ci będzie.-Poszłam na górę.Wziąłam przysznic i ubrałam się.Zrobiłam delikatny makijaż i włosy puściłam luźno.Zeszłam na dół do Roberta,który zajadał się kanapkami.
-Pięknie wyglądasz.Ktoś Ci mówił już,że masz piekne nogi?
-Tak,tak...Wiele ludzi,mówili nawet zebym poszła do jakiegoś Miss,ale ja nogdy nie chciałam i nie chce.
-Ale jesteś piękne i juz.Dobra masz tu śniadanko a ja idę się ubrac.-Zjadłam jakąś kanapkę i Robert zszedł.No tak,jemu to zajmowało duzo mniej czasu niż mi.
-Robert,gdzie laptop?Bo muszę znaleźc lot na jutro,albo nawet dziś wieczorem.
-Coo?Przecież się pogodziliśmy?!
-Spokojnie,kochanie...Jadę po Krzysia!
-Aaaaa no tak.Zapomniałem!Laptop na komodzie,masz!
-Hmmm....Jest na jutro o 9 rano.Mam
-Okej,weź od razu na powrót.
-Dobra,powrót też jutro o 19.Czyli na lotnisko przyjedź po nas o 21.
-Dobra.To teraz idziemy?
-Idziemy.Aaa Robert jak będziemy wracac to zachaczymy jakiś sklep z zabawkamii wgl/Żeby mlody się nie nudził.
-Świetny pomysł!Chodź,bo sie spuźnię.
-Ej,a torba Twoja?
-Aaaa,dzięki.Nie wiem co ja bym bez Ciebie zrobił.
-Zginąłbyś kotek,zginął.-Wyslziśmy z domu i wsiedlismy tym razem do czarnego BMW.Po chwili byliśmy już na Signal Iduna Park.Lewy wszedł do szatni a ja szłam przez kręte mkorytaże aż doszłam na murawę i nie myliłam sie stał tam Juergen Klopp.
-Witam pana!-Krzyknęłam gdy tylko go zobaczyłam.
-Oooo witam piękną panią.Co Cię sprowadza do mnie?
-Mam pytanie.
-Pytaj.
-Więc,czy Krzys będzie mógł wyprowadzic Roberta?
-Aaa,tak,tak załatwiłem już wszytsko.
-Na prawdę?JEst pan wielki!
-Nie pan,tylko Juregen.
-Okej,Juergen.
-Aaaa Ewelina,jaki ba rozmiar ubrań ten chłopczyk?
-98-104 cm.
-Okej,to ubranka będą jutro u mnie.
-Dobra to Robert weźmie.
-Jasne.A cóż to za Krzysiu?
-To mój brataniec i chrześniak.
-Aaaaa czyli rodzinka?
-Tak,tak...Dzięki Juergen idę usiąsc na trybuny.
-Dobraa.-Poszłam na trybuny i czytałam książke.Akurat zaczęłam czytac "Milczenie owiec" tak się wczytałam,ze nie zauwazyłam,ze jest juz 15 i chłopaki skończyli.
-Idziemy?-Podbiegł do mnie Lewandowski.
-Tak,tak chodźmy.-Po drodze spotkaliśmy Reusa.
-Hej Reusik!
-Hej Ewela.
-JAk się udała randka
-Super!!Pogadalismy szczerze.I jesteśmy prawie parą.
-To świetnie!Cieszę się!
-No ja tez,stary,gratuluję Ci!
-Dzięki,sorry,ale lecę,bo mam kilka spraw do załatwienia.
-No my też paa!-Poszliśmy do auta i udalismy się do galerii do sklepu dziecięcego.Kupiliśmy kilka zabawek,ubranek i jakieś dla mnie i Lewego i poszliśmy do restauracji zjeśc kolcje.Do domu wrociliśmy o 21.Nie pakowalam się specjalnie.Wzięłam kilka kosmetyków,jakieś gazety,chuteczki moker jak by się KRzyś ubrudził,jakąś wode,skoczek i poszłam sie umyc i przebrac w piżamę.Robert zrobił na kilka dni z pokoju gościnnego dla dorosłych taki dla chłopczyka.Gdy wyszłam z łazienki,pokoik był piękny.Może duzo nie zmienił,ale to tylko na jakiś czas.Żeby Krzys dobrze się czuł.Miał dużo zabawek,wiec nie powinno mu się nudzic.Oczywiście pościel BVB,a na nim strój małego piłkarza.
-Robert,jest piękny!
-Wiemmm,strałem się.
-Kochany jesteś.
-Wiem!Ale Ty idź juz spac,bo jutro nie wstaniesz,ja się umyje i przyjdę do Ciebie.
-Okej,dobranoc skarbie.-Poszłam do sypialni i połozyłam sie do łożka i nie zauważyła i usnęłam.
========================================================================
Wiem,wiem..Nic sie nie diałało,ale nie miałam weny,po prostu nie miałam.Mam nadzieje,że kolejny rozdział będzie lepszy,ciekawszy.Polacy na zgrupowaniu,a my?Tzymamy kciuki!Paaa kochane i zostawcie po sobie jakieś komentzarze,pozdrawiam ! ;**
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 11 listopada 2013
niedziela, 3 listopada 2013
Rozdział 17
Rozdział 17
Zjedliśmy w restauracji pyszną kolacje,w bardzo miłym towarzystwie.Śmialiśmy się,żartowaliśmy,aż na koniec kolacji Robert wstał od stołu,odwrócił się w moim kierunku i uklęknął.Domyślałam się do się święci.
-Khmm,Ewelino czy....czy zechciałabyś zostac moją narzeczoną,a niedługo żoną?-Mimo,że wiedziałam chwile temu,że mój ukochany poprosi mnie o rękę,to z oczu poleciaały mi łzy.Łzy szczęścia.
-Tak,Robert.Tak!-Włożył na mój palec piękny pierścionek.To najlepszy dzień w moim życiu.Robert wstał spojrzał się prosto w moje oczy i pocałował w usta.Czuliśmy się jak byśmy byli sami.Ale po chwili usłyszeliśmy brawa.
-Nooo!W końcu.Szczęścia zakochańce-powiedział Kuba,a inni przyłączyli sie do niego.
-Dobra,dobra może się zbierajmy coo?Bo późno już,a Robert moze chce oświadczyny dokończyc w pokoju,a jutro wyjazd...-Odezwał się Wojtek.
-Może masz rację Szczęsny.-Powiedział uradowany Robert,zamówiliśmy taxówkę,która była po 10 minutach i dowiozła nas pod hotel.Doszliśmy do pokoju.
-Ooo w końcu w pokoju.Kocham Cię Robert,wiesz?
-Wiemm,wiemm jak można mnie nie kochac?
-Ojej,ale Ty skromny.Idziesz pierwszy pod prysznic?
-Mogę iśc.
Robert wszedł do łażienki,a ja dla zabicia czasu weszłam na facebooka.Pomyślałam,ze wstawię zdjecie pierścionka zaręczynowego.A co mi tam?Pochwalę się.Zrobiłam ładne zdjęcie i po chwili wrzuciłam na fb.Na lajki i komentarze długo nie musiałam czekac."Wow,Ewelka kto jest tym szczęściarzem?","Nie ma Ciebie w Polsce 2 miesiące,a Ty już za mąż wychodzisz?","Gratuluję!Któż to będzie Twoim mężem??" i mnóstwo podobnych komentarzy.To tak...Przecież nikt nie wie,że ja jestem w związku z gwiazdą futbolu.Przeglądałam facebooka i dowiedziałam się paru rzeczy o moich znajomych,ostatnio nie miałam czasu na facebooka czy instagrama.
-Co tam w wielkim świecie słychac kotek?-Zapytał Lewandowski,całując mnie w nos.
-O matko!Ale mnie przestarszyłeś.A nic ciekawego.Wstawiłam zdjęcie pierścionka na fb.
-Czyli się podoba?
-Podoba?Jest prześliczny!
-To się cieszę,lec się myc i może jakaś fota na moje oficjalne?Chciałbym poinformowac moich fanów co się święci.Żeby nie było afery później,że ja wszystko zatajam.
-Dobra,ale może zalóż jakąś bluzkę?
-Hah założę,założę.Ale Ty też!
-No razczej!Zaraz wracam.-Zmyłam makijaż,chciaż za chwilę i tak będę musiała zrobic jakiś nowy,bo ludzie mnie wyśmieją na tym zdjęcu!Ale cóż.Umyłam się i założyłam jakieś spodnie sportowe i koszulkę z bvb,którą dostałam od Lewego.Lewandowski miał na sobie tę piękną bluzę.Strasznie mi się podobają te bluzy z kominem.I dredy borussi.
-I jak?Gotowa na fotke?
-Tak,tak,tylko makijaż dokończę.
-Dla mnie jesteś bez niego prześliczna.
-Dla Ciebie tak,ale dla Twoich fanów nie koniecznie.Jestem gotowa.
-To siadaj,uśmiech i gotowe.Sweet focia na fb gotowa,czekaj wstawie i możemy kończyc ośwaidczyny-poruszył brawiami.
-Takkk jesnee.Idziemy spac kochany !
-Juz,dodane.Co robimy?
-Ja śpię,a Ty???Nie wiem...
-Ejjj,nieee!Nie śpimy.-Po sekundzie Robert był już nade mną.
-Nie,Robert.Głowa mnie boli,jutro co?
-No dobrze.Zawsze jutro,tak zawsze już będzie?
-A co?Nie podoba Ci się?Tylko na jednym Ci zależy?!Dobranoc!
-Pa!-No i pierwsza malutka kłotnia,za nami.Swoja dorgą to jemu tylko na tym zależy?Ehhh,idę spac,co za dużo przemysleń to nie zdrowo.
Rano:
Wstalam pierwsza,poszłam się więc ubrac,zrobic makijaż,fryzure i te sprawy.Wyszłam z łazienki,Robert nie spał.Siedział przy laptopie.Gdy weszłam od razu odwrócił sie w moim kierunku.Wstał i podszedł do mnie,był w dresach bez koszulki.
-Przepraszam....Nie chciałem zeby tak wyszło..Nie zależy mi tylko na tym.-Chyba wiedział,że bez koszulki to zawsze mu wybacze.
-No dobraa,wybaczam.Idź się ubrac.
-Już,jestem.-powiedzał po kilku minutach siedzenia w łacience.
-Świetnie wyglądasz.Kończmy pakowanie bo saolot niedługo.-Skończylismy się poakowac i nie mieściło mi się wszystko do walizki bo byłam przecież na zakupach,ale Robert użyczył mi trochę swojej walizki i po godzinie byliśmy spakowani i gotowi do wyjscia.Po 30 minutach byliśmy na lotnisku.Oddalismy bagaże i byliśmy już na pokładzie samolotu.Wystartowaliśmy i usnęłam...Tak,usnęłam!Jak zwykle zresztą.Obudził mnie delikatny pocałunek mojego narzeczonego.
-Wysiadamy słońce.
-Ooo,już.?
-Tak,chodź,jedziemy do domu.-wysiedlismy z samolotu i wsiedliśmy do czarnego auta Roberta.Po niedługim czasie dojechaliśmy do naszego domu.Wysiedliśmy i weszliśmy do domu.
-Głodny jesteś?
-No troszke...
-To zrobie coś....Hmmm.Co powiesz na jakąś sałatke z sałat kurczaka grillowanego?
-No dobraa,ale tylko zielenizna??
-Musimy się zdrowo odżywiac.
-No dobraaa,jak uważasz.To ja skoczę po wino do sklepu.Białe czy czerwone?
-Kup jedno i drugie.Przyda się na pewno.
-Dobra,to zaraz będę.-Zabrałam sie za sałatkę i nakryłam do stowłu,a Roberta nie było i nie było,ale jest.W końcu jest.
-Co Cię tak długo nie było?
-Marco spotkałem i zaprosiłem go na kolację.
-Świetnie!Hej Marco-podszedł do mnie i dał buziaka w policzek.
-Hej piękna,gratuluje!
-Dzięki,dziięki..
-Ejj!Bo będę zazdrosny.
-Lewus,Lewsu....-Marco był jakiś smutny,nawet teraz jak mówił to Lewus...Co mu jest?No nic może potem uda mi sie z nim podagac.Zjedliśmy kolacje i było bardzo miło.Tylko,że Reus jakiś przygaszony,smutny...Ale Robert poszedł sie umyc,a on robi to z pół godziny,a my siedzimy na kanapie to pogadamy.
-Marco?
-Tak?
-Coś się stało?Jesteś jakiś smutny,przygaszony.Wiesz,ze mozesz mi powiedziec.
-Nieee nic....No dobra,zrobiłem coś głupiego.
-Mianowicie co??
-Byłem na imprezie i tam była taka dziewczyna,i ja...Ja nie wiem czy poszlismy do lóżka bo się upiłem,a przecież mówiłem Ci że zaczynamy się z Sarą dogadywac.
-Oj Marco,Marco.Może do niczego nie doszło?Nie martw się.
-Może wpadłabyś jutro do mnie?
-Jasnee!Przyjdę.
-Dzięki jesteś kochana/
-A ja mogę powiedzie Robertowi?
-No możesz,ale niehc nikomu nie mówi.
-On jutro ma jekieś sprawy do załatwienia za miastem,więc i tak będę się nudzic.-Własnie zszedł Robert.
-O czym tak rozmaiwacie?
-Później Ci powiem-Powiedziałam Robertowi.
-To ja juz idę,Pa i do jutra.Dzieki za kolacje-pożegnał się i wyszedł.
-Do jutra?
-Tak,umuwiliśmy się.
-A o co chodzi?
-On się Robert pogubił w żysiu.Był na jakiejś imprezie i nie wi czy się przespał z jakąś laską,a zakochał się w Sarze..
-O kurdee,dobrze że sie z nim spotkach i pogadasz jakoś.Cieszę się,że mam taką narzeczoną,ja Ty.
-I takiego narzeczonego co Ty,chodźmy spac.
-Ej,obiecałaś!
-No dobra,chodź na górę...-I weszliśmy do naszej sypialni,niech już mu będzie...Nasze ubrania jak zwykle latały po pokoju,a ja czułam się jak jakaś księżniczka.Rano po upojnej nocy wstałam,a mojego rannego ptaszka nie było już w łóżku.Zarzuciłam bluzkę Roberta i zeszłam na dół.No tak,mogłam się tego spodziewac zrobił śniadanie.
-Hej piękna!
-Hej kochanie,dzięki za śniadanko.Jem i się ogarniam i jadę do Marco.
-Kotek,ja jade dzisiaj załatwiac te sprawy,związane ze studiami,bvb i tekimi duperelami.Zus i te sprawy.
-Okej na kolacje będziesz?To coś przygotuje.
-Będę.Podwiozę Cię do Marco.-Zjedliśmy śniadanie i poszłam się ubrac.Ale dzisiaj brzydko,zimno i pada.Zeszłam na dół a Robert już na mnie czekał.No cóż,zeszło mi trochę na górze...
-Wow,pięknie wyglądasz!I cóż za napis na czapeczce..Kochanieee...Nie znałem Cię takiej.
-Widzisz...Dobra chodź jedziemy.-Do Marco daleko nie mamy,po 10 minutach byliśmy już pod jego domem.Pożegnałam się z Robertem i wysiadłam z auta.Zapukałam i czekałam aż ktoś otworzy.Ktoś...Oczywiście,że otworzył Marco.|Jak on w tym słodko wyglądał!
-Hej piękna.-pocałował mnie w policzek.
-No hej.Cóż za bluzka.
-Haha taka domowa.Wchodź.Może obejżymy jakiś film?
-Świetnie.Jaki?
-Horror?
-No niech będzie.
-To siadaj na kanapie ja pójdę po jakieś przekąski.
-Dobra czekam.-Jak tu pięknie,tak nowocześnie.I czysto,jak na mężczyzne mieszkającego samemu.Włączyłam TV i Marco przyszedł,usiadł obok mnie.
-Boisz się?-Zapytał po kilkunastu minutach oglądania.
-Niee.
-Bo jakaś smutna jesteś.
-Bo mnie plecy jakoś bolą.
-Hoho pewnie po wczorajszej nocy?Ostro musiało byc!
-Reus!!
-Dobra dobra,kładź sie na brzuchu!
-Co?!
-No kładź się,zrobie Ci masaż.-Położyłam się jak kazał a on usiadł na moich pośladkach i zaczął masaż.Wyglądało to dwuznacznie,ale cóż.Byliśmy sami.
-Oooo,jak dobrze...
-Lepiej?
-Tak,dzięki.Teraz ja Tobie zrobie.
-Dobraaa,to zmiana-teraz ja siedziałam na nim.
-Marco,zdejmij bluzkę,będzie łatwiej.
-Coś sugerujesz?
-Niee!Głupku!
-Wiem,okej!-Zdjął bluzkę,a mnie troszkę zatkało.Myśłałam,że tylko Robert ma taki tors.
-Wow,jaka klata!
-Hahaha treningi.-Skończyłam masaż,zjedliśmy jakis obiad i oglądalkiśmy dalej jakis film.Ja się trochę położyłam na Marco,bo zmęczona jakaś byłam.
*Marco pocałował mnie w czoło.Spojrzałam się na niego nie wiedząc co on robi.W jeko oczach zobaczyłam smutek,ten cholerny smutek.Nie pytałam co robi.Chciałam go pocieszyc.Nie lubie jak jest smutny.Oddałam pocałunek w usta.Pocałowałam go delikatnie,a on całował mnie zachłannie.Błądził rękoma pod moją bluzką,zdjął ją i wszystko co mu przszkadało w dalszych działaniach,poszliśmy do sypialni i dokończyliśmy to co zaczęliśmy tutaj.*
========================================================================
Hej!Jest 17.Co o nim myślicie?Mnie się nie podoba.Jak myślicie?To sen Eweliny czy tak sie wydarzyło naprawdę?Czekam na komentarze.Ale jestem mega szczęsliwa!Barussia wygrała 6 do 1.Rozkręcili się.A Lewy i hat-trick!Kocham ich!! <3 Następny powinien byc za tydzień.Paa <3
Zjedliśmy w restauracji pyszną kolacje,w bardzo miłym towarzystwie.Śmialiśmy się,żartowaliśmy,aż na koniec kolacji Robert wstał od stołu,odwrócił się w moim kierunku i uklęknął.Domyślałam się do się święci.
-Khmm,Ewelino czy....czy zechciałabyś zostac moją narzeczoną,a niedługo żoną?-Mimo,że wiedziałam chwile temu,że mój ukochany poprosi mnie o rękę,to z oczu poleciaały mi łzy.Łzy szczęścia.
-Tak,Robert.Tak!-Włożył na mój palec piękny pierścionek.To najlepszy dzień w moim życiu.Robert wstał spojrzał się prosto w moje oczy i pocałował w usta.Czuliśmy się jak byśmy byli sami.Ale po chwili usłyszeliśmy brawa.
-Nooo!W końcu.Szczęścia zakochańce-powiedział Kuba,a inni przyłączyli sie do niego.
-Dobra,dobra może się zbierajmy coo?Bo późno już,a Robert moze chce oświadczyny dokończyc w pokoju,a jutro wyjazd...-Odezwał się Wojtek.
-Może masz rację Szczęsny.-Powiedział uradowany Robert,zamówiliśmy taxówkę,która była po 10 minutach i dowiozła nas pod hotel.Doszliśmy do pokoju.
-Ooo w końcu w pokoju.Kocham Cię Robert,wiesz?
-Wiemm,wiemm jak można mnie nie kochac?
-Ojej,ale Ty skromny.Idziesz pierwszy pod prysznic?
-Mogę iśc.
Robert wszedł do łażienki,a ja dla zabicia czasu weszłam na facebooka.Pomyślałam,ze wstawię zdjecie pierścionka zaręczynowego.A co mi tam?Pochwalę się.Zrobiłam ładne zdjęcie i po chwili wrzuciłam na fb.Na lajki i komentarze długo nie musiałam czekac."Wow,Ewelka kto jest tym szczęściarzem?","Nie ma Ciebie w Polsce 2 miesiące,a Ty już za mąż wychodzisz?","Gratuluję!Któż to będzie Twoim mężem??" i mnóstwo podobnych komentarzy.To tak...Przecież nikt nie wie,że ja jestem w związku z gwiazdą futbolu.Przeglądałam facebooka i dowiedziałam się paru rzeczy o moich znajomych,ostatnio nie miałam czasu na facebooka czy instagrama.
-Co tam w wielkim świecie słychac kotek?-Zapytał Lewandowski,całując mnie w nos.
-O matko!Ale mnie przestarszyłeś.A nic ciekawego.Wstawiłam zdjęcie pierścionka na fb.
-Czyli się podoba?
-Podoba?Jest prześliczny!
-To się cieszę,lec się myc i może jakaś fota na moje oficjalne?Chciałbym poinformowac moich fanów co się święci.Żeby nie było afery później,że ja wszystko zatajam.
-Dobra,ale może zalóż jakąś bluzkę?
-Hah założę,założę.Ale Ty też!
-No razczej!Zaraz wracam.-Zmyłam makijaż,chciaż za chwilę i tak będę musiała zrobic jakiś nowy,bo ludzie mnie wyśmieją na tym zdjęcu!Ale cóż.Umyłam się i założyłam jakieś spodnie sportowe i koszulkę z bvb,którą dostałam od Lewego.Lewandowski miał na sobie tę piękną bluzę.Strasznie mi się podobają te bluzy z kominem.I dredy borussi.
-I jak?Gotowa na fotke?
-Tak,tak,tylko makijaż dokończę.
-Dla mnie jesteś bez niego prześliczna.
-Dla Ciebie tak,ale dla Twoich fanów nie koniecznie.Jestem gotowa.
-To siadaj,uśmiech i gotowe.Sweet focia na fb gotowa,czekaj wstawie i możemy kończyc ośwaidczyny-poruszył brawiami.
-Takkk jesnee.Idziemy spac kochany !
-Juz,dodane.Co robimy?
-Ja śpię,a Ty???Nie wiem...
-Ejjj,nieee!Nie śpimy.-Po sekundzie Robert był już nade mną.
-Nie,Robert.Głowa mnie boli,jutro co?
-No dobrze.Zawsze jutro,tak zawsze już będzie?
-A co?Nie podoba Ci się?Tylko na jednym Ci zależy?!Dobranoc!
-Pa!-No i pierwsza malutka kłotnia,za nami.Swoja dorgą to jemu tylko na tym zależy?Ehhh,idę spac,co za dużo przemysleń to nie zdrowo.
Rano:
Wstalam pierwsza,poszłam się więc ubrac,zrobic makijaż,fryzure i te sprawy.Wyszłam z łazienki,Robert nie spał.Siedział przy laptopie.Gdy weszłam od razu odwrócił sie w moim kierunku.Wstał i podszedł do mnie,był w dresach bez koszulki.
-Przepraszam....Nie chciałem zeby tak wyszło..Nie zależy mi tylko na tym.-Chyba wiedział,że bez koszulki to zawsze mu wybacze.
-No dobraa,wybaczam.Idź się ubrac.
-Już,jestem.-powiedzał po kilku minutach siedzenia w łacience.
-Świetnie wyglądasz.Kończmy pakowanie bo saolot niedługo.-Skończylismy się poakowac i nie mieściło mi się wszystko do walizki bo byłam przecież na zakupach,ale Robert użyczył mi trochę swojej walizki i po godzinie byliśmy spakowani i gotowi do wyjscia.Po 30 minutach byliśmy na lotnisku.Oddalismy bagaże i byliśmy już na pokładzie samolotu.Wystartowaliśmy i usnęłam...Tak,usnęłam!Jak zwykle zresztą.Obudził mnie delikatny pocałunek mojego narzeczonego.
-Wysiadamy słońce.
-Ooo,już.?
-Tak,chodź,jedziemy do domu.-wysiedlismy z samolotu i wsiedliśmy do czarnego auta Roberta.Po niedługim czasie dojechaliśmy do naszego domu.Wysiedliśmy i weszliśmy do domu.
-Głodny jesteś?
-No troszke...
-To zrobie coś....Hmmm.Co powiesz na jakąś sałatke z sałat kurczaka grillowanego?
-No dobraa,ale tylko zielenizna??
-Musimy się zdrowo odżywiac.
-No dobraaa,jak uważasz.To ja skoczę po wino do sklepu.Białe czy czerwone?
-Kup jedno i drugie.Przyda się na pewno.
-Dobra,to zaraz będę.-Zabrałam sie za sałatkę i nakryłam do stowłu,a Roberta nie było i nie było,ale jest.W końcu jest.
-Co Cię tak długo nie było?
-Marco spotkałem i zaprosiłem go na kolację.
-Świetnie!Hej Marco-podszedł do mnie i dał buziaka w policzek.
-Hej piękna,gratuluje!
-Dzięki,dziięki..
-Ejj!Bo będę zazdrosny.
-Lewus,Lewsu....-Marco był jakiś smutny,nawet teraz jak mówił to Lewus...Co mu jest?No nic może potem uda mi sie z nim podagac.Zjedliśmy kolacje i było bardzo miło.Tylko,że Reus jakiś przygaszony,smutny...Ale Robert poszedł sie umyc,a on robi to z pół godziny,a my siedzimy na kanapie to pogadamy.
-Marco?
-Tak?
-Coś się stało?Jesteś jakiś smutny,przygaszony.Wiesz,ze mozesz mi powiedziec.
-Nieee nic....No dobra,zrobiłem coś głupiego.
-Mianowicie co??
-Byłem na imprezie i tam była taka dziewczyna,i ja...Ja nie wiem czy poszlismy do lóżka bo się upiłem,a przecież mówiłem Ci że zaczynamy się z Sarą dogadywac.
-Oj Marco,Marco.Może do niczego nie doszło?Nie martw się.
-Może wpadłabyś jutro do mnie?
-Jasnee!Przyjdę.
-Dzięki jesteś kochana/
-A ja mogę powiedzie Robertowi?
-No możesz,ale niehc nikomu nie mówi.
-On jutro ma jekieś sprawy do załatwienia za miastem,więc i tak będę się nudzic.-Własnie zszedł Robert.
-O czym tak rozmaiwacie?
-Później Ci powiem-Powiedziałam Robertowi.
-To ja juz idę,Pa i do jutra.Dzieki za kolacje-pożegnał się i wyszedł.
-Do jutra?
-Tak,umuwiliśmy się.
-A o co chodzi?
-On się Robert pogubił w żysiu.Był na jakiejś imprezie i nie wi czy się przespał z jakąś laską,a zakochał się w Sarze..
-O kurdee,dobrze że sie z nim spotkach i pogadasz jakoś.Cieszę się,że mam taką narzeczoną,ja Ty.
-I takiego narzeczonego co Ty,chodźmy spac.
-Ej,obiecałaś!
-No dobra,chodź na górę...-I weszliśmy do naszej sypialni,niech już mu będzie...Nasze ubrania jak zwykle latały po pokoju,a ja czułam się jak jakaś księżniczka.Rano po upojnej nocy wstałam,a mojego rannego ptaszka nie było już w łóżku.Zarzuciłam bluzkę Roberta i zeszłam na dół.No tak,mogłam się tego spodziewac zrobił śniadanie.
-Hej piękna!
-Hej kochanie,dzięki za śniadanko.Jem i się ogarniam i jadę do Marco.
-Kotek,ja jade dzisiaj załatwiac te sprawy,związane ze studiami,bvb i tekimi duperelami.Zus i te sprawy.
-Okej na kolacje będziesz?To coś przygotuje.
-Będę.Podwiozę Cię do Marco.-Zjedliśmy śniadanie i poszłam się ubrac.Ale dzisiaj brzydko,zimno i pada.Zeszłam na dół a Robert już na mnie czekał.No cóż,zeszło mi trochę na górze...
-Wow,pięknie wyglądasz!I cóż za napis na czapeczce..Kochanieee...Nie znałem Cię takiej.
-Widzisz...Dobra chodź jedziemy.-Do Marco daleko nie mamy,po 10 minutach byliśmy już pod jego domem.Pożegnałam się z Robertem i wysiadłam z auta.Zapukałam i czekałam aż ktoś otworzy.Ktoś...Oczywiście,że otworzył Marco.|Jak on w tym słodko wyglądał!
-Hej piękna.-pocałował mnie w policzek.
-No hej.Cóż za bluzka.
-Haha taka domowa.Wchodź.Może obejżymy jakiś film?
-Świetnie.Jaki?
-Horror?
-No niech będzie.
-To siadaj na kanapie ja pójdę po jakieś przekąski.
-Dobra czekam.-Jak tu pięknie,tak nowocześnie.I czysto,jak na mężczyzne mieszkającego samemu.Włączyłam TV i Marco przyszedł,usiadł obok mnie.
-Boisz się?-Zapytał po kilkunastu minutach oglądania.
-Niee.
-Bo jakaś smutna jesteś.
-Bo mnie plecy jakoś bolą.
-Hoho pewnie po wczorajszej nocy?Ostro musiało byc!
-Reus!!
-Dobra dobra,kładź sie na brzuchu!
-Co?!
-No kładź się,zrobie Ci masaż.-Położyłam się jak kazał a on usiadł na moich pośladkach i zaczął masaż.Wyglądało to dwuznacznie,ale cóż.Byliśmy sami.
-Oooo,jak dobrze...
-Lepiej?
-Tak,dzięki.Teraz ja Tobie zrobie.
-Dobraaa,to zmiana-teraz ja siedziałam na nim.
-Marco,zdejmij bluzkę,będzie łatwiej.
-Coś sugerujesz?
-Niee!Głupku!
-Wiem,okej!-Zdjął bluzkę,a mnie troszkę zatkało.Myśłałam,że tylko Robert ma taki tors.
-Wow,jaka klata!
-Hahaha treningi.-Skończyłam masaż,zjedliśmy jakis obiad i oglądalkiśmy dalej jakis film.Ja się trochę położyłam na Marco,bo zmęczona jakaś byłam.
*Marco pocałował mnie w czoło.Spojrzałam się na niego nie wiedząc co on robi.W jeko oczach zobaczyłam smutek,ten cholerny smutek.Nie pytałam co robi.Chciałam go pocieszyc.Nie lubie jak jest smutny.Oddałam pocałunek w usta.Pocałowałam go delikatnie,a on całował mnie zachłannie.Błądził rękoma pod moją bluzką,zdjął ją i wszystko co mu przszkadało w dalszych działaniach,poszliśmy do sypialni i dokończyliśmy to co zaczęliśmy tutaj.*
========================================================================
Hej!Jest 17.Co o nim myślicie?Mnie się nie podoba.Jak myślicie?To sen Eweliny czy tak sie wydarzyło naprawdę?Czekam na komentarze.Ale jestem mega szczęsliwa!Barussia wygrała 6 do 1.Rozkręcili się.A Lewy i hat-trick!Kocham ich!! <3 Następny powinien byc za tydzień.Paa <3
czwartek, 24 października 2013
Rozdział 16
Rozdział 16
Ewelina:
Wstałam o 10,Roberta nie było.Może szedł sobie do tej swojej Aśka-pomyślałam.Niee co ja wymyślam!!Cholera musze sie uspokoic.Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Prosze!-powiedziałam bez namysłu.
-Hej!-był to Grzesiek.
-Ooo,hej..A nie wiesz moze gdzie jest szanowny pan Robert?
-Widziałem jak poszedł z Wojtkiem gdzieś zapalic,chyba...
-Ahaaa,nie wiedziałam,ze pali..Widocznie jeszcze go nie znam...
-Bo nie palił nigdy.
-Aaa,dobra co tak w drzwich stoisz?Wejdź!Usiądź a ja pójdę się ubrac,bo jakoś tak...Hmm,dopiero co wstałam.
-A spoko,mnie się podobasz.
-HA ha ha,naprwdę bardzo śmieszne!
-No dla mnie tak,wiesz jesteś bardzo ładna-podszedł do mnie i spojrzał mi się prosto w oczy.Miał zabójcze perfumy,ale nie tak jak Robert,Nasze twarze sie przybliżyło no i się stało.Pocałowalismy się.Potrzebowałam tego..I Grzysiek chyba zaczął zdejmowac ze mnie bluzkę.Ale nie wiedziałam,ze właśnie w tym momencie do pokoju wszedł Robert.
-Robert....To nie tak....
-Nie!!??! A jak kurwa?!Ja pierdole!Ja sie zastanawiam co zrobic żebys mi wybaczyła a ty kurwa sie bzykasz z Grześkiem?!-Był wściekły,a do jego oczu jakby łzy napływały...
-Nie Robert!Nie,to nie tak.Grzesiek po prostu przyszedł i rozmawialismy i tak wyszło-nie zauważyłam nawet a Robert podszedł do Grześka i zaczęli sie bic...
-Robert!Przestań,błagam!!-Pobił go i odszedł od niego.
-Jesteś skończonym debilem,pojebanym debilem!Spierdalaj!-nie wiedziałm nigdy Roberta w takim stanie!Był zły,rozwścieczony i prawie płakał.Podszedł do mnie.Złapał za nadgarstki i powiedział:
-To....To koniec...-powiedział z wilkim smutkiem..
-Robert,kochanie.Ja,ja przepraszam.Błagam wybacz mi!Ja naprawdę Cię kocham i nie chciałam tego....To smao jakoś tak wyszło.Błagam nie przekreślaj tego wszystkiego co nas łączy.Pamiętasz jak się poznaliśmy,jak powiedziałeś mi,ze to jak Cię nadepnęłam to była najlepsza rzacz jaka Ci się w życiu przytrafiła?PAmietasz?Albo jak złamałam nogę a Ty się tak o mnie troszczyłeś?Kocham Cię skarbie!Błagam Cię wybacz mi!
-Nie wiem Ewelina,muszę nad tym pomyślec.Idę,będę u Wojtka....
-Dobrze,ale na noc wrócisz do pokoju?
-Tak,wróce.Cześc...
Jezu co ja narobiłam?!Pójdę spac...I usnęłam..
Robert:
Nie wierze,że ona to zrobiła,ale z drugiej strony to ja zrobiłem to samo..Moze Wojtek mi doradzi co mam robic.Udałem sie więc tam gdzie pomyśłałem.Wojtek był sam bo Kaja wyszła gdzieś na zakupy,mamy więc czas żeby spokojnie pogadac..
-Wojtek,pomóż mi!
-Co?Znowu nie wiesz jaki pierścionek kupic...?
-Nieee,bo jak przyszedłem to zastałem ją i Grześka jak się całowali..I nie wiem co robic?
-Oooo,myślę,że to już musisz sam sobie odpowiedziec na to pytanie.Kochasz ją?
-.....No...Tak.
-No więc do Ciebie należy decyzja..-Tak gadaliśmy,gadalismy,aż tu była 18.
Ewelina:
Usnęłam i obudziłam się koło 17,wstałam i poszłam wziąśc prysznic i przebrałam sie w szorty,bluzkę z nike i białe convesy.Po tych czynnościach drzwi od pokoju się otworzyły.
-Jesteś...
-Tak,idę wziąsc przysznic.-Poszedł do łazienki i wyszedł z niej po 15 minutach w krótkich spodniach,bez bluzki.
-Robert....-Podeszłam do niego i położyłam ręce na jego nagim torsie.
-Ewelina,nie,ja nie moge-powiedział kiedy zaczęłam go całowac.
-Ale,ten pocałunek dla mnie nic nie znaczył.Kocham Ciebie i tylko Ciebie.
-Ja...Wiem,ale...Nie moge,rozumiesz?-Spojrzał mi prosto w oczy.
-Tak,ale....Kocham Cię i nie chcę Cię stracic-po mojim policzku spłynęła łza.Czułam się zdezorientowana.
-Wiem...Ja..Ja Ciebie też.-wziął moją twarz w dlonie i otarł łzy spływające po policzkach.Pocałował mnie delikatnie.
-Ale,Robert...Mówiłeś że nie jesteś gotowy....
-Ale zmieniłem zdanie...Kocham Cię
-Wybaczysz mi?Bo ja..-przerwał mi namiętnym pocałunkiem
-Ciiii,nie mów nic.-Robert całował mnie delikatnie,ale z czasem nasze pocałunki stały się coraz bardziej zachłanne,namiętne.Czułam się jak w niebie.Wiedziałam,że Robert mnie kocha,nie wiedziałam tylko czy juz mi wybaczył,ale ludzie nie całują się,nie całuja się tak,jak my teraz jeżeli nic do siebie nie czują?Prawda?W końcu zdecydował się na coś więcej,zdjął ze mnie bluzkę,podniosł,a ja oplotłam nogami jego biodra,plecy.Po chwili położył mnie na łóżku i całowam moje usta,szyje,dekold i schodził coraz niżej.Wkrótce zdjął ze mnie stanik,aby nie przeszkadzał mu w dalszych działaniach.Jego spodnie niebawem,także znalazły się na końcu naszego pięknego pokoju.Bylismy już bez ubrań.Czułam się tak wyjątkowo,tak jakby to był mój pierwszy raz.
-Chcesz tego?-Zapytał niepewnie Robert gdy zobaczyl jak myślę nad czymś,ale nie wyglądałam na szczęsliwą,ale byłam.Zawsze jakoś w duchu się bardziej cieszyłam.
-Tak Robert,o niczym innym nie marzę.Kocham...-przerwał mi pocałunek Roberta-Cię!-Dokończyłam i pocałowałam go delikatnie w usta dając mu zielone światło do dalszych działań.Kochaliśmy się jak nastolatkowie przeżywający pierwszy raz,po czym usnęliśmy w swoich objęciach.Rano Obudziliśmy się chyba w tym samym momęcie.
-Hej skarbie-przywitał mnie promienny uśmiech mojego ukochanego
-Hej.
-Myślisz,że dobrze zrobilismy?
-Sądzę,ze lepiej nie moglismy.
-To sie ciesze,ale dlaczego go pocałowałaś?Dlaczego?
-Robert..Nie chciałam,jakos wyszło samo.Czułam sie i nadal w pewnym stopniu czuje się upokożona,po tym jak tańczyłeś i całowałeś się z Aśką i potrzebowałam miłości,czułośnie...Nie chciałam z Grześkiem,sądzę że on tez jest zagubiony.
-Dobra rozumiem,pogadam z nim.Nie chce żeby to co się zdarzyło odbiło się na naszych relecjach na boisku.
-Robert,a czy...Czy między Tobą,a Aśką coś było?Czy...Poszedłeś z nią do łóżka?
-Nieee!No aż tak pijany nie byłem-Lewy:Kurde nie pamietam czy ja się z nią przespałem czy nie,ale lepiej będzie jak nie powiem o swoim zwątpieniu Ewelinie.
-To dobrze,mam nadzieje,że tym razem mówisz prawdę.?
-Tak!Kocham Cie i przepraszam.Dzisiaj ostatni dzień w Warszawie i może pójdziemy z Kubą,Lukaszem,Wojtkiem i dziewczynami na kolacje?Taką bardziej uroczystą.
-Świtny pomysł,a jaka to okazja?
-Aaa,nie żadna.-Żadna?Ja chce sie jej oświadczyc.Wojtek juz tam jest i szykuje piekny wystrój i ma zapewnic aby kolacja odbyła się w spokoju,bez fanów i fotoreporterów.Czyli jak znam Szczęsnego to skończy się po prostu na ochronie.A Kaja?Kaja postanowiła zając się pierścionkiem,ma zadzwonic jak jej się coś spodoba,bo stwierdziła,ze musi sobie kupic sukienke i zanudziłoby mnie to.
-Ej,kochany co tak rozmyślasz?
-Nieee,nic!
-Dobra idę się ubrac,i moze pójdziemy do tej galerii na zakupy?Przy okazji kupie sobie skuienke na dzisiaj.Skoro to takie uroczyste.
-Okej.-napisze do Kai żeby sama kupiła pierścionek.
-To lecę do łazienki.-Weszłam do niej i ,pomalowałam się,zpiełam włosy i założyłam moje ubrania,Robert tez był już gotowy .Wyszlismy wiec z pokoju,później dyskretnie z hotelu i wsiedlismy do czarnego samochodu Roberta,do galerii dojechaliśmy w ciągu 30 minut,kiedy do niej weszliśmy doznalismy szoku.Na środku leżał może 7 letni chłopkczyk,a nad nim mama z córką w wózeczku.Chłopczyk miał rozbitą głowę,a mama nie wiedziała co robic.Obok nich było zbiegowisko i ktoś dzwonił po pogotowie.Szybko tam podbiegłam a Lewandowski za mna.W końcu coś o tej medycynie wiem.
-Proszę sie odsunąc!-Krzyknęłam,a po chwili powtórzył to Robert.Ludzi sie odsuneli.
-Ewelina,i co z nim?
-Czekaj...-zbadałam puls,obejrzałam źrenice i cos juz mogłam wiedziec.
-Kim pani jest?!
-Byłą studentką medycyny,pogotowie juz jedzie,a ja wiem,ze chłopczyk żyje i ma wstrząśnienie mózgu,najprawdopodobniej niewielkie.
-Dziękuje bardzo!
-Nie ma za co-karetka przyjechała.-Do jakiego szpitala go zabieracie?-Zapytałam.
-Do tego za rogiem,zostawimy chłopca na obserwacji z 3 dni,dziekujemy bardzo,do widzenie.
-Do widzenia!
-Kochanie..Zachowałaś sie na medal.Kocham Cię!-Powiedział to i namiętnie pocałował a ja zarzuciłam ręce na jego szyje,ale zaraz,zaraz...Jesteśmy w sklepie.Poszliśmy więc w końcu na nasze zakupy.Kupilismy co mielismy kupic i po 3 godzinach wrocilismy do hotelu bo musiałam się szykowac na te"tajemniczą kolacje".Wybrałam ten zestaw,a Robert ten.Byłam trochę zdziwiona.On?Garnutur?Bez przymusu?Chyba dorasta.Wyszliśmy i wsiedliśmy do taxówki która doprowadziła nas od celu.Weszłam.A tam Kuba,Lukasz i Wojtek z dziewczynami.Robert podszedl do Kai coś wziął i usiadł obok mnie.....
========================================================================
Hej kochani.Jest juz 16 rozdział.Jak Wam się podoba.?Przepraszam,ze nie zaglądam do nikogo na bloga,ale brak czasu.Wszystko sie kręci wokół szkoły.Cieszę sie że dodałam ten rozdział,choziaż siedze po nocy i się uczę.Masakraaa....PRzerosło mnie to,ale cóż.Piszcie czy Wam się podobało i zapraszam na kolejny rozdział,króry powinien byc tak za tydzień-dwa .Paaa,Pozdrawiam gorąco <33
Ewelina:
Wstałam o 10,Roberta nie było.Może szedł sobie do tej swojej Aśka-pomyślałam.Niee co ja wymyślam!!Cholera musze sie uspokoic.Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Prosze!-powiedziałam bez namysłu.
-Hej!-był to Grzesiek.
-Ooo,hej..A nie wiesz moze gdzie jest szanowny pan Robert?
-Widziałem jak poszedł z Wojtkiem gdzieś zapalic,chyba...
-Ahaaa,nie wiedziałam,ze pali..Widocznie jeszcze go nie znam...
-Bo nie palił nigdy.
-Aaa,dobra co tak w drzwich stoisz?Wejdź!Usiądź a ja pójdę się ubrac,bo jakoś tak...Hmm,dopiero co wstałam.
-A spoko,mnie się podobasz.
-HA ha ha,naprwdę bardzo śmieszne!
-No dla mnie tak,wiesz jesteś bardzo ładna-podszedł do mnie i spojrzał mi się prosto w oczy.Miał zabójcze perfumy,ale nie tak jak Robert,Nasze twarze sie przybliżyło no i się stało.Pocałowalismy się.Potrzebowałam tego..I Grzysiek chyba zaczął zdejmowac ze mnie bluzkę.Ale nie wiedziałam,ze właśnie w tym momencie do pokoju wszedł Robert.
-Robert....To nie tak....
-Nie!!??! A jak kurwa?!Ja pierdole!Ja sie zastanawiam co zrobic żebys mi wybaczyła a ty kurwa sie bzykasz z Grześkiem?!-Był wściekły,a do jego oczu jakby łzy napływały...
-Nie Robert!Nie,to nie tak.Grzesiek po prostu przyszedł i rozmawialismy i tak wyszło-nie zauważyłam nawet a Robert podszedł do Grześka i zaczęli sie bic...
-Robert!Przestań,błagam!!-Pobił go i odszedł od niego.
-Jesteś skończonym debilem,pojebanym debilem!Spierdalaj!-nie wiedziałm nigdy Roberta w takim stanie!Był zły,rozwścieczony i prawie płakał.Podszedł do mnie.Złapał za nadgarstki i powiedział:
-To....To koniec...-powiedział z wilkim smutkiem..
-Robert,kochanie.Ja,ja przepraszam.Błagam wybacz mi!Ja naprawdę Cię kocham i nie chciałam tego....To smao jakoś tak wyszło.Błagam nie przekreślaj tego wszystkiego co nas łączy.Pamiętasz jak się poznaliśmy,jak powiedziałeś mi,ze to jak Cię nadepnęłam to była najlepsza rzacz jaka Ci się w życiu przytrafiła?PAmietasz?Albo jak złamałam nogę a Ty się tak o mnie troszczyłeś?Kocham Cię skarbie!Błagam Cię wybacz mi!
-Nie wiem Ewelina,muszę nad tym pomyślec.Idę,będę u Wojtka....
-Dobrze,ale na noc wrócisz do pokoju?
-Tak,wróce.Cześc...
Jezu co ja narobiłam?!Pójdę spac...I usnęłam..
Robert:
Nie wierze,że ona to zrobiła,ale z drugiej strony to ja zrobiłem to samo..Moze Wojtek mi doradzi co mam robic.Udałem sie więc tam gdzie pomyśłałem.Wojtek był sam bo Kaja wyszła gdzieś na zakupy,mamy więc czas żeby spokojnie pogadac..
-Wojtek,pomóż mi!
-Co?Znowu nie wiesz jaki pierścionek kupic...?
-Nieee,bo jak przyszedłem to zastałem ją i Grześka jak się całowali..I nie wiem co robic?
-Oooo,myślę,że to już musisz sam sobie odpowiedziec na to pytanie.Kochasz ją?
-.....No...Tak.
-No więc do Ciebie należy decyzja..-Tak gadaliśmy,gadalismy,aż tu była 18.
Ewelina:
Usnęłam i obudziłam się koło 17,wstałam i poszłam wziąśc prysznic i przebrałam sie w szorty,bluzkę z nike i białe convesy.Po tych czynnościach drzwi od pokoju się otworzyły.
-Jesteś...
-Tak,idę wziąsc przysznic.-Poszedł do łazienki i wyszedł z niej po 15 minutach w krótkich spodniach,bez bluzki.
-Robert....-Podeszłam do niego i położyłam ręce na jego nagim torsie.
-Ewelina,nie,ja nie moge-powiedział kiedy zaczęłam go całowac.
-Ale,ten pocałunek dla mnie nic nie znaczył.Kocham Ciebie i tylko Ciebie.
-Ja...Wiem,ale...Nie moge,rozumiesz?-Spojrzał mi prosto w oczy.
-Tak,ale....Kocham Cię i nie chcę Cię stracic-po mojim policzku spłynęła łza.Czułam się zdezorientowana.
-Wiem...Ja..Ja Ciebie też.-wziął moją twarz w dlonie i otarł łzy spływające po policzkach.Pocałował mnie delikatnie.
-Ale,Robert...Mówiłeś że nie jesteś gotowy....
-Ale zmieniłem zdanie...Kocham Cię
-Wybaczysz mi?Bo ja..-przerwał mi namiętnym pocałunkiem
-Ciiii,nie mów nic.-Robert całował mnie delikatnie,ale z czasem nasze pocałunki stały się coraz bardziej zachłanne,namiętne.Czułam się jak w niebie.Wiedziałam,że Robert mnie kocha,nie wiedziałam tylko czy juz mi wybaczył,ale ludzie nie całują się,nie całuja się tak,jak my teraz jeżeli nic do siebie nie czują?Prawda?W końcu zdecydował się na coś więcej,zdjął ze mnie bluzkę,podniosł,a ja oplotłam nogami jego biodra,plecy.Po chwili położył mnie na łóżku i całowam moje usta,szyje,dekold i schodził coraz niżej.Wkrótce zdjął ze mnie stanik,aby nie przeszkadzał mu w dalszych działaniach.Jego spodnie niebawem,także znalazły się na końcu naszego pięknego pokoju.Bylismy już bez ubrań.Czułam się tak wyjątkowo,tak jakby to był mój pierwszy raz.
-Chcesz tego?-Zapytał niepewnie Robert gdy zobaczyl jak myślę nad czymś,ale nie wyglądałam na szczęsliwą,ale byłam.Zawsze jakoś w duchu się bardziej cieszyłam.
-Tak Robert,o niczym innym nie marzę.Kocham...-przerwał mi pocałunek Roberta-Cię!-Dokończyłam i pocałowałam go delikatnie w usta dając mu zielone światło do dalszych działań.Kochaliśmy się jak nastolatkowie przeżywający pierwszy raz,po czym usnęliśmy w swoich objęciach.Rano Obudziliśmy się chyba w tym samym momęcie.
-Hej skarbie-przywitał mnie promienny uśmiech mojego ukochanego
-Hej.
-Myślisz,że dobrze zrobilismy?
-Sądzę,ze lepiej nie moglismy.
-To sie ciesze,ale dlaczego go pocałowałaś?Dlaczego?
-Robert..Nie chciałam,jakos wyszło samo.Czułam sie i nadal w pewnym stopniu czuje się upokożona,po tym jak tańczyłeś i całowałeś się z Aśką i potrzebowałam miłości,czułośnie...Nie chciałam z Grześkiem,sądzę że on tez jest zagubiony.
-Dobra rozumiem,pogadam z nim.Nie chce żeby to co się zdarzyło odbiło się na naszych relecjach na boisku.
-Robert,a czy...Czy między Tobą,a Aśką coś było?Czy...Poszedłeś z nią do łóżka?
-Nieee!No aż tak pijany nie byłem-Lewy:Kurde nie pamietam czy ja się z nią przespałem czy nie,ale lepiej będzie jak nie powiem o swoim zwątpieniu Ewelinie.
-To dobrze,mam nadzieje,że tym razem mówisz prawdę.?
-Tak!Kocham Cie i przepraszam.Dzisiaj ostatni dzień w Warszawie i może pójdziemy z Kubą,Lukaszem,Wojtkiem i dziewczynami na kolacje?Taką bardziej uroczystą.
-Świtny pomysł,a jaka to okazja?
-Aaa,nie żadna.-Żadna?Ja chce sie jej oświadczyc.Wojtek juz tam jest i szykuje piekny wystrój i ma zapewnic aby kolacja odbyła się w spokoju,bez fanów i fotoreporterów.Czyli jak znam Szczęsnego to skończy się po prostu na ochronie.A Kaja?Kaja postanowiła zając się pierścionkiem,ma zadzwonic jak jej się coś spodoba,bo stwierdziła,ze musi sobie kupic sukienke i zanudziłoby mnie to.
-Ej,kochany co tak rozmyślasz?
-Nieee,nic!
-Dobra idę się ubrac,i moze pójdziemy do tej galerii na zakupy?Przy okazji kupie sobie skuienke na dzisiaj.Skoro to takie uroczyste.
-Okej.-napisze do Kai żeby sama kupiła pierścionek.
-To lecę do łazienki.-Weszłam do niej i ,pomalowałam się,zpiełam włosy i założyłam moje ubrania,Robert tez był już gotowy .Wyszlismy wiec z pokoju,później dyskretnie z hotelu i wsiedlismy do czarnego samochodu Roberta,do galerii dojechaliśmy w ciągu 30 minut,kiedy do niej weszliśmy doznalismy szoku.Na środku leżał może 7 letni chłopkczyk,a nad nim mama z córką w wózeczku.Chłopczyk miał rozbitą głowę,a mama nie wiedziała co robic.Obok nich było zbiegowisko i ktoś dzwonił po pogotowie.Szybko tam podbiegłam a Lewandowski za mna.W końcu coś o tej medycynie wiem.
-Proszę sie odsunąc!-Krzyknęłam,a po chwili powtórzył to Robert.Ludzi sie odsuneli.
-Ewelina,i co z nim?
-Czekaj...-zbadałam puls,obejrzałam źrenice i cos juz mogłam wiedziec.
-Kim pani jest?!
-Byłą studentką medycyny,pogotowie juz jedzie,a ja wiem,ze chłopczyk żyje i ma wstrząśnienie mózgu,najprawdopodobniej niewielkie.
-Dziękuje bardzo!
-Nie ma za co-karetka przyjechała.-Do jakiego szpitala go zabieracie?-Zapytałam.
-Do tego za rogiem,zostawimy chłopca na obserwacji z 3 dni,dziekujemy bardzo,do widzenie.
-Do widzenia!
-Kochanie..Zachowałaś sie na medal.Kocham Cię!-Powiedział to i namiętnie pocałował a ja zarzuciłam ręce na jego szyje,ale zaraz,zaraz...Jesteśmy w sklepie.Poszliśmy więc w końcu na nasze zakupy.Kupilismy co mielismy kupic i po 3 godzinach wrocilismy do hotelu bo musiałam się szykowac na te"tajemniczą kolacje".Wybrałam ten zestaw,a Robert ten.Byłam trochę zdziwiona.On?Garnutur?Bez przymusu?Chyba dorasta.Wyszliśmy i wsiedliśmy do taxówki która doprowadziła nas od celu.Weszłam.A tam Kuba,Lukasz i Wojtek z dziewczynami.Robert podszedl do Kai coś wziął i usiadł obok mnie.....
========================================================================
Hej kochani.Jest juz 16 rozdział.Jak Wam się podoba.?Przepraszam,ze nie zaglądam do nikogo na bloga,ale brak czasu.Wszystko sie kręci wokół szkoły.Cieszę sie że dodałam ten rozdział,choziaż siedze po nocy i się uczę.Masakraaa....PRzerosło mnie to,ale cóż.Piszcie czy Wam się podobało i zapraszam na kolejny rozdział,króry powinien byc tak za tydzień-dwa .Paaa,Pozdrawiam gorąco <33
wtorek, 8 października 2013
Rozdział 15
Rozdział 15
Robert:
Dzisiaj muszę pogodzic sie z Eweliną.Jeszcze nie wiem jak,ale muszę!Jest 9,więc za 30 minut powinna byc na śniadaniu.Ale dzisiaj gorąco.....Dobra,ubiorę sie i zejde na dół.
Ewelina:
Nie wiem kiedy się tak wyspałam,prawda w nocy obudziłam się i trochę myślałam o tym czy Robert mnie kocha czy nie?Ale nie trwało to za długo...Jak dzisiaj ładnie i gorąco..W końcu..Ubiorę się i idę na śniadanie,ale..am będzie Lewy...Trudno,nie jestem tchurzem!
-Idziesz Ewelina?-zapytała Kaja
-Tak,jestem już gotowa,możemy schodzic.-idąc spotkałam Grześka,Kaja poszła z Wojtkiem,a ja z Gześkiem,fajny z niego chłopak.
-Hej Ewela.
-Cześc Grze...
-I jak?Lepiej się czujesz?
-Tak dzięki,ze pytasz,lepiej.-szlismy i kiedy doszlismy przy stole siedział juz Robert.Był chyba trochę zazdrosny,ale trudno...Niech wie jak ja sie wczoraj czułam.Przywitaliśmy wszystkich i zajęliśmy miejsca,tak że byłam na ukos od Roberta.Jedliśmy to pieprzone sniadanie,jak w pewnym momencie wparowała Aśka,nie wiem co ona sobie wyobrazała.
-Cześc wszystkim....-podeszłą do Roberta i usiadła obok.
-Hej kocie-powiedziała tak AŚKA do LEWEGO i pocałowała.Wkurwiłam się.Wylałam na nią wodę i uciekłam z płaczem.Każdy był tak zszokowany tym,że siedzieli w bezruchu tylko Robert i Grzesiek wybiegli za mną.
-Ewelina,kochanie!!Zaczekaj!!
-Daj mi spokój!!
-Błagam...
-Robert,może ja?
-Nie,proszę cie wróc tam zobacz czy Asce nie odwala,i weź ją z tamtąd wywal,bo dośc już namieszała!
-Dobra,dzwoń jak coś...
-Okej,dzięki....
Ewelina:
Jak ona mogła?Może to nie wina Lewego,ale to on ją w to wciągnął.Uciekłam gdzies do parku za jakieś drzewa....Robert mnie niestety znalazł...
-Kohanie moje...Błagam nie płacz..!
-Zostaw mnie!-krzyknęłam do niego
-Ale,daj mi wytłumaczyc!Przeicież to dzisiajsze to nie moja wina!
-Nie,dzisiaj nie twoja??!Gdybyś wczoraj nie tańczył z nią i się tak nie zachowywał to by sie dzisiaj nic takiego nie wydarzyło!Wiesz jak ja się czułam?!Wiesz!?
-Wiem kochanie,przepraszam Cię!Przepraszam naprawdę!
-Ale ja nie chce od ciebie przeprosin!!Zraniłeś mnie,rozumiesz?Myślałam,że jesteś inny,ze ty mnie nigdy nie zranisz,ale nie....Myliłam się...
-Błagam nie mów tak..Nie płacz juz,proszę,ja Cię tak kocham i jest mi naprawde teraz źle,ze cie tak zraniłem...Proszę wybacz mi.
-Nie wiem Robert,nie wiem..Kocham cię,ale na razie nie umiem,nie potrafie,rozumiesz?Jestem po prostu wściekła,ze na twoich ustach zagoscił inny pocałunek niż ode mnie i,nie mogę przestac myslec o tym ja sie czułam jak mnie zostawiłeś....Zachowałeś sie jak dupek!!
-Wiem,wiem....Ale na mecz o 20 przyjdziesz?
-Na mecz tak,ale sama...Tzn z Agatą,nie z toba..Przykro mi
-....Kocham Cię i będę na ciebie czekał....
-Pa
-Paaa
Nie wiem co robic..Czuje do nieg żal.Mógł sobie z nią raz czy dwa zatańczyc,ale on tańczył z godzine i jeszcze byli tak wtuleni i dzisiaj ten pocałunek..Przecież jakby się wczoraj tak nie zachowywał to by się nic sie takiego nie wydarzyło..Dobra idę do hotelu,pójdę na basen no i zacznę się szykowac bo jakoś się 15 zrobiła...Wpadłam do hotelu,a am Kuba.
-Hej młoda!Lepiej Ci??Aśka już tu nie przyjdzie,niegdy....
-Hej Kubus,dzieki.Tak lepiej.
-To super,bo z Robertem chyba trochę gorzej,martwie się co do dzisiejszego meczu czy on zagra.Bo w końcu jestem kapitanem i musze dbac o takie rzeczy.
-Wiesz Kuba, ja nie potrafię na razie zapomniec o tym co się zdarzyło..Nie umiem na razie.Zranił mnie no co Ci będę to gadac.Czuje się zraniona,myślałam,ze jest inny.Muszę to przemyslec.A gdzie Agata?
-Wyszła z Ewą i spaceruja,moze dołączysz do nich?Pewnie po sklepach łażą.
-Nie dizęki muszę ochłonąc,bo wieczorem mecz.Wejdziesz?
-Nie dzięki,pójdę do pokoju wziąśc prysznic bo zaraz jadę na stadion.
-Dobra to do zobaczenia.
Dostałam sms-a,zobaczyłam szybko bo mysłałam,ze to moze od Kai,ale nie był zastrzeżony nr.Zobaczyłam i prawie się przewróciłam,napiłam się wody i nie,nie spałam dostałam sms-a od Aśki na któym była ona i Robert jak się całują,z wczoraj.Kurwa,jak on mógł.Zdradził mnie!Cały świat runą mi pod nogami.Mój kochający,idelany meżczyzna okazał się zerem,dupkiem.Nie wiem co mam robic.Płakałam jak dziecko.Jak on mógł?!Nagle ktoś wszedł do pokoju,no tak zapomniałam,ze jestem w NASZYM pokoju noi nie był to nikt inny jak Robert...
-Kochanie...Nie płacz,przeciez wyjaśniłem Ci wszystko..
-Wszystko?Jakie kurwa wszystko?Popierdoliło cie?Wariatke ze mnie robisz?Ąśka przysałała mi zdjęcie jak się całujecie!-puściły mi nerwy,nie mogłam juz dłuzej dusic tego w sobie.
-Ale kotek.Nie chciałem Cię martwic,byłem pijany,
-Okłamałeś mnie,upokorzyłęś i zdradziłeś!I co?Mam Ci teraz tak po prostu wybaczyc?!Zapomnij!!
-Przepraszam-chciał mnie przytulic,ale go doepchnęłam
-Ale na mecz przyjdziesz?
-A co myślałeś,ze nie przyjdę ze wzgledu na ciebie?!Hah śmieszny jesteś!Przyjdę dla chłopaków.Cześc!
Moze za ostro go potraktowałam?Moze to Aśka go sprowokowała?Ale nie no,skąd ja mam pewnośc,ze nie przespali się ze sobą?A jak on juz zawsze będzie mnie oszukiwał?Przecież to jest wielki Robert Lewandowski,a ja?Zwykła Ewelina....Idę na mecz bo się spuźnie,przebrałam się poprawiłam makijaż,bo przez tego dupka mi się rozmazał...Dobra po poł godzinie byłam gotowa i udałam sie w strone Narodowego.Byłam tam po 20 minutach,weszłam na stadion i poszłam na trybuny.Zajełam miejsce miedzy Agata i Ewą.
-Hej laska?Co Ty taka nie w humorze?-zapytała Agata.
-Same zobaczcie-pokazałam im zdjęcie Roberta z Aską i po policzku spłynęła mi łza,ale |NIE,nie będę przez niego płakac!Nie.
-O matko...Tak mi przykro,zobaczysz,wszystko się ułoży-pocieszała mnie Ewa.
-Ewa ma racje będzie dobrze..O zobaczcie zaczyna się mecz.
Oglądałam mecz,zawsze mój wzrok skupiał się w większości na piłkarzu z nr 9,dzisiaj też go obserwowałą,ale nie grał dobrze,nie celnie podował,był zły,smutny.Aż w końcu Fornalik zrobił zmianę,a na Lewego nawrzeszczał,widziałam to po jego mimice,ze krzyczy.Lewy był tak smutny i zły,ze prawie płakał.Niestety po 90 minutach nasza druzyna przegrała 1 do 0.Czułam sie temu winna.Zeszłam z dziewczynami niechętnie do szatni,weszłam.One poszly pocieszac swoich facetów,a ja?Stałam jak wryta na początku patrzyłam w przestrzeń,a potem spojrzałam na Roberta.Nie myślałam o tym co robie podeszłam do niego i spoliczkowałam go.Znowu poczułam te złośc.Już miałam opuścic szatnie,ale wróciłam się i pocałowałam Roberta namietnie w usta i uciekłam.Nie wiem co się ze mną dzieje,raz go całuje raz policzkuje..Co jest do holery..Uciekłam do hotelu.Długo nie czekałam bo juz po kilku minutch był też Lewy.Siedziałam na łóżku i płakałam.
-Ewelina?!Przepraszam,jestem taki zły sprawiłem ból Tobie,a dzisiaj jeszcze całej Polsce.
-Robert nie!-chciał mnie znów pocałowac.
-Prosze....
-Nie,nie powinnam Cie całowac...
-Ale ja Cię kocham!Tylko Ciebie!
-Robert,daj mi spokuj!Zdradziłeś mnie!Daj mi się zastanowic co mam robic!
-Dobrze,kiedy dasz mi odpowiedc co z nami dalej?
-Jak będę wiedziec to ci powiem.
-A co robimy z nocą?
-Śpię na kanapie.
-Nie no co ty,ja na kanapie ty na łożku.
-Jak chcesz...Idę się umyc-byłam dla niego nieprzyjemna,ale jaka dziewczyna nie była by zła na swojego chłopaka jak ja zdradzi no?Nie wiem czy on zrozumiał.Co ja mam zrobic?Wybaczyc czy nie?Upokorzył mnie,ale jednak go kocham....Umyłam się,zmyłam makijaż i ubrałam koronkowe majtki i koszulke LEwego z borussi.
-Pięknie wyglądasz.Idę sie umuyc.
-Dzięki..-Byłam dla niego znów nie miła,ale zasłuzył....Położyłam się na łóżku i usnęłam..Śniło mi się ,że nic sie nie zdarzyło i było jak dawniej.Dlaczego nie mogła mi się przysnic co mam zrobic?
Robert:
Co mam zrobic?Czy wybaczy mi?Przecież ją kocham i ona mnie też....Nie wiem..Może sie jej oświadcze?Ale teraz?A co jak odmówi...Pogadam jutro z Wojtkiem...
========================================================================
Hej!!Dodałam..Jeahh.Kolejny rozdział nie wiem kiedy dodam,bo po prostu mam tyle nauki,ze nie wyrabiam...Sorry.Piszcie czy wam sie podoba,a ja lece do nauki.Papa kochani <33
Robert:
Dzisiaj muszę pogodzic sie z Eweliną.Jeszcze nie wiem jak,ale muszę!Jest 9,więc za 30 minut powinna byc na śniadaniu.Ale dzisiaj gorąco.....Dobra,ubiorę sie i zejde na dół.
Ewelina:
Nie wiem kiedy się tak wyspałam,prawda w nocy obudziłam się i trochę myślałam o tym czy Robert mnie kocha czy nie?Ale nie trwało to za długo...Jak dzisiaj ładnie i gorąco..W końcu..Ubiorę się i idę na śniadanie,ale..am będzie Lewy...Trudno,nie jestem tchurzem!
-Idziesz Ewelina?-zapytała Kaja
-Tak,jestem już gotowa,możemy schodzic.-idąc spotkałam Grześka,Kaja poszła z Wojtkiem,a ja z Gześkiem,fajny z niego chłopak.
-Hej Ewela.
-Cześc Grze...
-I jak?Lepiej się czujesz?
-Tak dzięki,ze pytasz,lepiej.-szlismy i kiedy doszlismy przy stole siedział juz Robert.Był chyba trochę zazdrosny,ale trudno...Niech wie jak ja sie wczoraj czułam.Przywitaliśmy wszystkich i zajęliśmy miejsca,tak że byłam na ukos od Roberta.Jedliśmy to pieprzone sniadanie,jak w pewnym momencie wparowała Aśka,nie wiem co ona sobie wyobrazała.
-Cześc wszystkim....-podeszłą do Roberta i usiadła obok.
-Hej kocie-powiedziała tak AŚKA do LEWEGO i pocałowała.Wkurwiłam się.Wylałam na nią wodę i uciekłam z płaczem.Każdy był tak zszokowany tym,że siedzieli w bezruchu tylko Robert i Grzesiek wybiegli za mną.
-Ewelina,kochanie!!Zaczekaj!!
-Daj mi spokój!!
-Błagam...
-Robert,może ja?
-Nie,proszę cie wróc tam zobacz czy Asce nie odwala,i weź ją z tamtąd wywal,bo dośc już namieszała!
-Dobra,dzwoń jak coś...
-Okej,dzięki....
Ewelina:
Jak ona mogła?Może to nie wina Lewego,ale to on ją w to wciągnął.Uciekłam gdzies do parku za jakieś drzewa....Robert mnie niestety znalazł...
-Kohanie moje...Błagam nie płacz..!
-Zostaw mnie!-krzyknęłam do niego
-Ale,daj mi wytłumaczyc!Przeicież to dzisiajsze to nie moja wina!
-Nie,dzisiaj nie twoja??!Gdybyś wczoraj nie tańczył z nią i się tak nie zachowywał to by sie dzisiaj nic takiego nie wydarzyło!Wiesz jak ja się czułam?!Wiesz!?
-Wiem kochanie,przepraszam Cię!Przepraszam naprawdę!
-Ale ja nie chce od ciebie przeprosin!!Zraniłeś mnie,rozumiesz?Myślałam,że jesteś inny,ze ty mnie nigdy nie zranisz,ale nie....Myliłam się...
-Błagam nie mów tak..Nie płacz juz,proszę,ja Cię tak kocham i jest mi naprawde teraz źle,ze cie tak zraniłem...Proszę wybacz mi.
-Nie wiem Robert,nie wiem..Kocham cię,ale na razie nie umiem,nie potrafie,rozumiesz?Jestem po prostu wściekła,ze na twoich ustach zagoscił inny pocałunek niż ode mnie i,nie mogę przestac myslec o tym ja sie czułam jak mnie zostawiłeś....Zachowałeś sie jak dupek!!
-Wiem,wiem....Ale na mecz o 20 przyjdziesz?
-Na mecz tak,ale sama...Tzn z Agatą,nie z toba..Przykro mi
-....Kocham Cię i będę na ciebie czekał....
-Pa
-Paaa
Nie wiem co robic..Czuje do nieg żal.Mógł sobie z nią raz czy dwa zatańczyc,ale on tańczył z godzine i jeszcze byli tak wtuleni i dzisiaj ten pocałunek..Przecież jakby się wczoraj tak nie zachowywał to by się nic sie takiego nie wydarzyło..Dobra idę do hotelu,pójdę na basen no i zacznę się szykowac bo jakoś się 15 zrobiła...Wpadłam do hotelu,a am Kuba.
-Hej młoda!Lepiej Ci??Aśka już tu nie przyjdzie,niegdy....
-Hej Kubus,dzieki.Tak lepiej.
-To super,bo z Robertem chyba trochę gorzej,martwie się co do dzisiejszego meczu czy on zagra.Bo w końcu jestem kapitanem i musze dbac o takie rzeczy.
-Wiesz Kuba, ja nie potrafię na razie zapomniec o tym co się zdarzyło..Nie umiem na razie.Zranił mnie no co Ci będę to gadac.Czuje się zraniona,myślałam,ze jest inny.Muszę to przemyslec.A gdzie Agata?
-Wyszła z Ewą i spaceruja,moze dołączysz do nich?Pewnie po sklepach łażą.
-Nie dizęki muszę ochłonąc,bo wieczorem mecz.Wejdziesz?
-Nie dzięki,pójdę do pokoju wziąśc prysznic bo zaraz jadę na stadion.
-Dobra to do zobaczenia.
Dostałam sms-a,zobaczyłam szybko bo mysłałam,ze to moze od Kai,ale nie był zastrzeżony nr.Zobaczyłam i prawie się przewróciłam,napiłam się wody i nie,nie spałam dostałam sms-a od Aśki na któym była ona i Robert jak się całują,z wczoraj.Kurwa,jak on mógł.Zdradził mnie!Cały świat runą mi pod nogami.Mój kochający,idelany meżczyzna okazał się zerem,dupkiem.Nie wiem co mam robic.Płakałam jak dziecko.Jak on mógł?!Nagle ktoś wszedł do pokoju,no tak zapomniałam,ze jestem w NASZYM pokoju noi nie był to nikt inny jak Robert...
-Kochanie...Nie płacz,przeciez wyjaśniłem Ci wszystko..
-Wszystko?Jakie kurwa wszystko?Popierdoliło cie?Wariatke ze mnie robisz?Ąśka przysałała mi zdjęcie jak się całujecie!-puściły mi nerwy,nie mogłam juz dłuzej dusic tego w sobie.
-Ale kotek.Nie chciałem Cię martwic,byłem pijany,
-Okłamałeś mnie,upokorzyłęś i zdradziłeś!I co?Mam Ci teraz tak po prostu wybaczyc?!Zapomnij!!
-Przepraszam-chciał mnie przytulic,ale go doepchnęłam
-Ale na mecz przyjdziesz?
-A co myślałeś,ze nie przyjdę ze wzgledu na ciebie?!Hah śmieszny jesteś!Przyjdę dla chłopaków.Cześc!
Moze za ostro go potraktowałam?Moze to Aśka go sprowokowała?Ale nie no,skąd ja mam pewnośc,ze nie przespali się ze sobą?A jak on juz zawsze będzie mnie oszukiwał?Przecież to jest wielki Robert Lewandowski,a ja?Zwykła Ewelina....Idę na mecz bo się spuźnie,przebrałam się poprawiłam makijaż,bo przez tego dupka mi się rozmazał...Dobra po poł godzinie byłam gotowa i udałam sie w strone Narodowego.Byłam tam po 20 minutach,weszłam na stadion i poszłam na trybuny.Zajełam miejsce miedzy Agata i Ewą.
-Hej laska?Co Ty taka nie w humorze?-zapytała Agata.
-Same zobaczcie-pokazałam im zdjęcie Roberta z Aską i po policzku spłynęła mi łza,ale |NIE,nie będę przez niego płakac!Nie.
-O matko...Tak mi przykro,zobaczysz,wszystko się ułoży-pocieszała mnie Ewa.
-Ewa ma racje będzie dobrze..O zobaczcie zaczyna się mecz.
Oglądałam mecz,zawsze mój wzrok skupiał się w większości na piłkarzu z nr 9,dzisiaj też go obserwowałą,ale nie grał dobrze,nie celnie podował,był zły,smutny.Aż w końcu Fornalik zrobił zmianę,a na Lewego nawrzeszczał,widziałam to po jego mimice,ze krzyczy.Lewy był tak smutny i zły,ze prawie płakał.Niestety po 90 minutach nasza druzyna przegrała 1 do 0.Czułam sie temu winna.Zeszłam z dziewczynami niechętnie do szatni,weszłam.One poszly pocieszac swoich facetów,a ja?Stałam jak wryta na początku patrzyłam w przestrzeń,a potem spojrzałam na Roberta.Nie myślałam o tym co robie podeszłam do niego i spoliczkowałam go.Znowu poczułam te złośc.Już miałam opuścic szatnie,ale wróciłam się i pocałowałam Roberta namietnie w usta i uciekłam.Nie wiem co się ze mną dzieje,raz go całuje raz policzkuje..Co jest do holery..Uciekłam do hotelu.Długo nie czekałam bo juz po kilku minutch był też Lewy.Siedziałam na łóżku i płakałam.
-Ewelina?!Przepraszam,jestem taki zły sprawiłem ból Tobie,a dzisiaj jeszcze całej Polsce.
-Robert nie!-chciał mnie znów pocałowac.
-Prosze....
-Nie,nie powinnam Cie całowac...
-Ale ja Cię kocham!Tylko Ciebie!
-Robert,daj mi spokuj!Zdradziłeś mnie!Daj mi się zastanowic co mam robic!
-Dobrze,kiedy dasz mi odpowiedc co z nami dalej?
-Jak będę wiedziec to ci powiem.
-A co robimy z nocą?
-Śpię na kanapie.
-Nie no co ty,ja na kanapie ty na łożku.
-Jak chcesz...Idę się umyc-byłam dla niego nieprzyjemna,ale jaka dziewczyna nie była by zła na swojego chłopaka jak ja zdradzi no?Nie wiem czy on zrozumiał.Co ja mam zrobic?Wybaczyc czy nie?Upokorzył mnie,ale jednak go kocham....Umyłam się,zmyłam makijaż i ubrałam koronkowe majtki i koszulke LEwego z borussi.
-Pięknie wyglądasz.Idę sie umuyc.
-Dzięki..-Byłam dla niego znów nie miła,ale zasłuzył....Położyłam się na łóżku i usnęłam..Śniło mi się ,że nic sie nie zdarzyło i było jak dawniej.Dlaczego nie mogła mi się przysnic co mam zrobic?
Robert:
Co mam zrobic?Czy wybaczy mi?Przecież ją kocham i ona mnie też....Nie wiem..Może sie jej oświadcze?Ale teraz?A co jak odmówi...Pogadam jutro z Wojtkiem...
========================================================================
Hej!!Dodałam..Jeahh.Kolejny rozdział nie wiem kiedy dodam,bo po prostu mam tyle nauki,ze nie wyrabiam...Sorry.Piszcie czy wam sie podoba,a ja lece do nauki.Papa kochani <33
Ważne!!
Cześc kochani...Przepraszam Was bardzo,ale niestety chwilowo zawieszam bloga.Mam strasznie dużo nauki.Nie wyrabiam sie z niczym.Moze jestem troche zdezorganizowana,ale cała ja.15 rozdział jest juz prawie gotowy.Postaram się dodac szybko.W weekendy będę próbowac pisac.Wiec jezeli ktoś kto to czyta jest zainteresowany to zaglądajcie w weekendy...Paa.Pozdrawiam i przepraszam :(
niedziela, 29 września 2013
Rozdział 14
Rozdział 14
Rano obudziliśmy się o 9....
-Czes kochanie...Jak się spało?
-Hej Robert,świetnie.Cyba musimy się zacząc pakowac bo o 14 mamy samolot do Polski....Kuba mi wczoraj przypomniał,ze od jutra macie zgrupowanie i dzisiaj lecimy.Masz jeszcze to spotkanie z fanami..
-A faktycznie!!Widzisz?Co ja bym bez ciebie zrobił?Dobra,to idę sie ubrac i skoczę do sklepu po świerze bułki.
-Okej.Dzięki,kochany jesteś!!
-Wiem przecież...
Robert poszedł,a ja wykorzystując to trochę weszłam na facebooka żeby zobaczyc co dzieje sie w tym świecie.I co?Lewy dodawał jakieś foty nasze,ja też coś wrzuciłam i miałam mase wiadomości od znajomych,którzy nie wiedzieli dokładnie kim dla mnie jest Robert Lewandowski...W niemieckiej prasie piszą,ale nie wiem czy w Polsce to się rozniosło.Kazdy pytał "kim jest dla ciebie Lewy?",albo "To Ty go znasz?Ja chce autograf"....I wiele innych,napisałam tylko niektórym,którzy na to zasługują ze razem jesteśmy i się wylogowałam.Weszłam na skype i była Kaja,nie zdążyłam nacisnąc zielonej słuchawki,bo moja przyjaciółka już to zrobiła,a ja szybko odebrałam.
-Hej Ewela,co u Ciebie??Lecisz na zgrupowanie?
-Hej kochana,jasne że lece,a Ty?
-No ja też,w końcu poplotkujemy,bo juz tesknię...
-No ja też...
-Ale nie lecimy tym samym samolotem,niestety
-A czemu??
-Bo Wojtka boli ząb i idziemy jeszcze do dentysty...haha
-No właśnie,co u Was?
-Wiesz,układa nam się..Jestem taka szczęśliwa.Wojtek tez chodzi szczęśliwy.No kochamy sie jak jacyś nastolatkowie,a u Was?Pogodziliscie się już?Pewnie w nocy sie godziliście,hahah.
-To super,ze jeteś taka szczęsliwa.Tak,pogodziliśmy się,nie umiem się na niego gniewac...W nocy też,hahah
Dobra kochana,ja idę się ubrac,bo Robert poszedł do sklepu i się pakujemy.Papa dozobaczenia w Warszawie.Kocham Cię siostrzyczko.
-No papa,ja Ciebie też..
Zeszłam na dół aby poszukac walizki,bo za cholere nie moge sobie przypomniec gdzie ona jest,ale wszedł Lewy i myślę ,żo on mi pomoże.
-Hej,kotek nie wiesz gdzie są nasze walizki?
-Wiem,mój roztrzepańcu...Są na górze w gościnnym.
-Aaaa,dzięki...To chodź spakujemy się,a potem zjemy śniadanie...
-Okej,to chodźmy na góre...
-Masz,weź to..Bo w tym wygladasz jeszcze bardziej przystojnie....
-Ale Ty weź tą bieliznę....Tą czarno czerwoną...
-Ha ha ha,jedziesz tam na mecz i na tym sie skup,a nie...
-Dobra,dobra..Przyjemne z pożytecznym..Ha ha
-Dobra ja mam wszystko,zjedzmy coś,przebieżmy się i będziemy mogli wychodzic.
-Okej,not o stawiam na kanapki..
-Tak,kanapiki,ale takie zdrowe..Dużo warzyw!
-Oj tam....Chodź tu do mnie muszę Cie ucałowac -ja do niego nie podeszłąm,ale za to on do mnie i złożył na moich ustach taki namietny pocałunek..
-Ho,ho tym mnie nie przekonasz...Dobra chodźmy bo się na samolot spóźnimy
Zrobiliśmy pyszne kanapki.Nawet nie weidziałam,ze można miec tyle zabawy przy robieniu zwykłych kanapek.Poszłam wziąśc prysznic,przebrac się w coś w czym mogę wyjśc do ludzi,zrobiłam lekki makijaż i wyprostowałam włosy.Później Lewy się przebrał i bylismy juz gotowi do wyjścia.Na lotnisko dojechaliśy z lekkim opóźnieniem,bo były korki...Ale na samolot zdążylismy,Łukasz i Kuba z dziewczynami czekali na nas.
-Hej,co tak późno?Myślelismy juz,że cos się stało..-powiedział jakby z ulga Kuba.
-Sorry stary,ale pakowaliśmy się,korki i sorry..
-Dobra chodźcie gaduły,bo naprawde samolot bez nas odleci-powiedział pośpieszająco Łukasz
Weszlismy na pokład samolotu i zajelismy miejsca tj.Ja z Lewym,(kabyny były dwuosobowe),Kuba z Agatą i Łukasz z Ewką...Oczywiście na początku stewardessa powiedziała jak mamy sie zachowac a trakcie lotu i kazała zapiąc pas,ja zawsze miałam dziwne lęki przy startowaniu i lądowaniu,złapałam więc Roberta za rękę.
-Ej,czyzbyś sie bała?
-No troszkę,zawsze tak mam przy startowaniu i lądowaniu.
-Nie bój się,ze mną jeesteś bezpieczna,zawsze!Uratuje Cię zawsze nawet kosztem własnego zycia..
-Wiem Robert,wiem...Czuje sie przy Tobie cholernie bezpiecznie (czy dziewczyna powinna mówic takie rzeczy facetowi?No nie wiem,nie wiem...)
-I tak ma zostac.-pocałował mnie w czoło a ja oparłam głowe na jego ramieniu,tak w tej ozycji czułam się najlepiej...
-Wiesz co Robert?Jak będziemy w Warszawie to muszę sobie kupic buty i wgl całe ubranie na rozpoczęcie tych moich studiów..
-No okej,razem idziemy?Bo przydałby mi się jakiś nowy garniak,bo po zgrupowaniu idziemy na ślub i wesele do Mario.
-No to swietnie...Może jutro?Po tym Twoim spotkaniu z fanami.A swoją drogą nie mówiłeś mi o tym,ze Mario się żeni.Ale super,to ja muszę sobie jeszcze kupic sukienke i buty na wesele.
-No bo zapomniałem....-rozmawialiśmy jescze tak przez chwile aż do momentu,w którym odpłynęłam.Śniło mi się,ze właśnie była katastrofa samolotu..Płakałam...Już mieliśmy się rozstac,ja miałam zginac i mój ukochany też,ale trzymaliśmy się nadal za ręce i tylko dzięki temu trzymaniu ja nadal zyję...Lewy tak jak obiecał,zawsze mnie uratuje...
-Ej Ewelina!!Wstawaj!Wylądowaliśmy!Halo...
-Co,co??
-Nic śpiochu,jesteśmy w Warszawie!
-Aaaa,dobra chodźmy bo prawie wszyscy wyszli,łącznie z Kubą i reszta!
Wyszliśmy i zadzwonilismy po taksówkę,któa dowiezie nas do hotelu,w którym już na nas czekają....Chłopaki z tego co słyszłam to nie moga doczekac się na spotkanie z Wasylem,ja jeszcze kadry nie znam,ale mam nadzieje,ze mnie polubią.Czekaliśmy i po 15 minutach przyjechałą po nas taksówka.Zapakowaliśmy się i pojechaliśmy.W Warszawie jak to w Warszawie.Stolica=korki...Ale po 40 minutach bylismy i ku moim oczom czekała na nas cała kadra z trenerem na czele,wysiedliśmy i poszliśmy się przywitac.
-Witam moją gwiazdę!Cześc Robert-przywitał sie trener
-No właśnie,Robercik weź snicersa bo zaczynasz strasznie gwiazdorzyc!-Powiedział z usmiechem Wasyl i wszyscy zaczęli się śmiac,oprócz Lewego oczywiście.
-No przedstwa nam swoją wybranke-powiedział trener,
-Tak wiec to jest moja kochana,miła,ładna,wspaniała....-przerwałam mu
-Jestem Ewelina.
-Ej!Ja nie dokończyłem!
-Ale ja zrobiłam to za Ciebie kochanie.
-Ohoho,wiedzę Lewusku,ze się juz nie rządzisz?-Zaśmiał się Tytoń.
-No jak widzisz,nie.Dobra to,który to nasz pokuj?
-309.Klucz w recepcji,a my widzimy się na bankiecie zapoznawczym o 20.A i chłopaki macie byc w garniturach bo będzie główny prezes!
-No,ale mam nadzieje,ze on będzie tylko na troche,bo mamy zamiar się upic-zaśmiał sie MArcin.Tak,tak Wasyl i te jego żarty.
-Dobra,pa do potem-pożegnalismy sie i wzięlśmy klucz od miłej recepcjonistki po czym weszlismy do pieknego pokoju.
-Ohh wreszcie.Idę wziąśc prysznic.
-Okej,to ja po tobie.
-Dobrze,a i Lewy jak myślisz w co się ubrac?Krótka sukienka czy długa?Dziewczyny zakładają krótkie,ale ja nie wiem czy wypada tak?
-Jasne,ze wypada.Ty w krótkich najlepiej wyglądasz.Weź ten prysznic i wybierzemy coś.Będę pomocny jak facet i przyjaciółka w jednym
-Haha dziekuję kochanie.-Wziełam szybki prysznic i zaczełam wybieranie sukienki.
-Może ta?
-Nie,Robert za krótka!
-No to...ta?
-Oooo ta jest genialna.Dzięki kotek.A Ty w czym idziesz?
-W tym czego nie lubie,w garniaku....
-Ale przystojnie wyglądasz!Dobra robię makijaż,fryzure i lecimy.
-Okej,ja juz jestem gotowy.
-Ja też.Świetnie wyglądasz.
-Wow,Ewelina Ty wyglądasz...Pięknie!
-Dobra,dobra..Chodźmy.-I wyszlismy.Na sali bankietowej byliśmy po krótkiej chwili,byli już chyba prawie wszyscy,a my jak zwykle na końcu,ale cóż.Ostatni będą pierwszymi.Wszyscy tańczyliśmy i bawilismy się świetnie,a kiedy prezes wyszedł to już się zaczęłó.Chłopaki pili i pili,ale mój Robert nie pił dużo..Może 1 drinka i to mu wystarczyło.Niby tańczylismy razem,ale pod koniec Robert zaczął tańczyc z jakąś tam córką prezesa czy coś.Było mi orzykro,bo zostawił mnie,a sam poszedł tańczyc z jakąś laską.Tak,byłam zazdrosna,ale która dziewczyna by nie była?!Mój facet ma mnie w tym momencie gdzieś,siedze sama i sie patrzę jak ona tańczy.I jeszcze ta cała Aśka nie żałuje sobie i nawet zaczyna się do niegu wtulac.Lewy odpycha ją,ale nadal tańczą razem.Mam juz tego dosyc,wychodzę.I jak pomyślałam tak zrobiłam,uciekłam.Grzesiek Krychowiak wybiegł za mną.
-Ej Ewelina co sie stało?
-Nie..nic-chciałam to ukryc,ale znowu ich zobaczyłam i po policzku spłynęła mi łza.
-Jak to nic?Przecież płaczesz?Powiedz,mi mozesz zaufac...
-Widzisz?Robert się świetnie bawi,więc po co ja tu?
-A ze mną byś nie zatańczyła?Nie płacz,upił się.
-Dzięki Grzesiek,ale ja juz wracam do pokoju.Pa.Dziękuje Ci jeszcze raz-dałąm mu buziaka w policzek i pobiegłam do pokoju.Poszłam wziąśc prysznic i przebrałąm się w coś luźnego.Nie wiem,moze on powinien byc właśnie z taką córką prezesa,a nie z normalną dziewczyną?Kurde,moze on mnie tak mocno nie kocha jak zapewniał?Nie no nie mógł by tak!
Tymczasem u Lewego:
-Robert!Co Ty wyprawiasz!?
-Jak co?Tańczę z Asią,a co?
-A guwno!A Ewelina?
-O kuźwa,gdzie ona jest?-Robert rozgladał się po całej sali
-W dupie!Poszła do pokoju,zapłakana!
-Kurwa mac..Zapomniałem.
-No widze,że zapomniałes.Idź do pokoju,tam jest!
-Dobra,dzięki Grzesiek!
-Ej,a ja?
-Nic,Lewy ma ważniejsze sprawy-Pobieglem do pokoju.Cholera jasne co ja robie?!Mam piękną,kochającą dziewczyne,a tańcze z jakąś córką prezesa?W dupe!Wbiegłem do pokoju,a tam moja Ewelina na łóżku płacząca do poduszki w słuchawkach.Co ja zrobiłem?!
-Ewelina,kochanie.Przepraszam!
-Zostaw mnie!Nie dotykaj!
-Ale kotek....
-Teraz to,ale kotek,a przd chwilą to co było?!Moze wolisz Aśke?!
-PRzepraszam..To ten alkohol..Ja wiem,ze nie powinienem....Kocham Cię!
-Świetnie,ze mnie kochasz,ale moze jednak potrzebujesz kobiety takiej jak Aśka,która bedzie Ci gotowac,sprzątac,prasowac?!A nie takiej zwykłej dziewczyny jak ja?
-Co Ty wygadujesz?!Kocham Ciebie i tylko Ciebie!
-Ale obściskujesz się z Aśką!Pa,wychodze!
-Gdzie idziesz??I kiedy wrócisz?
-Co Cie to kurwa obchodzi?!Jak wróce to będę!
-Proszę Cię nie wychodź!-stanąłem jej w drzwiach.
-Daj mi spokuj,jutro pogadamy,moze.Jak wytrzeźwiejesz!
-Błagam!
-Pa!
Ewelina:
Wyszłam chociaż serce mówiło mi żebym została.Mimowolnie płakałam.Kochałam go,ale...Poszłam do Kai i Wojtka,zapukałam i czekałam na "proszę",albo jak ktoś podejdzie do drzwi.
-Oooo,Ewelina?Co się stało?Wchodź!-drzwi otworzył mi Wojtek.
-Wojtek..Jest Kaja?
-Tak bierze prysznic.Zaraz wyjdzie.Co sie stało?
-Lewy....No bo na tym bankiecie tańczył i tulił się do tej Aśki..Wojtek,co ja mam robic??-wtedy juz rozpłakałam się na maksa.
-Przedewszystkim nie płakac!
-O hej!Co,co się stało?
-Robert tańczył i obściskiwał się z Aśką..-powiedział Wojtek
-Chodź tu kochana,nie płacz.Będzie dobrze...Wojtek pójdzie porozmawiac z Robertem,ale nie płacz.Masz tu chusteczki i napij się wody.
Robert:
Kurde co ja zrobiłem?!JAkim jestem debilem.Dobra wezme prysznic i sie ogarnena jutro...Już miaem wejsc do łazienki,ale rozległo się pukanie do drzwi.Myślałem,ze to Ewelina,ale niestety..W drzwiach stał mój przyjaciel Wojtek.
-A to Ty?Wchodź....
-Słyszałem co ześ zrobił i przyznam,ze przegiołeś stary,przegiołeś!Kurwa no co ci odwaliło?!
-Nie wiem Wojtek,sam tego nie wiem....
-I co masz zamiar zrobic?
-No chyba pogadac z Eweliną i ją przeprosic.Ale jutro,muzę wytrzeźwiec.
-Kuźwa,ona przyszła do nas cała zapłakana i roztrzęsiona....
-Jak ja bym chciał ją teraz przytulic,przeprosic,pocałowac..Ale ze mnie dupek!
-No przyznam ci racje!Dupek z Ciebie!
-Dzięki Wojtek.I dzieki,ze dałeś mi kopa.Idę się myc.Czekasz czy idziesz?
-Idę,zmęczony jestem!Do jutra.Wymyśl coś zeby ja przeprosic.
-Nara,do sniadania...
Umyłem sie,przebrałem w pidżamę i poożyłem spac.Długo nie mogłem zasnąc,myślałem o tym jak najważniejsza dla mnie osoba teraz cierpi i to przez kogo?Przezemnie!W końcu zasnąłem...
Ewelina:
-Dzięki,kochana jesteś!Na Ciebie zawsze moge liczyc.A pamiętasz jak jeszcze 2 miesiace temu wzdychałyśmy na piłkarzy?I mówiłam ci jaki to ten Lewandowski jest poszkodowany bo go dziewczyna rzuciła.A on okazał sie zkończonym dupkiem!
-Kochana moze idź spac co?Odpoczniesz?Bo jutro musiecie pogadac..Ja wiem,ze Ty go kochasz.
-Masz racje,a moge u Was zostac na noc?
-No jasne,ze tak!Chodź położysz sie.
-Dzięki.-Usnęłam od razu.
Kaia:
-Oooo Wojtek i co??
-No pogadałem z nim i żałuje,widze to..Chyba ona po prostu sie upił i to dlatego.A Ewka śpi?
-Tak położyła sie i od razu usneła.Mam nadzieje,ze sie pogodzą,bo ona też go kocha.
-No na pewno.Dobra chodźmy spac,bo jutro trzeba wstac!
-No chodźmy....Dobranoc
========================================================================
Hej,Co u Was?JAk podoba sie rozdział?Mieszam,mieszam w tym ich związku,ale no...A Wy jak sądzicie,bedą razem czy nie?Dobra,zostawiam Wam rozdział do oceny i uciekam.Do następnego!Aaa i co myslicie o tym,ze Lewy przechodzi (chyba) do Bayernu?Ja nie jestem zbytnio zadowolona,bo kocham Borussie i nie wyobrażam sobie jej bez Roberta,ale cóż niehc się chłpoak rozwija.PAmietajcie,ze komentując to,motywujecie mnie.Paa <33
Rano obudziliśmy się o 9....
-Czes kochanie...Jak się spało?
-Hej Robert,świetnie.Cyba musimy się zacząc pakowac bo o 14 mamy samolot do Polski....Kuba mi wczoraj przypomniał,ze od jutra macie zgrupowanie i dzisiaj lecimy.Masz jeszcze to spotkanie z fanami..
-A faktycznie!!Widzisz?Co ja bym bez ciebie zrobił?Dobra,to idę sie ubrac i skoczę do sklepu po świerze bułki.
-Okej.Dzięki,kochany jesteś!!
-Wiem przecież...
Robert poszedł,a ja wykorzystując to trochę weszłam na facebooka żeby zobaczyc co dzieje sie w tym świecie.I co?Lewy dodawał jakieś foty nasze,ja też coś wrzuciłam i miałam mase wiadomości od znajomych,którzy nie wiedzieli dokładnie kim dla mnie jest Robert Lewandowski...W niemieckiej prasie piszą,ale nie wiem czy w Polsce to się rozniosło.Kazdy pytał "kim jest dla ciebie Lewy?",albo "To Ty go znasz?Ja chce autograf"....I wiele innych,napisałam tylko niektórym,którzy na to zasługują ze razem jesteśmy i się wylogowałam.Weszłam na skype i była Kaja,nie zdążyłam nacisnąc zielonej słuchawki,bo moja przyjaciółka już to zrobiła,a ja szybko odebrałam.
-Hej Ewela,co u Ciebie??Lecisz na zgrupowanie?
-Hej kochana,jasne że lece,a Ty?
-No ja też,w końcu poplotkujemy,bo juz tesknię...
-No ja też...
-Ale nie lecimy tym samym samolotem,niestety
-A czemu??
-Bo Wojtka boli ząb i idziemy jeszcze do dentysty...haha
-No właśnie,co u Was?
-Wiesz,układa nam się..Jestem taka szczęśliwa.Wojtek tez chodzi szczęśliwy.No kochamy sie jak jacyś nastolatkowie,a u Was?Pogodziliscie się już?Pewnie w nocy sie godziliście,hahah.
-To super,ze jeteś taka szczęsliwa.Tak,pogodziliśmy się,nie umiem się na niego gniewac...W nocy też,hahah
Dobra kochana,ja idę się ubrac,bo Robert poszedł do sklepu i się pakujemy.Papa dozobaczenia w Warszawie.Kocham Cię siostrzyczko.
-No papa,ja Ciebie też..
Zeszłam na dół aby poszukac walizki,bo za cholere nie moge sobie przypomniec gdzie ona jest,ale wszedł Lewy i myślę ,żo on mi pomoże.
-Hej,kotek nie wiesz gdzie są nasze walizki?
-Wiem,mój roztrzepańcu...Są na górze w gościnnym.
-Aaaa,dzięki...To chodź spakujemy się,a potem zjemy śniadanie...
-Okej,to chodźmy na góre...
-Masz,weź to..Bo w tym wygladasz jeszcze bardziej przystojnie....
-Ale Ty weź tą bieliznę....Tą czarno czerwoną...
-Ha ha ha,jedziesz tam na mecz i na tym sie skup,a nie...
-Dobra,dobra..Przyjemne z pożytecznym..Ha ha
-Dobra ja mam wszystko,zjedzmy coś,przebieżmy się i będziemy mogli wychodzic.
-Okej,not o stawiam na kanapki..
-Tak,kanapiki,ale takie zdrowe..Dużo warzyw!
-Oj tam....Chodź tu do mnie muszę Cie ucałowac -ja do niego nie podeszłąm,ale za to on do mnie i złożył na moich ustach taki namietny pocałunek..
-Ho,ho tym mnie nie przekonasz...Dobra chodźmy bo się na samolot spóźnimy
Zrobiliśmy pyszne kanapki.Nawet nie weidziałam,ze można miec tyle zabawy przy robieniu zwykłych kanapek.Poszłam wziąśc prysznic,przebrac się w coś w czym mogę wyjśc do ludzi,zrobiłam lekki makijaż i wyprostowałam włosy.Później Lewy się przebrał i bylismy juz gotowi do wyjścia.Na lotnisko dojechaliśy z lekkim opóźnieniem,bo były korki...Ale na samolot zdążylismy,Łukasz i Kuba z dziewczynami czekali na nas.
-Hej,co tak późno?Myślelismy juz,że cos się stało..-powiedział jakby z ulga Kuba.
-Sorry stary,ale pakowaliśmy się,korki i sorry..
-Dobra chodźcie gaduły,bo naprawde samolot bez nas odleci-powiedział pośpieszająco Łukasz
Weszlismy na pokład samolotu i zajelismy miejsca tj.Ja z Lewym,(kabyny były dwuosobowe),Kuba z Agatą i Łukasz z Ewką...Oczywiście na początku stewardessa powiedziała jak mamy sie zachowac a trakcie lotu i kazała zapiąc pas,ja zawsze miałam dziwne lęki przy startowaniu i lądowaniu,złapałam więc Roberta za rękę.
-Ej,czyzbyś sie bała?
-No troszkę,zawsze tak mam przy startowaniu i lądowaniu.
-Nie bój się,ze mną jeesteś bezpieczna,zawsze!Uratuje Cię zawsze nawet kosztem własnego zycia..
-Wiem Robert,wiem...Czuje sie przy Tobie cholernie bezpiecznie (czy dziewczyna powinna mówic takie rzeczy facetowi?No nie wiem,nie wiem...)
-I tak ma zostac.-pocałował mnie w czoło a ja oparłam głowe na jego ramieniu,tak w tej ozycji czułam się najlepiej...
-Wiesz co Robert?Jak będziemy w Warszawie to muszę sobie kupic buty i wgl całe ubranie na rozpoczęcie tych moich studiów..
-No okej,razem idziemy?Bo przydałby mi się jakiś nowy garniak,bo po zgrupowaniu idziemy na ślub i wesele do Mario.
-No to swietnie...Może jutro?Po tym Twoim spotkaniu z fanami.A swoją drogą nie mówiłeś mi o tym,ze Mario się żeni.Ale super,to ja muszę sobie jeszcze kupic sukienke i buty na wesele.
-No bo zapomniałem....-rozmawialiśmy jescze tak przez chwile aż do momentu,w którym odpłynęłam.Śniło mi się,ze właśnie była katastrofa samolotu..Płakałam...Już mieliśmy się rozstac,ja miałam zginac i mój ukochany też,ale trzymaliśmy się nadal za ręce i tylko dzięki temu trzymaniu ja nadal zyję...Lewy tak jak obiecał,zawsze mnie uratuje...
-Ej Ewelina!!Wstawaj!Wylądowaliśmy!Halo...
-Co,co??
-Nic śpiochu,jesteśmy w Warszawie!
-Aaaa,dobra chodźmy bo prawie wszyscy wyszli,łącznie z Kubą i reszta!
Wyszliśmy i zadzwonilismy po taksówkę,któa dowiezie nas do hotelu,w którym już na nas czekają....Chłopaki z tego co słyszłam to nie moga doczekac się na spotkanie z Wasylem,ja jeszcze kadry nie znam,ale mam nadzieje,ze mnie polubią.Czekaliśmy i po 15 minutach przyjechałą po nas taksówka.Zapakowaliśmy się i pojechaliśmy.W Warszawie jak to w Warszawie.Stolica=korki...Ale po 40 minutach bylismy i ku moim oczom czekała na nas cała kadra z trenerem na czele,wysiedliśmy i poszliśmy się przywitac.
-Witam moją gwiazdę!Cześc Robert-przywitał sie trener
-No właśnie,Robercik weź snicersa bo zaczynasz strasznie gwiazdorzyc!-Powiedział z usmiechem Wasyl i wszyscy zaczęli się śmiac,oprócz Lewego oczywiście.
-No przedstwa nam swoją wybranke-powiedział trener,
-Tak wiec to jest moja kochana,miła,ładna,wspaniała....-przerwałam mu
-Jestem Ewelina.
-Ej!Ja nie dokończyłem!
-Ale ja zrobiłam to za Ciebie kochanie.
-Ohoho,wiedzę Lewusku,ze się juz nie rządzisz?-Zaśmiał się Tytoń.
-No jak widzisz,nie.Dobra to,który to nasz pokuj?
-309.Klucz w recepcji,a my widzimy się na bankiecie zapoznawczym o 20.A i chłopaki macie byc w garniturach bo będzie główny prezes!
-No,ale mam nadzieje,ze on będzie tylko na troche,bo mamy zamiar się upic-zaśmiał sie MArcin.Tak,tak Wasyl i te jego żarty.
-Dobra,pa do potem-pożegnalismy sie i wzięlśmy klucz od miłej recepcjonistki po czym weszlismy do pieknego pokoju.
-Ohh wreszcie.Idę wziąśc prysznic.
-Okej,to ja po tobie.
-Dobrze,a i Lewy jak myślisz w co się ubrac?Krótka sukienka czy długa?Dziewczyny zakładają krótkie,ale ja nie wiem czy wypada tak?
-Jasne,ze wypada.Ty w krótkich najlepiej wyglądasz.Weź ten prysznic i wybierzemy coś.Będę pomocny jak facet i przyjaciółka w jednym
-Haha dziekuję kochanie.-Wziełam szybki prysznic i zaczełam wybieranie sukienki.
-Może ta?
-Nie,Robert za krótka!
-No to...ta?
-Oooo ta jest genialna.Dzięki kotek.A Ty w czym idziesz?
-W tym czego nie lubie,w garniaku....
-Ale przystojnie wyglądasz!Dobra robię makijaż,fryzure i lecimy.
-Okej,ja juz jestem gotowy.
-Ja też.Świetnie wyglądasz.
-Wow,Ewelina Ty wyglądasz...Pięknie!
-Dobra,dobra..Chodźmy.-I wyszlismy.Na sali bankietowej byliśmy po krótkiej chwili,byli już chyba prawie wszyscy,a my jak zwykle na końcu,ale cóż.Ostatni będą pierwszymi.Wszyscy tańczyliśmy i bawilismy się świetnie,a kiedy prezes wyszedł to już się zaczęłó.Chłopaki pili i pili,ale mój Robert nie pił dużo..Może 1 drinka i to mu wystarczyło.Niby tańczylismy razem,ale pod koniec Robert zaczął tańczyc z jakąś tam córką prezesa czy coś.Było mi orzykro,bo zostawił mnie,a sam poszedł tańczyc z jakąś laską.Tak,byłam zazdrosna,ale która dziewczyna by nie była?!Mój facet ma mnie w tym momencie gdzieś,siedze sama i sie patrzę jak ona tańczy.I jeszcze ta cała Aśka nie żałuje sobie i nawet zaczyna się do niegu wtulac.Lewy odpycha ją,ale nadal tańczą razem.Mam juz tego dosyc,wychodzę.I jak pomyślałam tak zrobiłam,uciekłam.Grzesiek Krychowiak wybiegł za mną.
-Ej Ewelina co sie stało?
-Nie..nic-chciałam to ukryc,ale znowu ich zobaczyłam i po policzku spłynęła mi łza.
-Jak to nic?Przecież płaczesz?Powiedz,mi mozesz zaufac...
-Widzisz?Robert się świetnie bawi,więc po co ja tu?
-A ze mną byś nie zatańczyła?Nie płacz,upił się.
-Dzięki Grzesiek,ale ja juz wracam do pokoju.Pa.Dziękuje Ci jeszcze raz-dałąm mu buziaka w policzek i pobiegłam do pokoju.Poszłam wziąśc prysznic i przebrałąm się w coś luźnego.Nie wiem,moze on powinien byc właśnie z taką córką prezesa,a nie z normalną dziewczyną?Kurde,moze on mnie tak mocno nie kocha jak zapewniał?Nie no nie mógł by tak!
Tymczasem u Lewego:
-Robert!Co Ty wyprawiasz!?
-Jak co?Tańczę z Asią,a co?
-A guwno!A Ewelina?
-O kuźwa,gdzie ona jest?-Robert rozgladał się po całej sali
-W dupie!Poszła do pokoju,zapłakana!
-Kurwa mac..Zapomniałem.
-No widze,że zapomniałes.Idź do pokoju,tam jest!
-Dobra,dzięki Grzesiek!
-Ej,a ja?
-Nic,Lewy ma ważniejsze sprawy-Pobieglem do pokoju.Cholera jasne co ja robie?!Mam piękną,kochającą dziewczyne,a tańcze z jakąś córką prezesa?W dupe!Wbiegłem do pokoju,a tam moja Ewelina na łóżku płacząca do poduszki w słuchawkach.Co ja zrobiłem?!
-Ewelina,kochanie.Przepraszam!
-Zostaw mnie!Nie dotykaj!
-Ale kotek....
-Teraz to,ale kotek,a przd chwilą to co było?!Moze wolisz Aśke?!
-PRzepraszam..To ten alkohol..Ja wiem,ze nie powinienem....Kocham Cię!
-Świetnie,ze mnie kochasz,ale moze jednak potrzebujesz kobiety takiej jak Aśka,która bedzie Ci gotowac,sprzątac,prasowac?!A nie takiej zwykłej dziewczyny jak ja?
-Co Ty wygadujesz?!Kocham Ciebie i tylko Ciebie!
-Ale obściskujesz się z Aśką!Pa,wychodze!
-Gdzie idziesz??I kiedy wrócisz?
-Co Cie to kurwa obchodzi?!Jak wróce to będę!
-Proszę Cię nie wychodź!-stanąłem jej w drzwiach.
-Daj mi spokuj,jutro pogadamy,moze.Jak wytrzeźwiejesz!
-Błagam!
-Pa!
Ewelina:
Wyszłam chociaż serce mówiło mi żebym została.Mimowolnie płakałam.Kochałam go,ale...Poszłam do Kai i Wojtka,zapukałam i czekałam na "proszę",albo jak ktoś podejdzie do drzwi.
-Oooo,Ewelina?Co się stało?Wchodź!-drzwi otworzył mi Wojtek.
-Wojtek..Jest Kaja?
-Tak bierze prysznic.Zaraz wyjdzie.Co sie stało?
-Lewy....No bo na tym bankiecie tańczył i tulił się do tej Aśki..Wojtek,co ja mam robic??-wtedy juz rozpłakałam się na maksa.
-Przedewszystkim nie płakac!
-O hej!Co,co się stało?
-Robert tańczył i obściskiwał się z Aśką..-powiedział Wojtek
-Chodź tu kochana,nie płacz.Będzie dobrze...Wojtek pójdzie porozmawiac z Robertem,ale nie płacz.Masz tu chusteczki i napij się wody.
Robert:
Kurde co ja zrobiłem?!JAkim jestem debilem.Dobra wezme prysznic i sie ogarnena jutro...Już miaem wejsc do łazienki,ale rozległo się pukanie do drzwi.Myślałem,ze to Ewelina,ale niestety..W drzwiach stał mój przyjaciel Wojtek.
-A to Ty?Wchodź....
-Słyszałem co ześ zrobił i przyznam,ze przegiołeś stary,przegiołeś!Kurwa no co ci odwaliło?!
-Nie wiem Wojtek,sam tego nie wiem....
-I co masz zamiar zrobic?
-No chyba pogadac z Eweliną i ją przeprosic.Ale jutro,muzę wytrzeźwiec.
-Kuźwa,ona przyszła do nas cała zapłakana i roztrzęsiona....
-Jak ja bym chciał ją teraz przytulic,przeprosic,pocałowac..Ale ze mnie dupek!
-No przyznam ci racje!Dupek z Ciebie!
-Dzięki Wojtek.I dzieki,ze dałeś mi kopa.Idę się myc.Czekasz czy idziesz?
-Idę,zmęczony jestem!Do jutra.Wymyśl coś zeby ja przeprosic.
-Nara,do sniadania...
Umyłem sie,przebrałem w pidżamę i poożyłem spac.Długo nie mogłem zasnąc,myślałem o tym jak najważniejsza dla mnie osoba teraz cierpi i to przez kogo?Przezemnie!W końcu zasnąłem...
Ewelina:
-Dzięki,kochana jesteś!Na Ciebie zawsze moge liczyc.A pamiętasz jak jeszcze 2 miesiace temu wzdychałyśmy na piłkarzy?I mówiłam ci jaki to ten Lewandowski jest poszkodowany bo go dziewczyna rzuciła.A on okazał sie zkończonym dupkiem!
-Kochana moze idź spac co?Odpoczniesz?Bo jutro musiecie pogadac..Ja wiem,ze Ty go kochasz.
-Masz racje,a moge u Was zostac na noc?
-No jasne,ze tak!Chodź położysz sie.
-Dzięki.-Usnęłam od razu.
Kaia:
-Oooo Wojtek i co??
-No pogadałem z nim i żałuje,widze to..Chyba ona po prostu sie upił i to dlatego.A Ewka śpi?
-Tak położyła sie i od razu usneła.Mam nadzieje,ze sie pogodzą,bo ona też go kocha.
-No na pewno.Dobra chodźmy spac,bo jutro trzeba wstac!
-No chodźmy....Dobranoc
========================================================================
Hej,Co u Was?JAk podoba sie rozdział?Mieszam,mieszam w tym ich związku,ale no...A Wy jak sądzicie,bedą razem czy nie?Dobra,zostawiam Wam rozdział do oceny i uciekam.Do następnego!Aaa i co myslicie o tym,ze Lewy przechodzi (chyba) do Bayernu?Ja nie jestem zbytnio zadowolona,bo kocham Borussie i nie wyobrażam sobie jej bez Roberta,ale cóż niehc się chłpoak rozwija.PAmietajcie,ze komentując to,motywujecie mnie.Paa <33
sobota, 21 września 2013
Rozdział 13
Rozdział 13
Przed drzwiami stała jakaś zapłakana kobieta,podeszlismy wiec do niej.
-Robert,pamietasz mnie?Jestem mamą Mai,wiem,ze ona cię bardzo skrzywdziła,ale ona teraz jest w szpitalu w cieżkim stanie i lekarze nie daję jej dużych szans na przeżycie i chciałaby się z Tobą zobaczyc.
Nie wiem kim była ta cała Majka,ale wiem,że bardzo skrzywdziła Roberta i nie wyobrażam sobie,nawet jeżeli jest w poważnym stanie aby Robert ja odwiedził.Ja może jestem trochę egoistką,ale niestety mam jakieś zasady.
-Dobrze,proszę wejśc ja przebiore się w coś luźniejszego i możemy jechac.
-Dziękuje.
CO??Jak to możemy jechac?Ona go tak skrzywdziła,zrobiła z niego kompletne 0,a teraz po prostu do niej jedzie?Lewy wszedł na górę,a ja za nim.Weszłam do pokoju a on był w samych bokserkac i szukał czegos do ubrania.
-Robert,co ty wyprawiasz?_prawie wykrzyczłam
-Jak to co?Przebieram się.I jadę do Majki.
-Słucham?Po tym co ona ci zrobiła?Normalny jesteś?
-Kuźwa,Ewelina ona umiera!!
-Rozumiem to,ale jest 11 w nocy,nie możesz isc jutro rano?Ja pieprze czy to jest najważniejsze?Rano też jest dzień.
-Nie,nie mogę!
-Aha,czyli moje zdanie już sie w ogóle nie liczy?!
-Liczy,liczy,ale ja muszę naprawdę isc.!
-A to idź w cholerę!
-Przepraszam,będę za godzinę....-podszedł do mnie i chciała pocałowac,ale ja go odepchnęłam,nie miałam już na to siły.Może przesadzam,alr nie chodzi o to no bo niech się pożegna,ale może z czystej uprzejmości zapytać co ja o tym sądzę?Jeżeli on wszystkie decyzje będzie podejmować w taki sposób to ja dziękuję.Zostałam sama w sypialni,alewy zszedł na dół i po ccwili usłyszałam ja odpala samochód.Poszłam się umyc,załozyłam coś luźnego i poszłam spać,przynajmniej miałam taki zamiar,ale nie mogłam zasnąć więc wzięłam telefon,słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.Zaczęłam od Bednarka-Cisza.Lubiłam tak czasem słuchać muzyki i myśleć,długo myśleć o życiu.
Robert:
Jechałem z mamą Majki w ciszy i zastanawiałem się o co chodzi Ewelinie?Ja jadę sie z nią tylko pożegnać.Po kilku minutach jazdy byliśmy juz w szpitalu i udaliśmy się na OIOM.
-Wejdź Robert,ona na Ciebie tam czeka.
Wszedłem i zobaczyłem moją byłą dziewczynę w naprawdę bardzo ciężkim stanie,była taka chuda i popodłanczana do różnych aparatur.
-Jesteś,bałam się,że nie przyjdziesz.
-Jestem,ale na chwilę.
-Słuchaj,wydaje się,że to są już moje ostatnie chwile,więc chciałam Cię za wszystko przprosic,za to co Ci zrobiłam......Nie myśl o mnie źle.A co u Ciebie?Mam nadzieję,że ułożyleś sobie życie i jesteś szczęśliwy?
-Tak mam dziewczynę i jestem szczęśliwy,a jak ty się czujesz?wybaczam Ci.....
-No nie będę klamac,źle,bardzo źle.Mam guza i umieram...
-Przykro mi...
-przepaszam pana,mus pan opuścić salę,bo pani Majka jest bardzo słaba i musi dużo odpoczywac.
-Dobrze już wychodzę.Trzymaj siMajka,pa..
-Cześć,życzę szczęścia...
Wyszedłem z sali i bez słowa udałem się do auta,nie wiedziałemo co chodz Ewelinie.Przecież ja pojechałem się tylko pożegnać z osbą z którą byłem kiedyś związany!Co ona by zrobiła na moim miejscu?Olałaby? Nawet nie zauważyłem,a byłem już pod domem.
Ewelina:
Może przesadzam?Nie,mógł chociaż zapytać co ja o tym sądzę,a nie od razu jecać.Myślałam i nagle usłyszałam,że wchodzi do domu.Zdjęlam więc słuchawki,wyłączłam muzyke i udawałam że śpie.Robert wszedł do sypialni,położyłsię na łóżku i poszedł spać,ja zrobiłam to samo bo byłam naprawdę zmęczona.Rano obudziłam się,a Robert jeszce spał.Poszłam wziąść prtsznic i się ubrać,po czm zeszłam na dół do kuchni i krzątał się tam Robert.
-Cześć Ewelina.
-Cześć-powiedziałam oschle.
Odechciało mi się śniadania,wzięłam więc jabłko i wyszłam.Zadzwonił mój telefon.
-Hej Ewela.
-No hej Kuba,co słychac?
-Mam pytanie,idziesz moze na trening z Robertem?
-Z Robertem nie,ale z Toba mogę isc,a co?
-Bo chciałem pogadac o Agacie/
-|No to ja właśnie wyszłam z domu.
-No to idź powoli w stronę stadionu,a ja już jadę.
-Ok
-Aaa i pokłóciliście sie z Robertem bo jakoś masz dziwny głos.
-Tak,pokłócilismy się ale pogadamy potem,pa czekam
-No pa.
Robert:
Wstałem i Eweliny już nie było obok mnie,ale brała chyba prysznic bo słyszałem wodę w łazience.Postanowiłem,że zrobię jej śniadanie na przeprosiny.Zeszłem wiec do kuchni i po kilku minutach była tam rónież moja ukochana,chciałem coś powiedziec oprócz zwykłego "Cześc",ale ona wzięła jabłko i wyszła.Co ja mam zrobic?Wiem,wiem przeprosic,ale ja nie wiem czy mam za co.Ja tylko pojehcałem pożegnac się ze swoją byłą,co ona by zrobiła no moim miejscu?No nic za chwile miałem trening więc ubrałem się,wziąłem torbe i wyszedłem z domu.Wsiadłem do samochodu i włączyłem muzykę,wtedy zapominałem o wszystkich rzeczach,sprawach kłopotach.
Ewelina:
Juz po kilku chwilach zauważyłam samochód Błaszczykowskiego,zatrzymał się i ja szybko wsiadłam bo za nami jechał nastepny samochód,tak samochód Lewego,nasze spojrzenia się spotkały i w końcu wsiadłam do auta poganiana przez Kube.
-Hej,i co Aga powiedziała?Sorry,ze od razu pytam,ale mnie ciekawośc zżera.
-Spoko,wiec ona myśli,ze nie jest Ci już tak potrzebna,bo urodziła ci dziecko,gotuje obiady no i myślę że to przez to,że nie spędzacie ze soba juz tyle czasu jak dawniej,a kobiety potrzebują tego.
-Kurde ja ją kocham najmocniej jak moge nie wiem jak mogła tak pomyślec,no nic pogadam z nią i postaram się częściej ją gdzieś zabierac.Dziękuje jesteś prawdziwą przyjaciółką,w sumie to mogę Cię nazwac moją młodszą siostrą.
-Oj tak braciszku.
-No,a teraz opowiadaj co się tam u Was dzieje.?
-Wczoraj jak wróciliśmy do domu to przed drzwiami stała matka jego byłej i razem pojechali d tej całejMajki do szpitala.Nawet nie zapytał mnie co ja o tym myślę,a mieliśmy wszystkie decyzje podejmować razem. A on pry nabliższej okazji ma to w dupie,i ja ma się na sałe wiązać z męrzczyzną który nie ma zasad?Kocam go ale.....
-Pogadm z nim,nie martw się będzie okej,po jutrze lecim na zgrupowanie,wszystko się ułoży.
-Dzięki.
-Jesteśmy,to teraz ty idź na trybuny,a ja idę do szatni bo widzę że auto Roberta już jest.
-Okej to jescze raz dzięki i dozobaczenia.
Szłam na stadion i przechodziłam obok szatni w której siedzał sam Robert i wyglądał na przygnębionego,smutnego.Już miałam tam wejść,przytulić go,ale coś mnie zatrzymało.Poszłam dalej....
W szatni:
-Cześć Lewy.
-Siema.
-No i co odpieprzasz?Pogrzało Cię?Ona Cię kocha a ty co!?
-A co ciebie to kurwa obchodzi?Masz Agate?To się nią zajmij,a nie wpieprzasz się w moje sprawy!
-Obchodzi!Jesteście moimi przyjciółmi.!
-Tak?To powiedz geniuszu o co Jej chodzi?Co byście na moim miejscu zrobili?
-O to chodzi że umawialiście się,że będziecie wszystkie decyzje razem podejmować,a ty to od razu masz w dupue przy najbliższej okazji.O to Jej chodzi.
-A ty z kąd wiesz?
-Rozmawiałem z nią.
-To co mam ją przeprosić?
-No wypadałoby,ale teraz chodźmy na trening bo będziemy musieli biegać karne kułeczka.
Ewelina:
Siedziałam i zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam,może przesadziłam.Przecież ona moze umrzec.W tej chwili na murawę wbiegi Kuba i Robert.Spojrzał się w moją stronę i się śmiechnął,a ja....no uśmiechnęłam się,jak mozna nie uśmiechnąc się do niego?Przecież ma taki boski uśmiech...Trening skończył sie po 1,5h,posiedziałam jeszcze chwilę po bo zagadałam się z trenerem.Po chwili opuściłam stadion,sama.Długo się tą samotnościo nie nacieszyłam bo po chwili ktoś złapał mnie za biodra i przyciągną do siebie,był to Lewy.
-Zostaw.
-Czemu taka dla mnie jesteś?Przepraszam Cię,wiem,ze zrobiłem głupote.
-Ahhh wiesz?Ale to zrobiłeś,puśc mnie.
-Błagam cię Ewelina wybacz mi-uklękną przede mną i akurat chłopaki wychodzili.
-Robert,wariacie wstawaj!!
-A wybaczysz mi?
-Nie wiem,wstań!
-Ale wybaczysz mi?
-Tak wybaczę,kocham Cię.-Wstał i zaczęliśmy sie całowac na oczach wszystkich zawodników Borussi.
-Ja Ciebie tez kocham!!A teraz chodź jedziemy do domu i tam cie przeproszę.
-Ahahah,no jedźmy.
Była godzina 14,wiec pojechaliśmy jeszcze do sklepu po zakupy i około 16 byliśmy już w domu i postanowiliśmy razem zrobic obiad.
-Co robimy na ten obiadek?
-A co byś chciał?
-No nie wiem co tam ty chcesz.Kochanie pójdziemy wieczorem do kina?I moze na jakąś romantyczną kolacje?
-Świetny pomysł zjemy obiad i się wyszykujemy.
-Dobra,to zróbmy naleśniki.
-Dobra to ja zrobie,a Ty nakryj do stołu.
Cieszę się,ze się z nim pogodziłam.Kocham go i nie umiem bez niego życ...Zjedliśmy naleśniki,które zdaniem Roberta były przepyszne.
-Dobra to ja idę się uszykowac.
-Okej to ja pójdę po Tobie.
Nie wiedział w co mam sie ubrac,ale w końcu coś wybrałam,zeszłam na dół.
-Pięknie wyglądasz kochanie.
-Dzięki.Idź się ubrac i idziemy.
Robert tez wyglądał bosko....
-Jestem gotowy,idziemy?
-Pewnie,chodźmy.
-Proszę wisadac.
-Dziekuje.
Jechaliśmy do kina na jakiś horror,tak dałam się namuwic na korror,znowu....Tak jak w pierwszym dni naszego spotnkania.Po kilku minutach byliśmy już w centrum Dortmundu i weszlismy do pełnego ludzi kina.Robert musiał rozdac kilka autografów po czym ruszylismy na sale,w której mieliśmy obejrzec ten nieszczęsny horror.Mimo,że wiedziałam,ze to bujda,że to naprawdę się nie wydarzy to się bałam.Tak już mam,od zawsze bałam się i boje horrorów.Ale Robert miał z tego ubaw.
-I czego się cieszysz?-zapytałam rozbawionego Lewego
-Bo widze jak się boisz tego horroru!haha
-JA?Boje się?Phhhiii ja tylko nie lubię takich filmów!
-Eheee..Boisz sie kotku,boisz!!
-No boję się!I co?
-Nic!Ale to śmieszne!
-Ty jesteś śmieszny,ale teraz ciiii bo film się zaczyna..jak by cos to sie do Ciebie przytule
-Jasne,niema sprawy.
Film był okropny!Masakra.Jakieś potwory,krew się lała!Ale kiedy Robert mnie przytulił wszystko mijało,w jego ramionach czułam sie taka bezpieczna.On sie chyba niczego nie bał.
-I jak?Bardzo źle było-zapytał mój ukochany po skończonym filmie
-Nie wiesz,nie.Przytulałam się do Ciebie tylko z miłości.Nie chce chodzic juz na takie filmy tutaj!Bo ludzie pomyślą ze jestem jakaś pusta i boje się wymyślonych historii,ale naprawdę tak to na mnie działa.
-Okej,przepraszam skarbie.To co kolacja czy do domu wracamy?
-Może wrócmy do domu,a na kolacje jutro pójdziemy bo jestem taka zmęczona.
-Do domu-okej,ale spac-nie.
-Ha ha ha,bardzo smieszne,zobaczymy w domu.Chodź jedziemy.
-Okej.
Wsiedliśmy do czarnego auta i pojechaliśmy do naszego (znowu naszego domu).Jechaliśmy w ciszy,ja myślałam nad tym,ze dawno nie rozmawiałam już z moją mamą.Tęskniłam trochę za tym Jej kochanym głosem,za buziakami na dobranoc od Niej i mojego taty.Musimy się do nich wybrac.Po 20 minutach byliśmy pod domem.
-Robert,mamy wino?-Zapytałam kiedy weszłam do domu i zdjełam kurtke
-Mamy,napijemy się?
-No pomyśłam,ze tak.
-Okej to ja idę po wino i lampki,Zaraz wrócę poczekaj w salonie.
-Dobra czekam.
Po chwili zobaczyłam Roberta z winem,jakos tak mi się wesoło zrobiło.Kiedyś marzyłam o jego autografie...A teraz?!Budzę sie przy nim,zasypiam.Mam po prostu wszystko.Czego chciec wiecej?Lewy powiedziałby pewnie,że dzieci.Ja uważam że jeżeli bym zaszła w ciąże to okej,ale jeżeli mam wybór,to na razie wole zacząc studia,jakos unormowac to swoje życie.Bo na razie jestem szczęśliwa,mam Roberta,ale...Nasz związek jest krótki.Kocham go,to oczywiste ale wolałabym zacząc studia.Miec tak zwany plan B.
-O cyzm tak myślisz?
-A tak ogulnie.
-Mogę miec do ciebie pytanie?
-No,pytaj.
-No bo muwiłeś,ze Majka bardzo Cię zraniła,ale nie powiedziałeś dokładnie co takiego ona Ci zrobiła.
-No bo,byliśmy razem od 2 miesięcy i na poczatku tak jak muwiłem było okej,chodziła na moje mecze,ale z czasem przestała.Mówiła ze ma duzo nauki i tak alej i nie moze przyjśc.Dziewczyny innych piłkarzy były na meczach,a mi było jakoś orzykro ze nie było jej nawet na tych najważniejszych dla mnie meczach.I któregoś dnia nie poszedłam na zadną imprezę tylko od razu wróciłem do domu,a tam zastałem Majkę z jakimś facetem!I to w moim domu.Wywaliłem ja razem z nim i widzieliśmy sie potem tylko jak brała swoje rzeczy.A do szpitala poszedłem no bo nie jestem aż taki podły i uszanowałem jej oststnią porośbę.
-Oj Ty biedaku.Przepraszm za to co zrobiłam,ale ja byłam jakoś wściekła na tą dziewczyne za to co Ci zrobiła i że wykorzystuje to ze jesteś dobrym człowiekiem i,że masz dobre serce.Kocham cię za to,wiesz?Że wybaczas wszystkim,ze jesteś no wspaniały.-przyblizylismy się do siebie i zaczęliśmy sie całowac.Lewy był taki delikatny.Z czasem nasze pocałunki były inne,nie umiem tego nazwac.Robert zdjął ze mnie bluzke,a ja z niego.Wziął mnie na rece i poszliśmy na górę do naszej sypialni,tam położył mnie na łóżko i zdjął ze mnie i z siebie spodnie,już po chwil.i był nade mną i miedzy pocałunkami powieciał cicho,ale czule:
-Kocham Cię skarbie i bedzie juz tak zawsze-te słowa utkwiły mi w pamięci i ton jakim to mówił.
Później juz sie nie wachalismy tylko kochaliśmy......Aż w końcu zmeczeni usneliśmy.Nie umiałabym wytrzymac dłuzej bez niego i cieszę sie bardzo,ze pogodzilismy się,bo jest najważniejszą osobą w moim życiu.I pomyżlec ze kiedys,kiedy byłam małą dziewczynką mówiłam że moim narzeczonym bedzie mój tata.Chyba nie spodziewałm sie,ze los na drodze da mi takiego faceta,przystojnego,kochanego i tekiego co z mojej perspektywy ma same zalety....Kocham życie...
========================================================================
Hej,oto 13 rozdział.Mnie nie zabardzo się podoba,ale moze Wam się spodoba,napiszcie mi w komentarzach.Ja zaczęłam odczulanie i niestety nie wpływa to na razie na mnie dobrze,bo od środy nie moge się uporac z katarem,staram się pisac,ale biurko jest w chusteczkach.....Oglądaliście dzisiejszy mecz?Według mnie był super,mimo iż tylko zremisowaliśmy to naprawdę był świetny,BvB było stac na to aby wygrac ale cóz,muwi się trudno...Mecz super i z tego śie trzeba cieszyc.Pozdrawiam gorąco i myślę,ze rozdziały będą w soboty,jeżeli uda mi sie wcześniej napisac no to bedzie wcześniej,ale jak bym miała później no to napiszę.Bo mam tydzień kartkówek,sprawdzianów itd..Paaa.Pamietajcie zeby komantowac!! <33
CZYTASZ=KOMeNTUJESZ
Przed drzwiami stała jakaś zapłakana kobieta,podeszlismy wiec do niej.
-Robert,pamietasz mnie?Jestem mamą Mai,wiem,ze ona cię bardzo skrzywdziła,ale ona teraz jest w szpitalu w cieżkim stanie i lekarze nie daję jej dużych szans na przeżycie i chciałaby się z Tobą zobaczyc.
Nie wiem kim była ta cała Majka,ale wiem,że bardzo skrzywdziła Roberta i nie wyobrażam sobie,nawet jeżeli jest w poważnym stanie aby Robert ja odwiedził.Ja może jestem trochę egoistką,ale niestety mam jakieś zasady.
-Dobrze,proszę wejśc ja przebiore się w coś luźniejszego i możemy jechac.
-Dziękuje.
CO??Jak to możemy jechac?Ona go tak skrzywdziła,zrobiła z niego kompletne 0,a teraz po prostu do niej jedzie?Lewy wszedł na górę,a ja za nim.Weszłam do pokoju a on był w samych bokserkac i szukał czegos do ubrania.
-Robert,co ty wyprawiasz?_prawie wykrzyczłam
-Jak to co?Przebieram się.I jadę do Majki.
-Słucham?Po tym co ona ci zrobiła?Normalny jesteś?
-Kuźwa,Ewelina ona umiera!!
-Rozumiem to,ale jest 11 w nocy,nie możesz isc jutro rano?Ja pieprze czy to jest najważniejsze?Rano też jest dzień.
-Nie,nie mogę!
-Aha,czyli moje zdanie już sie w ogóle nie liczy?!
-Liczy,liczy,ale ja muszę naprawdę isc.!
-A to idź w cholerę!
-Przepraszam,będę za godzinę....-podszedł do mnie i chciała pocałowac,ale ja go odepchnęłam,nie miałam już na to siły.Może przesadzam,alr nie chodzi o to no bo niech się pożegna,ale może z czystej uprzejmości zapytać co ja o tym sądzę?Jeżeli on wszystkie decyzje będzie podejmować w taki sposób to ja dziękuję.Zostałam sama w sypialni,alewy zszedł na dół i po ccwili usłyszałam ja odpala samochód.Poszłam się umyc,załozyłam coś luźnego i poszłam spać,przynajmniej miałam taki zamiar,ale nie mogłam zasnąć więc wzięłam telefon,słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.Zaczęłam od Bednarka-Cisza.Lubiłam tak czasem słuchać muzyki i myśleć,długo myśleć o życiu.
Robert:
Jechałem z mamą Majki w ciszy i zastanawiałem się o co chodzi Ewelinie?Ja jadę sie z nią tylko pożegnać.Po kilku minutach jazdy byliśmy juz w szpitalu i udaliśmy się na OIOM.
-Wejdź Robert,ona na Ciebie tam czeka.
Wszedłem i zobaczyłem moją byłą dziewczynę w naprawdę bardzo ciężkim stanie,była taka chuda i popodłanczana do różnych aparatur.
-Jesteś,bałam się,że nie przyjdziesz.
-Jestem,ale na chwilę.
-Słuchaj,wydaje się,że to są już moje ostatnie chwile,więc chciałam Cię za wszystko przprosic,za to co Ci zrobiłam......Nie myśl o mnie źle.A co u Ciebie?Mam nadzieję,że ułożyleś sobie życie i jesteś szczęśliwy?
-Tak mam dziewczynę i jestem szczęśliwy,a jak ty się czujesz?wybaczam Ci.....
-No nie będę klamac,źle,bardzo źle.Mam guza i umieram...
-Przykro mi...
-przepaszam pana,mus pan opuścić salę,bo pani Majka jest bardzo słaba i musi dużo odpoczywac.
-Dobrze już wychodzę.Trzymaj siMajka,pa..
-Cześć,życzę szczęścia...
Wyszedłem z sali i bez słowa udałem się do auta,nie wiedziałemo co chodz Ewelinie.Przecież ja pojechałem się tylko pożegnać z osbą z którą byłem kiedyś związany!Co ona by zrobiła na moim miejscu?Olałaby? Nawet nie zauważyłem,a byłem już pod domem.
Ewelina:
Może przesadzam?Nie,mógł chociaż zapytać co ja o tym sądzę,a nie od razu jecać.Myślałam i nagle usłyszałam,że wchodzi do domu.Zdjęlam więc słuchawki,wyłączłam muzyke i udawałam że śpie.Robert wszedł do sypialni,położyłsię na łóżku i poszedł spać,ja zrobiłam to samo bo byłam naprawdę zmęczona.Rano obudziłam się,a Robert jeszce spał.Poszłam wziąść prtsznic i się ubrać,po czm zeszłam na dół do kuchni i krzątał się tam Robert.
-Cześć Ewelina.
-Cześć-powiedziałam oschle.
Odechciało mi się śniadania,wzięłam więc jabłko i wyszłam.Zadzwonił mój telefon.
-Hej Ewela.
-No hej Kuba,co słychac?
-Mam pytanie,idziesz moze na trening z Robertem?
-Z Robertem nie,ale z Toba mogę isc,a co?
-Bo chciałem pogadac o Agacie/
-|No to ja właśnie wyszłam z domu.
-No to idź powoli w stronę stadionu,a ja już jadę.
-Ok
-Aaa i pokłóciliście sie z Robertem bo jakoś masz dziwny głos.
-Tak,pokłócilismy się ale pogadamy potem,pa czekam
-No pa.
Robert:
Wstałem i Eweliny już nie było obok mnie,ale brała chyba prysznic bo słyszałem wodę w łazience.Postanowiłem,że zrobię jej śniadanie na przeprosiny.Zeszłem wiec do kuchni i po kilku minutach była tam rónież moja ukochana,chciałem coś powiedziec oprócz zwykłego "Cześc",ale ona wzięła jabłko i wyszła.Co ja mam zrobic?Wiem,wiem przeprosic,ale ja nie wiem czy mam za co.Ja tylko pojehcałem pożegnac się ze swoją byłą,co ona by zrobiła no moim miejscu?No nic za chwile miałem trening więc ubrałem się,wziąłem torbe i wyszedłem z domu.Wsiadłem do samochodu i włączyłem muzykę,wtedy zapominałem o wszystkich rzeczach,sprawach kłopotach.
Ewelina:
Juz po kilku chwilach zauważyłam samochód Błaszczykowskiego,zatrzymał się i ja szybko wsiadłam bo za nami jechał nastepny samochód,tak samochód Lewego,nasze spojrzenia się spotkały i w końcu wsiadłam do auta poganiana przez Kube.
-Hej,i co Aga powiedziała?Sorry,ze od razu pytam,ale mnie ciekawośc zżera.
-Spoko,wiec ona myśli,ze nie jest Ci już tak potrzebna,bo urodziła ci dziecko,gotuje obiady no i myślę że to przez to,że nie spędzacie ze soba juz tyle czasu jak dawniej,a kobiety potrzebują tego.
-Kurde ja ją kocham najmocniej jak moge nie wiem jak mogła tak pomyślec,no nic pogadam z nią i postaram się częściej ją gdzieś zabierac.Dziękuje jesteś prawdziwą przyjaciółką,w sumie to mogę Cię nazwac moją młodszą siostrą.
-Oj tak braciszku.
-No,a teraz opowiadaj co się tam u Was dzieje.?
-Wczoraj jak wróciliśmy do domu to przed drzwiami stała matka jego byłej i razem pojechali d tej całejMajki do szpitala.Nawet nie zapytał mnie co ja o tym myślę,a mieliśmy wszystkie decyzje podejmować razem. A on pry nabliższej okazji ma to w dupie,i ja ma się na sałe wiązać z męrzczyzną który nie ma zasad?Kocam go ale.....
-Pogadm z nim,nie martw się będzie okej,po jutrze lecim na zgrupowanie,wszystko się ułoży.
-Dzięki.
-Jesteśmy,to teraz ty idź na trybuny,a ja idę do szatni bo widzę że auto Roberta już jest.
-Okej to jescze raz dzięki i dozobaczenia.
Szłam na stadion i przechodziłam obok szatni w której siedzał sam Robert i wyglądał na przygnębionego,smutnego.Już miałam tam wejść,przytulić go,ale coś mnie zatrzymało.Poszłam dalej....
W szatni:
-Cześć Lewy.
-Siema.
-No i co odpieprzasz?Pogrzało Cię?Ona Cię kocha a ty co!?
-A co ciebie to kurwa obchodzi?Masz Agate?To się nią zajmij,a nie wpieprzasz się w moje sprawy!
-Obchodzi!Jesteście moimi przyjciółmi.!
-Tak?To powiedz geniuszu o co Jej chodzi?Co byście na moim miejscu zrobili?
-O to chodzi że umawialiście się,że będziecie wszystkie decyzje razem podejmować,a ty to od razu masz w dupue przy najbliższej okazji.O to Jej chodzi.
-A ty z kąd wiesz?
-Rozmawiałem z nią.
-To co mam ją przeprosić?
-No wypadałoby,ale teraz chodźmy na trening bo będziemy musieli biegać karne kułeczka.
Ewelina:
Siedziałam i zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam,może przesadziłam.Przecież ona moze umrzec.W tej chwili na murawę wbiegi Kuba i Robert.Spojrzał się w moją stronę i się śmiechnął,a ja....no uśmiechnęłam się,jak mozna nie uśmiechnąc się do niego?Przecież ma taki boski uśmiech...Trening skończył sie po 1,5h,posiedziałam jeszcze chwilę po bo zagadałam się z trenerem.Po chwili opuściłam stadion,sama.Długo się tą samotnościo nie nacieszyłam bo po chwili ktoś złapał mnie za biodra i przyciągną do siebie,był to Lewy.
-Zostaw.
-Czemu taka dla mnie jesteś?Przepraszam Cię,wiem,ze zrobiłem głupote.
-Ahhh wiesz?Ale to zrobiłeś,puśc mnie.
-Błagam cię Ewelina wybacz mi-uklękną przede mną i akurat chłopaki wychodzili.
-Robert,wariacie wstawaj!!
-A wybaczysz mi?
-Nie wiem,wstań!
-Ale wybaczysz mi?
-Tak wybaczę,kocham Cię.-Wstał i zaczęliśmy sie całowac na oczach wszystkich zawodników Borussi.
-Ja Ciebie tez kocham!!A teraz chodź jedziemy do domu i tam cie przeproszę.
-Ahahah,no jedźmy.
Była godzina 14,wiec pojechaliśmy jeszcze do sklepu po zakupy i około 16 byliśmy już w domu i postanowiliśmy razem zrobic obiad.
-Co robimy na ten obiadek?
-A co byś chciał?
-No nie wiem co tam ty chcesz.Kochanie pójdziemy wieczorem do kina?I moze na jakąś romantyczną kolacje?
-Świetny pomysł zjemy obiad i się wyszykujemy.
-Dobra,to zróbmy naleśniki.
-Dobra to ja zrobie,a Ty nakryj do stołu.
Cieszę się,ze się z nim pogodziłam.Kocham go i nie umiem bez niego życ...Zjedliśmy naleśniki,które zdaniem Roberta były przepyszne.
-Dobra to ja idę się uszykowac.
-Okej to ja pójdę po Tobie.
Nie wiedział w co mam sie ubrac,ale w końcu coś wybrałam,zeszłam na dół.
-Pięknie wyglądasz kochanie.
-Dzięki.Idź się ubrac i idziemy.
Robert tez wyglądał bosko....
-Jestem gotowy,idziemy?
-Pewnie,chodźmy.
-Proszę wisadac.
-Dziekuje.
Jechaliśmy do kina na jakiś horror,tak dałam się namuwic na korror,znowu....Tak jak w pierwszym dni naszego spotnkania.Po kilku minutach byliśmy już w centrum Dortmundu i weszlismy do pełnego ludzi kina.Robert musiał rozdac kilka autografów po czym ruszylismy na sale,w której mieliśmy obejrzec ten nieszczęsny horror.Mimo,że wiedziałam,ze to bujda,że to naprawdę się nie wydarzy to się bałam.Tak już mam,od zawsze bałam się i boje horrorów.Ale Robert miał z tego ubaw.
-I czego się cieszysz?-zapytałam rozbawionego Lewego
-Bo widze jak się boisz tego horroru!haha
-JA?Boje się?Phhhiii ja tylko nie lubię takich filmów!
-Eheee..Boisz sie kotku,boisz!!
-No boję się!I co?
-Nic!Ale to śmieszne!
-Ty jesteś śmieszny,ale teraz ciiii bo film się zaczyna..jak by cos to sie do Ciebie przytule
-Jasne,niema sprawy.
Film był okropny!Masakra.Jakieś potwory,krew się lała!Ale kiedy Robert mnie przytulił wszystko mijało,w jego ramionach czułam sie taka bezpieczna.On sie chyba niczego nie bał.
-I jak?Bardzo źle było-zapytał mój ukochany po skończonym filmie
-Nie wiesz,nie.Przytulałam się do Ciebie tylko z miłości.Nie chce chodzic juz na takie filmy tutaj!Bo ludzie pomyślą ze jestem jakaś pusta i boje się wymyślonych historii,ale naprawdę tak to na mnie działa.
-Okej,przepraszam skarbie.To co kolacja czy do domu wracamy?
-Może wrócmy do domu,a na kolacje jutro pójdziemy bo jestem taka zmęczona.
-Do domu-okej,ale spac-nie.
-Ha ha ha,bardzo smieszne,zobaczymy w domu.Chodź jedziemy.
-Okej.
Wsiedliśmy do czarnego auta i pojechaliśmy do naszego (znowu naszego domu).Jechaliśmy w ciszy,ja myślałam nad tym,ze dawno nie rozmawiałam już z moją mamą.Tęskniłam trochę za tym Jej kochanym głosem,za buziakami na dobranoc od Niej i mojego taty.Musimy się do nich wybrac.Po 20 minutach byliśmy pod domem.
-Robert,mamy wino?-Zapytałam kiedy weszłam do domu i zdjełam kurtke
-Mamy,napijemy się?
-No pomyśłam,ze tak.
-Okej to ja idę po wino i lampki,Zaraz wrócę poczekaj w salonie.
-Dobra czekam.
Po chwili zobaczyłam Roberta z winem,jakos tak mi się wesoło zrobiło.Kiedyś marzyłam o jego autografie...A teraz?!Budzę sie przy nim,zasypiam.Mam po prostu wszystko.Czego chciec wiecej?Lewy powiedziałby pewnie,że dzieci.Ja uważam że jeżeli bym zaszła w ciąże to okej,ale jeżeli mam wybór,to na razie wole zacząc studia,jakos unormowac to swoje życie.Bo na razie jestem szczęśliwa,mam Roberta,ale...Nasz związek jest krótki.Kocham go,to oczywiste ale wolałabym zacząc studia.Miec tak zwany plan B.
-O cyzm tak myślisz?
-A tak ogulnie.
-Mogę miec do ciebie pytanie?
-No,pytaj.
-No bo muwiłeś,ze Majka bardzo Cię zraniła,ale nie powiedziałeś dokładnie co takiego ona Ci zrobiła.
-No bo,byliśmy razem od 2 miesięcy i na poczatku tak jak muwiłem było okej,chodziła na moje mecze,ale z czasem przestała.Mówiła ze ma duzo nauki i tak alej i nie moze przyjśc.Dziewczyny innych piłkarzy były na meczach,a mi było jakoś orzykro ze nie było jej nawet na tych najważniejszych dla mnie meczach.I któregoś dnia nie poszedłam na zadną imprezę tylko od razu wróciłem do domu,a tam zastałem Majkę z jakimś facetem!I to w moim domu.Wywaliłem ja razem z nim i widzieliśmy sie potem tylko jak brała swoje rzeczy.A do szpitala poszedłem no bo nie jestem aż taki podły i uszanowałem jej oststnią porośbę.
-Oj Ty biedaku.Przepraszm za to co zrobiłam,ale ja byłam jakoś wściekła na tą dziewczyne za to co Ci zrobiła i że wykorzystuje to ze jesteś dobrym człowiekiem i,że masz dobre serce.Kocham cię za to,wiesz?Że wybaczas wszystkim,ze jesteś no wspaniały.-przyblizylismy się do siebie i zaczęliśmy sie całowac.Lewy był taki delikatny.Z czasem nasze pocałunki były inne,nie umiem tego nazwac.Robert zdjął ze mnie bluzke,a ja z niego.Wziął mnie na rece i poszliśmy na górę do naszej sypialni,tam położył mnie na łóżko i zdjął ze mnie i z siebie spodnie,już po chwil.i był nade mną i miedzy pocałunkami powieciał cicho,ale czule:
-Kocham Cię skarbie i bedzie juz tak zawsze-te słowa utkwiły mi w pamięci i ton jakim to mówił.
Później juz sie nie wachalismy tylko kochaliśmy......Aż w końcu zmeczeni usneliśmy.Nie umiałabym wytrzymac dłuzej bez niego i cieszę sie bardzo,ze pogodzilismy się,bo jest najważniejszą osobą w moim życiu.I pomyżlec ze kiedys,kiedy byłam małą dziewczynką mówiłam że moim narzeczonym bedzie mój tata.Chyba nie spodziewałm sie,ze los na drodze da mi takiego faceta,przystojnego,kochanego i tekiego co z mojej perspektywy ma same zalety....Kocham życie...
========================================================================
Hej,oto 13 rozdział.Mnie nie zabardzo się podoba,ale moze Wam się spodoba,napiszcie mi w komentarzach.Ja zaczęłam odczulanie i niestety nie wpływa to na razie na mnie dobrze,bo od środy nie moge się uporac z katarem,staram się pisac,ale biurko jest w chusteczkach.....Oglądaliście dzisiejszy mecz?Według mnie był super,mimo iż tylko zremisowaliśmy to naprawdę był świetny,BvB było stac na to aby wygrac ale cóz,muwi się trudno...Mecz super i z tego śie trzeba cieszyc.Pozdrawiam gorąco i myślę,ze rozdziały będą w soboty,jeżeli uda mi sie wcześniej napisac no to bedzie wcześniej,ale jak bym miała później no to napiszę.Bo mam tydzień kartkówek,sprawdzianów itd..Paaa.Pamietajcie zeby komantowac!! <33
CZYTASZ=KOMeNTUJESZ
Subskrybuj:
Posty (Atom)